Mamy w Polsce litewski luty. Od zeszłego czwartku padło wiele słusznych słów, obiecujących deklaracji. Znowu, jak w czasach, gdy oba kraje aspirowały do instytucji zachodnich, a potem razem stawiały pierwsze kroki w Unii Europejskiej, z ust ważnych polityków po obu stronach słyszeliśmy o partnerstwie, wspólnych interesach i wspólnej historii.
Doszło już do spotkań ministrów spraw zagranicznych oraz premierów (oba w Warszawie), w sobotę dołączą do tego grona prezydenci (w Wilnie, z okazji litewskiego święta narodowego). To wszystko w dziewięć dni.