Reklama

Miasto i cmentarz - felieton Michała Szułdrzyńskiego

Kilka lat temu uczestniczyłem na warszawskich Powązkach w wyjątkowej ceremonii.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa/W. Kompała

Po ponad 50 latach od śmierci w USA w rodzinnym grobowcu chowano prochy mego pradziadka Adama Ronikiera, który tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej uciekł na Zachód. Człowiek, który całą wojnę spędził, pomagając tysiącom osób w całej Polsce, wrócił do niej ?z wygnania w urnie dopiero po ponad sześciu dekadach.

Późniejszy spacer po Powązkach jak zawsze zmienił się w podróż ?w czasie. Stare nagrobki przypominały najwybitniejszych mieszkańców stolicy ostatnich dwóch stuleci. Kaplice, pomniki, grobowce wszystko kazało myśleć nie tylko o przeszłości, ale o tej Warszawie, której już nie ma. Właśnie wtedy zwróciłem uwagę na to, jak zupełnie inną rolę pełnią starożytne cmentarze w stolicy, i w rodzinnym Krakowie.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama