Szef resortu Zbigniew Ziobro twierdzi, że skoro karalność najpoważniejszych przestępstw skarbowych przedawnia się po dziesięciu latach, to nie można tolerować sytuacji, gdy organ ścigania ma pięć lat na wykrycie takiego przestępstwa i wszczęcie postępowania karnoskarbowego.

Zacznijmy od tego, że przedawnienie jest w prawie elementem koniecznym, uwzględnianym w tradycjach prawnych wszystkich państw hołdujących zasadom państwa prawa. Regułą jest przedawnianie obowiązków, sankcji długów i roszczeń, a brak przedawnienia występuje wyjątkowo i przewidywany jest w niewielu szczególnych przypadkach. Polski ustrojodawca na poziomie konstytucyjnym wyłączył jedynie możliwość przedawnienia zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Przedawnienie zobowiązań podatkowych nie jest przywilejem podatników. Służy – paradoksalnie – stabilizacji wpływów budżetowych, bo dyscyplinuje organy podatkowe do sprawnego działania.

Pięć lat w idealnym systemie podatkowym to nawet za długo. Gdyby przepisy podatkowe nie były tak skomplikowane, można byłoby ten okres nawet skrócić. Ale jak ustawodawca chce go sobie wydłużyć, to oczywiście może. Tylko że terminy przedawnienia przewidziane przez ustawodawcę nie mogą być dowolnie wydłużane w nieskończoność przez organy podatkowe, co czynią nagminnie od lat – za przyzwoleniem TK i NSA.

Zajmowały się one zagadnieniem przerwania i zawieszenia terminu przedawnienia zobowiązań podatkowych już wielokrotnie, a kilka spraw czeka jeszcze na rozstrzygnięcie. Skoro nie ma takiego problemu z przedawnieniem w prawie cywilnym i karnym, powstaje pytanie, dlaczego jest w prawie podatkowym? Skąd się biorą wątpliwości? Czy stąd, że samo zagadnienie jest tak istotne, czy może stąd, że proste w sumie zagadnienie prawne zostało przez ustawodawcę źle sformułowane, czy może w końcu stąd, że sądowa wykładnia prawa spotęgowała problem, a kolejne skargi wnoszone do TK i pytania stawiane przed NSA omijają jego istotę?

Moim zdaniem ani sędziowie TK, ani NSA nie wiedzą, czemu służy przedawnienie zobowiązań podatkowych, nie rozumieją, co się komu przedawnia (organowi czy podatnikowi), albowiem nie odróżniają przedawnienia terminu do określenia wysokości zobowiązania podatkowego od terminu przedawnienia możliwości egzekucji zobowiązania prawomocnie określonego. To zagadnienie pozostanie aktualne, nawet jak już sam Ziobro „się przedawni”.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem Rady WEI