Nadanie nowych uprawnień kontroli skarbowej w tym przypadku cieszy, bo fikcyjne zatrudnianie, przede wszystkim na tzw. umowach śmieciowych, przybrało już w Polsce rozmiary patologii, z którą bardzo trudno walczyć.
Przepisy nakazujące uprzedzanie przedsiębiorcy o kontrolach, a także zbyt małe kompetencje inspekcji pracy sprawiają, że nieuczciwi przedsiębiorcy są dziś bezkarni, skazując tysiące młody ludzi na zawodowy i finansowy niebyt.
Wszelka krytyka i próba zmiany tego stanu rzeczy traktowana jest jako zamach na mityczną wolność gospodarczą, a nie jak wołanie o walkę z bezprawiem, które będzie miało poważne skutki społeczne za kilka, kilkanaście lat, gdyż zupełnie rozkłada tworzenie i tak wątłej „klasy średniej" w Polsce.
Umowy śmieciowe są często mylone z umowami cywilnoprawnymi, które się przecież rejestruje, a to oznacza, że łatwiej można zareagować na nieprawidłowości czy nieuczciwość pracodawcy.
Problemem umów śmieciowych jest tymczasem ich nierejestrowalność. Nie trafiają one po siedmiu dniach po podpisaniu do ZUS ani później do urzędu skarbowego. Ich po prostu nie ma, chyba że ich szukać w koszu na śmieci.
Proceder jest dobrze znany inspekcji pracy, tyle że bardzo trudno z nim walczyć. Oto nieuczciwy pracodawca podpisuje (lub zawiera ustnie) umowę na czas próbny, na jeden miesiąc. Potem wszystkie jej egzemplarze trafiają do kosza, i podpisywana jest kolejna, również na miesiąc. W ten sposób pracodawca zyskuje tanią siłę roboczą na długi czas, bez żadnych obciążeń składkowych i podatkowych, bo nigdy jej nie zgłosił do właściwych organów. A pracownik? Ten, który zachował na kolejny miesiąc posadę, może odetchnąć z ulgą, bo przecież ciągle ma pracę.
A w razie kontroli umowa przecież jest, a w szczegółach można się do niej przygotować, bo zgodnie z prawem o wizycie inspekcji trzeba zawiadomić wcześniej.
Trudno powiedzieć, jak z nowego zadania wywiąże się fiskus. Jedno jest pewne: nieuczciwy pracodawca w razie wpadki będzie musiał się liczyć z surowszymi sankcjami niż nakładanymi przez inspekcję pracy. Co może zniechęcać do coraz bardziej bezczelnego łamania prawa.