Niemiecka policja działa zdecydowanie i mało subtelnie. Nasi narodowi aktywiści chyba nie brali tego pod uwagę. W głębi duszy wierzyli pewnie, że obronią ich wyimaginowane husarskie skrzydła. A może nie? Może właśnie liczyli na to, że przebywająca na miejscu (oczywiście zupełnie przypadkowo) ekipa telewizji Republika zgromadzi materiał, który przebije się szturmem przez algorytmy social mediów i zapewni Bąkiewiczowi rozgłos na całe wakacje?

Czytaj więcej

Estera Flieger: Robertowi Bąkiewiczowi w Berlinie nie chodziło o pamięć

Robertowi Bąkiewiczowi chodzi o to, by Polska była otoczona wrogami

Przecież gdyby zawodowi patrioci chcieli dokonać działań wyłącznie symbolicznych, związanych z wiarą i godnością narodową, zgłosiliby chęć organizacji zgromadzenia, zaprosiliby niemieckie media i wygłosiliby pełne patosu przemówienia. Mogliby też skorzystać z propozycji funkcjonariuszy, którzy – wobec niezgłoszenia demonstracji – proponowali członkom ROG indywidualne dotarcie pod głaz poświęcony Polakom zamordowanym przez Niemców , i tam na miejscu upamiętnienie wojennej tragedii.

Czytaj więcej

Jest reakcja ministra na interwencję niemieckiej policji wobec Roberta Bąkiewicza

Ale przecież nie o to chodzi, żeby upamiętniać. Chodzi o to, żeby Polska, jedyny w świecie „Chrystus narodów”, otoczona była wrogami, nie podpisywała z nikim traktatów (bo i tak inni nas zdradzą) i była skazana na rycerzy w rodzaju narodowych sił Bąkiewicza. Jako sąsiedzi Rosja z Białorusią odpadają w przedbiegach z powodu wojny z Ukrainą. Z powodu Wołynia mamy też jednak nienawidzić Ukraińców. Czesi i Słowacy są podejrzani i w razie czego nie będą nas bronić. Szwecja, Finlandia i Norwegia to kraje pełne lewactwa i usadowionych w strefach szariatu groźnych migrantów. A Niemcy? Główny wróg i agresor. W tej sytuacji pozostaje nam Donald Trump i Ruch Obrony Granic.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Krzysztof Bosak przestrzega, Robert Bąkiewicz uprzejmie donosi

Żołnierze Bąkiewicza to niewielka grupa. Patrole, które zaczęły w militarnych uniformach legitymować w Warszawie cudzoziemców, to też margines. Ale to wystarczy, żeby narzucać partiom głównego nurtu narrację. Politycy wiszący na internetowych klikach oglądają te filmiki i czytają posty z płonącymi z ekscytacji uszami. Bo też chcieliby coś pokazać na X i TikToku. A że dorobek mają raczej skromny, śni im się radykalizm internetowy i wcale nie chcą się obudzić.