We wrześniu 2025 r. do parlamentu wpłynął prezydencki projekt nowelizacji ustawy o  Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz kodeksu karnego. Proponowana zmiana ustawy o IPN, będąca reakcją na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 17 stycznia 2019 r. (sygn. akt: K 1/18), doprecyzowuje, że zbrodni popełnionych na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich dopuścili się członkowie i współpracownicy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery i Ukraińskiej Armii Powstańczej oraz innych ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką. Ponadto określa, że zbrodnią tą jest „zbrodnia ludobójstwa dokonana na terytorium II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1943-1945, a także inne czyny polegające na stosowaniu przemocy, terroru lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności narodowości polskiej lub obywateli polskich innych narodowości”.

Jak wynika z uzasadnienia projektu, celem tych zmian jest przeciwdziałanie rozpowszechnianiu na terytorium RP fałszywych twierdzeń dotyczących zbrodni popełnionych przez członków i współpracowników wskazanych organizacji czy formacji, w szczególności zbrodni ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu. Jak podkreśla projektodawca, nie może być żadnej wątpliwości, że publiczne zaprzeczanie i relatywizowanie dokonanych przez nich zbrodni będzie ścigane przez uprawnione do tego organy państwa polskiego.

Czytaj więcej

Stepan Bandera może znaleźć się w Panteonie Ukrainy. Deputowany potwierdza

Zbrodnia ludobójstwa

W kontekście zaproponowanego zakresu pojęcia zbrodni przypomnieć należy, że Polacy padli ofiarą ludobójstwa. Przywołać należy chociażby wydarzenia, jakie rozegrały się w niedzielę 11 lipca 1943 r. na terenie byłego województwa wołyńskiego, kiedy zaatakowano 100 miejscowości w ramach dobrze przygotowanych antypolskich czystek etnicznych, a do końca sierpnia zabito co najmniej 20 tysięcy Polaków. Te krwawe i okrutne działania w pełni wpisują się w zakres ludobójstwa.

Ludobójstwo, w ujęciu prawnym, to jedno z najpoważniejszych przestępstw międzynarodowych, które definiuje się jako celowe działania mające na celu zniszczenie, w całości lub w części, określonej grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej. Termin ten został wprowadzony po raz pierwszy przez polskiego prawnika Rafała Lemkina w 1944 r. i stał się kluczowym pojęciem w prawie międzynarodowym po II wojnie światowej. Na mocy Konwencji Organizacji Narodów Zjednoczonych w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 9 grudnia 1948 r. do przestrzeni prawa międzynarodowego wprowadzona została definicja legalna ludobójstwa. Z kolei w systemie polskiego prawa karnego zbrodnia ludobójstwa została poddana prawnokarnemu wartościowaniu w treści przepisu art. 118 k.k.

Czytaj więcej

Estera Flieger: Zachowajmy spokój, jeśli Zełenski wprowadzi Banderę do panteonu

Konieczne doprecyzowanie przepisów

Rację ma projektodawca, że wprowadzenie zaproponowanych zmian w ustawie o IPN przyczyni się do skuteczniejszego prowadzenia postępowań karnych na podstawie art. 55 ustawy o IPN przeciwko osobom zaprzeczającym sprawstwu zbrodni ludobójstwa przez członków i współpracowników OUN frakcji Bandery i UPA oraz innych ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką. Precyzyjne sformułowanie przepisów określających te zbrodnie z pewnością przyczyni się do uniknięcia wielu problemów interpretacyjnych podczas procesu stosowania prawa przez organy wymiaru sprawiedliwości.

Czytaj więcej

Nacjonalizm i „bohaterowie UPA” zagrażają również Zełenskiemu

W tym miejscu warto wskazać, że w ujęciu art. 55 ustawy o IPN karalne jest jedynie samo publiczne zaprzeczanie – wbrew faktom – zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1 tej ustawy. Zatem sprawca podlega odpowiedzialności karnej jedynie w przypadku „negowania”, co powoduje, że publiczne pochwalanie lub propagowanie tych zbrodni pozostaje poza zakresem art. 55 ustawy o IPN. Zgodnie z obecnym stanem prawnym (art. 256 § 1a k.k.) odpowiedzialność karna grozi sprawcy, który publicznie propaguje ideologię nazistowską, komunistyczną, faszystowską lub ideologię nawołującą do użycia przemocy w celu wpływania na życie polityczne lub społeczne.

W przedstawionym projekcie Prezydent RP zaproponował, aby kryminalizacji poddać również publiczne propagowanie „ideologii Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery i Ukraińskiej Armii Powstańczej”. Zmiana ta ma uniemożliwiać publiczne propagowanie ideologii wskazanych organizacji na terytorium RP, w tym uniemożliwiać głoszenie kłamstw na temat zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i w sąsiednich regionach II Rzeczypospolitej Polskiej, w latach 1943-1945.

Sytuacja geopolityczna nie jest przeszkodą

Projekt zmiany przepisu art. 256 § 1a k.k. w kierunku nakreślonym przez prezydenta spotkał się z nieprzychylnością części środowiska prawniczego. Podnosi się, że nie ma powodu, żeby rozszerzać przepis penalizujący propagowanie ideologii o kolejne ideologie, zwłaszcza w zakresie tej symboliki, w tym momencie i w sytuacji geopolitycznej, w jakiej się znajdujemy.

