Sąd związany prokuratorskim stanowiskiem

Ustawodawca od dłuższego czasu pokazuje nam, że w polskim systemie prawa karnego ostatnie zdanie wcale nie musi należeć do sądu. Mimo że już od przeszło 20 lat prokurator nie zajmuje miejsca za stołem sędziowskim, to ustrojowo często zajmuje pozycję wobec sądu nadrzędną. Zaczęło się od sprzeciwu prokuratora wobec wyłączenia jawności rozprawy, czemu sąd musi się podporządkować, jawnie słuchając nawet najbardziej osobistych i kompromitujących zeznań świadków. Później ustawodawca „zreformował" instytucję warunkowego tymczasowego aresztowania (zwolnienie z aresztu następuje po wpłaceniu poręczenia), dając prokuratorowi prawo złożenia sprzeciwu, który wstrzymuje wykonalność decyzji sądu w tym zakresie, do czasu uprawomocnienia postanowienia. Wreszcie, jeżeli wejdzie w życie ustawa z 20 kwietnia 2021 r. sądy okręgowe nie będą mogły bez zgody prokuratora wydać listu żelaznego w postępowaniu przygotowawczym.

Zmiana linii orzeczniczej

Przez lata istniała linia orzecznicza, że zastosowanie tymczasowego aresztowania (możliwe wobec osoby poszukiwanej) wyłącza możliwość wystawienia listu żelaznego. Linia ta uległa jednak słusznej zmianie, tak, by instytucja listu żelaznego zyskała na praktycznej doniosłości. Otóż od kilku lat sądy stwierdzały (zasadnie), że wydanie postanowienia o tymczasowym aresztowaniu nie może stanowić przeszkody w wydaniu listu żelaznego.

Zastosowanie tymczasowego aresztowania jest z perspektywy prokuratora o wiele prostsze, niż argumentowanie przeciwko udzieleniu listu żelaznego. Do zastosowania aresztu wystarczy wykazanie istnienia dużego prawdopodobieństwa popełnienia przez podejrzanego przestępstwa, oraz obawa ukrycia się podejrzanego – co jest raczej łatwe w sytuacji, gdy podejrzany przebywa za granicą. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku listu żelaznego, albowiem wymogi formalne ograniczają się praktycznie do złożenia przez podejrzanego oświadczenia, że stawi się w prokuraturze w określonym terminie, pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy. Reszta to kwestia luzu decyzyjnego sądu, albowiem ustawa nie wskazuje specjalnych przesłanek do uzyskania listu żelaznego.

Należy też zauważyć, że zdecydowana większość listów żelaznych wydawana jest właśnie na etapie postępowania przygotowawczego. Wydanie listu żelaznego najczęściej poprzedza pierwsze przesłuchanie w charakterze podejrzanego, a bez tego nie sposób wnieść akt oskarżenia. Pozwala to na dokonywanie manipulacji w zakresie konfiguracji osobowych w procesach sądowych, co może być na rękę prokuratorowi. Nie trudno bowiem wyobrazić sobie sytuacje, w której jeden podejrzany będzie nieprawdziwie obciążał drugiego z nich, często korzystając z dobrodziejstw związanych ze złagodzeniem kary, wiedząc, że jego kłamstwa nie wyjdą na jaw, wobec przebywania obciążanego podejrzanego za granicą i brakiem zgody prokuratora na list żelazny. Obecność drugiego podejrzanego i złożenie przez niego wyjaśnień mogłyby zburzyć tę idyllę. Wszakże nieobecni racji nie mają, cóż z tego, że to prokurator sprzeciwia się ich obecności.

Co godne odnotowania, z niczego nie wynikają przesłanki, którymi kierować ma się prokurator, zgłaszający sprzeciw wobec wydania danemu podejrzanemu listu żelaznego. Biorąc pod uwagę stan polskiej prokuratury, jedyną przesłanką złożenia takiego sprzeciwu będzie najpewniej polecenie naczelnika wydziału czy szefa prokuratury. Pamiętać należy też, że list żelazny często pozwala na uczestnictwo w procesie karnym podejrzanych, którzy przebywają na terytorium państw, które nie wydają swoich obywateli Polsce, które bez listu żelaznego nie zdecydują się na podjęcie obrony w sprawie.

Sądy zbyt niezależne

Co ciekawe, nawet obecna KRS, w której zasiadają sędziowie wybrani wyłącznie przez polityków, krytycznie oceniła, w tym zakresie, projekt nowelizacji, słusznie wskazując, że nowela czyni instytucję listu żelaznego zbędną.

Jedynym pozytywem nowelizacji jest konstatacja, że chyba sam ustawodawca, z uporem godnym lepszej sprawy walczący z niezależnością sędziów, musi zdawać sobie sprawę, że niezależność sędziowska ma się jeszcze całkiem dobrze, skoro posunięto się do tak prymitywnych mechanizmów, jak uzależnienie udzielenia listu żelaznego od braku sprzeciwu prokuratura.

Autor jest adwokatem.