Reklama

Robert Gwiazdowski: O państwie opiekuńczym i szczepieniach

Padło pytanie, czy pracodawca może nie zatrudnić niezaszczepionego pracownika. Albo nawet, o zgrozo, zwolnić go z pracy. No i się zaczęło.

Aktualizacja: 01.09.2021 20:18 Publikacja: 01.09.2021 19:36

Robert Gwiazdowski: O państwie opiekuńczym i szczepieniach

Foto: AdobeStock

Tradycyjni obrońcy praw pracowniczych nagle nabrali wody w usta. Wśród nich przeważają chyba zaszczepieni, bo wielu zdążyło się już na profilach społecznościowych tym pochwalić. Natomiast obrońcy wolności i wolnego rynku uznali, że w ogóle nie wolno pytać pracowników, a nawet kandydatów na pracowników o coś takiego jak szczepienie. Dlaczego nie wolno? No bo przecież to sprzeczne z kodeksem pracy i RODO, nie mówiąc już o konstytucji. Pandemia odwróciła podejście niektórych do praw pracownika i pracodawcy.

No dobrze, ale jak ktoś się o to zapyta i nie dostanie odpowiedzi (bo nikt nie ma obowiązku odpowiadania na takie pytania), to czy musi zatrudnić takiego kandydata albo nie może zwolnić takiego pracownika? Niby dlaczego?

Czytaj też:

Rząd zapowiada zmiany: niezaszczepiony pracownik, to więcej praw dla pracodawców

Wyobraźmy sobie, że państwa nie ma, a jeżeli jest, to zajmuje się jedynie obroną granic czy ściganiem przestępców. Wówczas nikt nikogo nie może zmusić do szczepienia. Ale jednocześnie nikt nikogo nie może zmusić do zatrudnienia kogokolwiek ani zakazać mu zwalniania kogo chce, kiedy chce, za co chce. I nikt nie może określić, o co pracodawca może pytać pracownika ani zmusić pracownika do odpowiadania na każde pytanie.

Reklama
Reklama

Nawet państwo opiekuńcze nikogo do szczepienia zmusić nie może. Art. 36 ust. 1 ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń jest ewidentnie niezgodny z konstytucją. Przewiduje możliwość zastosowania przymusu bezpośredniego w postaci „przytrzymania, unieruchomienia lub przymusowego podania leku"! Jest jeszcze art. 148 § 1 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, który przewiduje możliwość dokonania „egzekucji drogą zagrożenia zastosowania lub drogą zastosowania bezpośrednio skutecznych środków, nie wyłączając siły fizycznej w celu usunięcia oporu zobowiązanego i oporu innych osób, które stoją na przeszkodzie wykonaniu obowiązku". O ile miałoby to dotyczyć „podania leku", to też byłoby to niezgodne z konstytucją. Psa z kulawą nogą te przepisy wcześniej nie interesowały.

Ale też państwo nie może „przytrzymać" czy „unieruchomić" ani w inny sposób „usunąć oporu" kogokolwiek przed przebywaniem w czyjejś obecności. Nikt nie może zmusić nikogo, by do swojego przedszkola czy szkoły przyjął kogoś, kogo nie chce, czy przewiózł go swoim autobusem, pociągiem albo samolotem. Lecz państwo opiekuńcze nie dość, że się poczuwa, iż może, to jeszcze samo jest właścicielem przedszkoli, szkół, autobusów, pociągów i samolotów. Jeśli właściciel może do nich nie wpuścić niezaszczepionych, to państwo, które jest właścicielem, też może? Przecież ci nieszczepieni to również obywatele tego państwa. Tak samo zresztą jak ci zaszczepieni, którzy boją się niezaszczepionych.

I dlatego lepiej by było, żeby państwo nie było opiekuńcze – nie byłoby tych wszystkich problemów. W kryzysie, z którym państwo opiekuńcze sobie nie radzi, najlepiej widać, jak bohatersko zmaga się z problemami, które samo generuje.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI

Opinie Prawne
Jakub Królikowski: Sygnaliści dbają o dobro wspólne
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Bellum iustum czyli wojna sprawiedliwa
Opinie Prawne
Katarzyna Szymielewicz: Kto obroni wolność słowa w sieci?
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Panie ministrze, a co z art. 212 Kodeksu karnego?
Opinie Prawne
Andrzej Tatara, Piotr Stanisławiszyn: „Lex 1 procent”, czyli kto sieje prawny chaos
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama