Warunki rynkowe premiują tych, których jest mało i mają unikatowe kompetencje lub oferują takie produkty. Jest jasne, że jeśli nikt nie chce pracować na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych (SOR), to dyrektorzy placówek muszą głębiej sięgać do kieszeni.
Ale to wszystko banały, bo prawdziwy problem jest w tym, że chaos w systemie ochrony zdrowia sprawił, iż mamy deficyt lekarzy. Mamy także długie kolejki do publicznych placówek, których każdy unika, jeśli tylko może. Jak? Większość poprzez płacenie za usługi medyczne z własnych środków, co prowadzi do pełzająco postępującej prywatyzacji systemu ochrony zdrowia. Kiedy Państwo ostatnio korzystali ze stomatologa na NFZ? Ja nigdy. Płacimy i płaczemy, bo tanio nie jest. Jest rynkowo.
Czytaj więcej
W sprawie tych kominów płacowych, jak wiecie wczoraj przyjęliśmy na rządzie projekt ustawy, który wreszcie umożliwi agencji rządowej w Ministerstwi...
Odgórnie jednak zadecydowano, że więcej lekarzy w tym kraju kształcić nie będziemy. Skoro limitujemy liczbę potrzebnych specjalistów, nie dziwmy się potem, że trzeba ich przyciągać do pracy astronomicznymi zarobkami.
Koalicja Obywatelska zapłaci polityczną cenę za szpitalny salonik dla VIP-ów
Patologia systemu na styku polityki i usług publicznych to nic nowego. Salonik VIP dla polityków i ich rodzin w publicznym szpitalu (sprawę ujawnił portal Zero.pl) to jawny skandal i brakuje tu słów potępienia. Specjalna sala dla wybranych, błyskawiczne badania i brak oczekiwania w kolejce to coś, o czym marzy każdy, kto choć raz korzystał z państwowego szpitala. Polityczną cenę za sytuację w Szpitalu Południowym zapłaci (i słusznie) Koalicja Obywatelska. Ale czy ktoś ma wątpliwości, że podobne, mniej lub bardziej ordynarne nadużycia, nie kuszą także polityków z innych partii?
Premier Donald Tusk ma problem. Śmiem twierdzić, że sytuacja patologii w szpitalu, w którym triaż opiera się nie na priorytetach medycznych, a na priorytetach politycznych, to prosta droga do przegranych wyborów. Do obecnej patologii w ochronie zdrowia nie doprowadziły jednak ostatnie trzy lata rządów KO. To praca zbiorowa wszystkich decydentów w ostatnich 37 latach wolnej Polski. Politycznie porządkowanie systemu ochrony zdrowia się nie opłaca, więc jest jak jest.
Czytaj więcej
Jeśli premier chciałby zagrać kartą „Donald Tusk się wściekł”, to moment jest odpowiedni. Dobrze byłoby, gdyby Tusk rzeczywiście był wściekły – i n...
Na koniec prosty wniosek. Na nic kontrole zarobków lekarzy i doraźna amputacja patologicznych praktyk, jeśli zarówno medycy, jak i politycy nie będą pamiętali, że ich praca to służba. A to zawsze oznacza pierwszeństwo interesu publicznego nad prywatnym. Dokładnie odwrotnie niż w opisywanych w ostatnich dniach przypadkach.