Projekt nowelizacji ustawy o własności lokali z 14 stycznia 2026 r. (nr w wykazie: UD 312) zwiastuje daleko idące zmiany w sposobie funkcjonowania wspólnot mieszkaniowych. Po ponad trzech dekadach ustawodawca próbuje nadrobić legislacyjne zaległości. Obowiązujące przepisy od dawna pozostają w tyle za wyzwaniami zarządców i właścicieli lokali, pozostawiając liczne luki interpretacyjne rozstrzygnięciom sądów. Wnikliwa analiza projektowanych zmian wskazuje, że choć ustawodawca porządkuje aspekty zarządcze, to w kluczowym obszarze dochodzenia roszczeń od deweloperów pozostawia liczne wątpliwości.
Projekt nowelizacji ustawy o własności lokali. Uporządkowanie zarządu – krok w dobrą stronę
Ustawodawca proponuje pragmatyczne rozwiązania ułatwiające bieżącą administrację. Projekt wprost definiuje wspólnotę jako jednostkę organizacyjną mającą zdolność prawną i własny majątek, odrębny od majątków właścicieli. Do tej pory jedyną kwestią, która nie budziła sporów w orzecznictwie i doktrynie było stwierdzenie, że wspólnota mieszkaniowa nie jest osobą prawną. Zakończono spory na tle definicji nieruchomości wspólnej, włączając do niej wprost elementy konstrukcyjne balkonów, tarasów i loggii. Wspólnota nie będzie natomiast odpowiadać za przestrzeń wewnętrzną ww. części nieruchomości wykorzystywanych jedynie przez właściciela konkretnego lokalu. Wprowadzono ustawową definicję czynności zwykłego zarządu, zrównując je z bieżącą eksploatacją. Jasno wskazano subsydiarny charakter odpowiedzialności właścicieli za zobowiązania wspólnoty, co porządkuje relacje z wierzycielami. Złagodzono rygory podejmowania uchwał i wprowadzono komunikację elektroniczną, co ograniczy zjawisko paraliżu decyzyjnego. Powyższe zmiany stanowią solidny fundament. Niestety, w kwestii sporów na tle roszczeń związanych z wadami nieruchomości, projekt ten zatrzymuje się w połowie drogi.
Czytaj więcej
Nowe zasady głosowań nad uchwałami wspólnot mieszkaniowych niepokoją część ekspertów. Ostrzegają, że w skrajnych sytuacjach właściciele dwóch lokal...
Dualizm roszczeń: iluzja ułatwionego sporu
Założeniem projektodawcy było, aby nowe przepisy stały się swoistym przełomem w sporach z deweloperami. Tym samym przyznał on wspólnotom mieszkaniowym samodzielną legitymację do dochodzenia roszczeń bez konieczności mozolnego zbierania kompletu umów cesji od wszystkich właścicieli lokali. Nie tylko dla wspólnot był to proces uciążliwy, a niekiedy wręcz niemożliwy do wykonania.
Na pierwszy rzut oka projekt brzmi więc obiecująco. Co prawda projektodawca przewiduje samodzielną legitymację czynną wspólnoty do dochodzenia roszczeń związanych z wadami nieruchomości wspólnej, ale tylko „z tytułu rękojmi”, z pominięciem roszczeń odszkodowawczych dochodzonych na zasadach ogólnych z art. 471 k.c. Powyższe wprowadza absurdalny dualizm procesowy. Wspólnota będzie mogła samodzielnie dochodzić roszczeń z rękojmi, ale już w przypadku roszczeń odszkodowawczych – równie istotnych i często jedynych możliwych do dochodzenia z uwagi na późniejszy termin przedawnienia – pozostanie uzależniona od liczby cesji właścicieli lokali.