Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Bez transparentności władzy nie ma jej kontroli społecznej - nazwisko policjanta nie jest tajemnicą

Zasadą jest, że policja działa jawnie, a nie anonimowo. Jeśli nie miał plakietki z nazwiskiem, to zidentyfikowanie go nie powinno naruszać jego dóbr.

Publikacja: 02.12.2020 07:40

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Bez transparentności władzy nie ma jej kontroli społecznej - nazwisko policjanta nie jest tajemnicą

Foto: AFP

Policyjni damscy bokserzy dość szybko zdetronizowali Użyteczną Trzynastkę z alei Szucha w wyścigu o koronę nienachalnej i bezobjawowej inteligencji. Prymatu w konkursie na mistrzostwo krótkowzroczności, brutalności i bezrefleksyjnego przekonania, że dzisiejszą rzeczywistość można kształtować według wzorców z ubiegłego tysiąclecia. Opartą na przeświadczeniu, że kilku podstarzałych panów, którzy dzięki politycznemu zbiegowi okoliczności nadają ton bieżącej polityce, może narzucić kobietom ich miejsce w świecie. Wspartego przekonaniem, że inni będą biernie przyglądać się haniebnemu używaniu kompanii antyterrorystycznej do atakowania demonstrujących kobiet, biciu pałkami, atakowaniu posłanki gazem czy bezprawnemu zatrzymaniu dziennikarki. Podlanego nadzieją, że działając jako emanacja osobliwego władztwa publicznego, mogą oczekiwać, iż ktoś z troską pochyli się nad krokodylimi łzami z powodu artykułowanych przez policjantów obaw o ujawnienie ich wizerunku oraz danych w internecie. Albo potraktuje serio wypowiedzi polityków, że z wyroku TSUE z 14 lutego 2019 r. ws. Sergejs Buivids wynika karalność z powodu ujawnienia danych działających ekscesywnie policjantów.

W tamtej sprawie spór dotyczył sfilmowania i publikacji na YouTubie momentu składania zeznań na komisariacie. TSUE orzekł, że nagranie takie może stanowić przetwarzanie danych osobowych jedynie wówczas, o ile z nagrania wideo wynika, że wyłącznym celem jego rejestrowania i opublikowania było publiczne rozpowszechnienie informacji. Zarazem wskazał, że owej „dziennikarskiej możliwości" rejestracji nagrania wideo oraz opublikowania go na stronie internetowej nie musi wykluczać to, iż S. Buivids nie jest zawodowym dziennikarzem.

Czytaj też: Policjant nie może być anonimowy

SN z 30 października 2003 r., IV CK 149/02 uznał, że wizerunek osoby publicznej kształtują nie tylko merytoryczne racje przedstawione w publicznych wystąpieniach, ale też formy ich prezentacji i sposoby zachowania się na forum niepublicznym określające osobowość, charakter i kulturę osobistą takiej osoby. Podlega to ocenie społecznej z punktu widzenia rękojmi właściwego sprawowania przez nią funkcji. Osobami publicznymi są politycy, ale też osoby sprawujące ważne funkcje społeczne np. policjanci. Mamy prawo do informacji dotyczących ich zachowania.

W wyroku SN z 10 listopada 2017 r. wyakcentowano zagadnienie ważkości podlegającej ujawnieniu informacji z punktu widzenia potrzeb informacyjnych społeczeństwa i debaty publicznej, wskazując, że ujawnianie sprzecznych z prawem zachowań funkcjonariuszy publicznych należy do zasadniczych zadań prasy. Dotyczy to tym bardziej postępowania policjantów. Gdy funkcjonariusz pełniący służbę w wydziale patrolowo-interwencyjnym prowadzi pojazd bez uprawnień, stanowi to przedmiot społecznego zainteresowania, a ujawnienie tego uzasadnia interes publiczny, w tym troska o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu drogowego. Przed Sądem Apelacyjnym w Poznaniu strażnicy miejscy przegrali sprawę, w której pozwali kierowcę za nagranie ich interwencji. Sąd wskazał, że odmowa prawa rozpowszechnienia nagrań łamałaby prawo pozwanego do korzystania z wolności słowa, krytyki nieprawidłowych zjawisk, działania organów państwa, samorządu i osób wchodzących w ich skład.

Zasadą jest, że policja działa jawnie, a jej działania nie są anonimowe. W literaturze wskazuje się, że publikowanie wizerunku na fotografii i komentarz do zachowania policjanta w miejscu publicznym, gdy wykonuje obowiązki, nie może być uznane za bezprawne. Działa on bowiem publicznie i pozostaje pod kontrolą opinii społecznej. Jeśli nie miał numeru i plakietki z nazwiskiem, to zidentyfikowanie go i ujawnienie jego danych nie powinno być uznane za naruszenie jego dóbr. Zgodnie z art. 15d ust. 4 pkt 1 ustawy o Policji, policjant dokonujący kontroli osobistej podaje swój stopień, imię i nazwisko w sposób umożliwiający odnotowanie tych danych, a policjant nieumundurowany, na żądanie osoby kontrolowanej, okazuje również legitymację służbową w taki sposób, aby osoba kontrolowana miała możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację, oraz nazwisko policjanta. Ze wszech miar uzasadniona w cywilizowanym świecie kontrola społeczna działań policji wymaga pełnej jawności i transparentności. Nazwisko, imię i wizerunek policjanta są po prostu jawne i publiczne rozpowszechnienie ich w sieci trudno uznać za bezprawne.

Nieco inaczej rzecz się ma co do adresu, który tak jak imię, nazwisko i wizerunek, jest daną osobową i dobrem osobistym. Przyjmuje się bowiem, że w tym obszarze prawo do informacji jest prawem „słabszym" od prawa do prywatności. Dla każdej osoby dom jest azylem, miejscem, gdzie można wypocząć i zachować swobodę. Nie jest ani społecznie pożądane, ani uzasadnione naruszanie tej sfery, nawet w przypadku ekscesywnego zachowania funkcjonariuszy. Nie oznacza to jednak automatycznej odpowiedzialności lub karalności osób, które zbyt szeroko ujawniły dane policjantów, wiedzione dziennikarskim obowiązkiem przedstawienia stopnia policyjnego bezprawia. W takim bowiem przypadku należy zważyć dobra w perspektywie zestawienia natężenia i skali policyjnej ekscesywności wobec prawa do ochrony adresu. Te relacje nie zawsze będą oczywiste. W przypadku policyjnych kotłów, przemocy, atakowania gazem raczej nie będą układać się na korzyść policjantów. Zwłaszcza gdy uczestnicy manifestacji działali w szczególnych okolicznościach, wpływających na możliwość formułowania zarzutu działania wbrew prawu. Desperacko przeciwstawiając się bezprawiu, chroniąc społecznie uzasadnionego interesu.

Autorzy są profesorami prawa i adwokatami

Policyjni damscy bokserzy dość szybko zdetronizowali Użyteczną Trzynastkę z alei Szucha w wyścigu o koronę nienachalnej i bezobjawowej inteligencji. Prymatu w konkursie na mistrzostwo krótkowzroczności, brutalności i bezrefleksyjnego przekonania, że dzisiejszą rzeczywistość można kształtować według wzorców z ubiegłego tysiąclecia. Opartą na przeświadczeniu, że kilku podstarzałych panów, którzy dzięki politycznemu zbiegowi okoliczności nadają ton bieżącej polityce, może narzucić kobietom ich miejsce w świecie. Wspartego przekonaniem, że inni będą biernie przyglądać się haniebnemu używaniu kompanii antyterrorystycznej do atakowania demonstrujących kobiet, biciu pałkami, atakowaniu posłanki gazem czy bezprawnemu zatrzymaniu dziennikarki. Podlanego nadzieją, że działając jako emanacja osobliwego władztwa publicznego, mogą oczekiwać, iż ktoś z troską pochyli się nad krokodylimi łzami z powodu artykułowanych przez policjantów obaw o ujawnienie ich wizerunku oraz danych w internecie. Albo potraktuje serio wypowiedzi polityków, że z wyroku TSUE z 14 lutego 2019 r. ws. Sergejs Buivids wynika karalność z powodu ujawnienia danych działających ekscesywnie policjantów.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Isański: Organ praworządnego państwa czy(li) oszust?
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Dziś cisza wyborcza jest fikcją
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Reksio z sekcji tajnej. W sprawie Pegasusa sędziowie nie są ofiarami służb
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Ideowość obrońców konstytucji
Opinie Prawne
Jacek Czaja: Lustracja zwycięzcy konkursu na dyrektora KSSiP? Nieuzasadnione obawy