Czytaj więcej

Zakaz banderyzmu. Prawnicy o inicjatywie Nawrockiego: „To zły pomysł"

To stanowisko nie jest słuszne, a nawet ryzykowne. Czy obecna sytuacja geopolityczna powinna być przeszkodą do okazania szacunku dla pamięci tysięcy pomordowanych w okrutny sposób naszych rodaków, w tym dzieci i starców? Gdyby zaakceptować pogląd, jakoby sytuacja geopolityczna była przeszkodą do ścigania tych, którzy gloryfikują lub usprawiedliwiają zbrodniczą ideologię banderyzmu, to aż strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby sytuacja geopolityczna w przyszłości uległa zmianie. Czy należałoby w imię tego założenia wykreślić z ustawy karnej zapis pozwalający na ściganie tych, którzy propagują ideologię komunistyczną lub nazistowską?

Prawo karne nie powinno budzić wątpliwości

W kolejnym głosie krytycznym podniesiono, że zmiany proponowane przez prezydenta są zbędne, gdyż w art. 256 § 1a k.k. wymieniono ideologie, których publiczne propagowanie podlega karze oraz zawarto sformułowanie „ideologii nawołującej do użycia przemocy w celu wpływania na życie polityczne lub społeczne”. Nie ma zatem żadnego powodu, żeby uzupełniać katalog wymienionych z nazwy ideologii o ideologię banderyzmu, bo wydaje się, że takie zachowania są już objęte kryminalizacją. Lepiej zatem zostawić obecne brzmienie przepisu i korzystać z zawartej w nim klauzuli generalnej. Ustawodawca nie powinien przesądzać, czy ideologia ta nawołuje do przemocy i jest niebezpieczna sama w sobie. Lepszym rozwiązaniem jest pozostawienie tego do oceny sądu.

Trudno zgodzić się z taką interpretacją, chociażby już z tego powodu, że pada w niej stwierdzenie „wydaje się”, że takie zachowania są już objęte kryminalizacją. W procesie stosowania prawa, zwłaszcza karnego, znacznie lepszym rozwiązaniem jest w miarę możliwości precyzyjne określenie znamion typu czynu zabronionego, niż odwoływanie się do tzw. klauzul generalnych. Te ostatnie z natury rzeczy pozostawiają zbyt szerokie pole interpretacyjne, co w praktyce może często prowadzić do sprzecznych ocen tego samego stanu faktycznego. Wywodzona m.in. z art. 2 Konstytucji RP zasada określoności przepisów prawa powinna przeciwdziałać sytuacjom stwarzającym możliwość zbyt dowolnych interpretacji.

Czytaj więcej

Zakaz banderyzmu. Prawnicy o inicjatywie Nawrockiego: „To zły pomysł"

W przeciwnym wypadku dla jednego sądu – osoba, która publicznie pochwala zapisy „Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty” z 1929 r., takie jak „Nie zawahasz się dokonać największej zbrodni, jeśli wymaga tego dobro sprawy”, czy „Nienawiścią i bezwzględną walką oraz podstępem będziesz przyjmował wroga Twego Narodu” – będzie sprawcą przestępstwa stypizowanego w art. 256 § 1a k.k., a dla innego będzie to realizacja prawa do swobody wypowiedzi. Projekt prezydencki zmierza niewątpliwie do uniknięcia takich sytuacji.

Dodać należy, że w doktrynie podkreśla się, że szczególne dylematy interpretacyjne budzi określenie „ideologia nawołująca do użycia przemocy w celu wpływania na życie polityczne lub społeczne”. Z uwagi na ograniczone ramy tego artykułu jedynie zasygnalizuję, że prezentowany jest również pogląd, wedle którego uzupełnienie znamion typu czynu zabronionego z art. 256 § 1a k.k. o zakaz publicznego propagowania „ideologii Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcja Bandery i Ukraińskiej Armii Powstańczej” może prowadzić do ograniczenia wolności słowa.

Czytaj więcej

Jest donos do prokuratury za wykonanie "Czerwonej kaliny"

Teza jest niesłuszna, bowiem należy przypomnieć, że nie istnieje i nie może istnieć absolutna niczym nieograniczona wolność słowa. Jej granice określone są zakazem naruszania innych cennych wartości prawem chronionych. Z tej perspektywy przyjąć należy, że publiczne propagowanie idei, zgodnie z którą Ukraina miała być „czysta jak złoty łan pszenicy bez jednego chwasta”, wolna od Polaków, Rosjan, Żydów i innych narodowości, nie powinno korzystać z parasola ochronnego w postaci prawa do wolności słowa.

Nie możemy się godzić na pochwałę zbrodni

Pozostaje jeszcze zadać retoryczne pytanie, czy ściganie i karanie za publiczne propagowanie ideologii nazistowskiej, komunistycznej lub faszystowskiej też ingeruje w prawo do wolności słowa? W uzasadnieniu prezydenckiej inicjatywy legislacyjnej przypomniano, że banderyzm był ideologią, której celem było stworzenie etnicznie jednolitego państwa ukraińskiego poprzez eliminację wszystkich przeszkód politycznych, narodowych i społecznych. Ideologia ta zakładała absolutyzację interesu narodu ukraińskiego, podporządkowanie mu życia jednostki oraz uznanie przemocy za dopuszczalny i konieczny środek w walce o niepodległość. Przyzwolenie na publiczne propagowanie, gloryfikowanie lub usprawiedliwianie banderyzmu oznaczałoby akceptację przemocy wobec polskiej ludności cywilnej i negację ofiary setek tysięcy niewinnych ludzi. W „Rzeczpospolitej” z 27 sierpnia 2025 r. ukazał się artykuł zatytułowany „Zakaz banderyzmu w kodeksie karnym. Prawnicy o inicjatywie Nawrockiego: To zły pomysł”. W świetle tego, co napisałem wcześniej, pozwolę sobie stwierdzić: „Zakaz banderyzmu w kodeksie karnym to dobry pomysł”.

Autor jest doktorem nauk prawnych, prokuratorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie, członkiem Fundacji Sprzymierzeni z GROM