Tysiącletnie świadectwo czyni wiarygodnym powiedzenie: „Polak, Węgier – dwa bratanki i do szabli i do szklanki”. Nasze sojusze obronne sięgają X w. Dwukrotnie łączyła nas unia personalna. Pierwsza, wraz z koronacją Ludwika Węgierskiego na Wawelu w roku 1370. Druga, wraz z koronacją Władysława Warneńczyka na króla Węgier w roku 1440. Niezwykle zbliżyły oba narody zrywy wolnościowe XIX w., a szczególnie postać generała Józefa Bema, bohatera rewolucji węgierskiej roku 1848. Z kolei Węgrzy udzielili nam pomocy w walce z nawałą bolszewicką w roku 1920. Nawet wtedy, gdy Budapeszt wziął stronę Hitlera, premier Pál Teleki nie zgodził się na niemiecki atak od strony Węgier: „Ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce ze względów moralnych”. Odwrotnie, udzielano pomocy polskim uchodźcom. Piękną kartę zapisaliśmy w roku 1956, gdy powstanie w Budapeszcie zaczęło się od manifestacji poparcia dla Polski, przy pomniku Bema, pod hasłem
„Wszyscy Węgrzy chodźcie z nami, pójdziemy za Polakami”. Nasza spontaniczna pomoc była względnie tolerowana w PRL-u, skoro Polskie Radio apelowało o oddawanie krwi dla „braci Węgrów”. W odwrotną stronę płynęła pomoc w czasie stanu wojennego. Zwieńczeniem braterskiego tysiąclecia jest Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, obchodzony 23 marca od roku 2007.
Jak zmienił się przez lata Viktor Orbán?
Piękną kartę kontynuowały oba narody po odzyskaniu suwerenności w latach 90. Aż do czasu, gdy na scenie politycznej pojawił się Viktor Orbán. Ale nie młody Orbán, którego znałem, a także z którym grałem w piłkę nad Balatonem. Stypendysta Sorosa w Oksfordzie dał się poznać jako autor płomiennego potępienia sowieckiego najazdu na Budapeszt w roku 1956 wraz z żądaniem wycofania Armii Czerwonej z Węgier, co wtedy uznano za ryzykowny radykalizm. W tym klimacie upłynęła pierwsza kadencja premiera Orbána w latach 1998-2002, kiedy zapisał się do Europejskiej Partii Ludowej. Stąd zdziwienie, gdy drugi mandat premiera objął w roku 2010 już odmieniony Orbán. Obrał kurs na autokrację, a fundusze europejskie wykorzystał, by korumpować państwo, tworząc lojalną oligarchię.
Czytaj więcej
Węgry pod rządami Viktora Orbána to najsłabsze ogniwo, a może i „piąta kolumna” Putina w NATO. So...
Niszczenie rządów prawa szło w parze ze strategią geopolityczną, która stanowiła zaprzeczenie lekcji XX w. Kraj był dwukrotnie „po ciemnej stronie mocy” i płacił za to wysoką cenę. Podczas I wojny światowej obrał stronę Osi, tracąc na rozmaitych frontach milion zabitych i rannych. Nadzieja na odzyskanie strat pchnęła Węgry, zaślepione nacjonalistycznym rewizjonizmem, do awantury wojennej po stronie Hitlera i Mussoliniego w II wojnie światowej, co utrwaliło granice z Trianon.