Gdyby ktoś powiedział mi, że posłowie partii prawicowych pomogą zachować funkcję posłance lewicy, a potem będą razem z nią klaskać i skandować, uznałbym to za ciekawe opowiadanie z gatunku political fiction. Prędzej uwierzyłbym, że klub Lewicy zawiesi własną członkinię i postanowi usunąć ją z komisji za to, że odważyła się nawiązać ponadpartyjną współpracę i promuje ogólnopolskie projekty rozwojowe. Tymczasem obie te historie są prawdziwe. W sejmowym lesie przy ulicy Wiejskiej zaczął się bowiem sezon na Polę Matysiak.

Czytaj więcej

Michał Kolanko: Zamrożony konflikt Lewicy i Pauliny Matysiak

„Tak dla CPK” i Paulina Matysiak. Gdy inwestycje się mnożą, potrzebny odstrzał?

To nie pierwszy raz, kiedy myśliwi z polskiego Sejmu zasadzają się na posłankę Lewicy. Tym razem także zaczęło się od zawieszenia jej w prawach członkini jej klubu parlamentarnego. To jednak nie koniec. Prezydium Sejmu zawnioskowało o usunięcie Pauliny Matysiak z komisji infrastruktury.

Posłanka walcząca o budowę CPK i polskiego atomu, nazywająca Ministerstwo Rozwoju „ministerstwem deweloperów i landlordów” i inicjująca współpracę ponad podziałami m.in. z posłem PiS, musi być (i jest) solą w oku klubu Lewicy i koalicjantów

Nie wiedząc o trudnej relacji Matysiak z resztą klubu, widz wczorajszego posiedzenia Sejmu, w trakcie którego rozpatrywano ten wniosek, mógłby uznać, że piekło zamarzło.

Czytaj więcej

Matysiak: Decyzja rządu ws. CPK będzie pozytywna. Polacy chcą tego projektu

Oto bowiem 190 członków Prawa i Sprawiedliwości jak jeden mąż wyjęło karty do głosowania, a ich śladem – zainspirowana na ostatnią chwilę przez posła Przemysława Wiplera – część posłów Konfederacji. Te ostatnie kilka głosów przeważyło: zerwane zostało kworum i wniosek upadł. A prawicowi posłowie, skandując „CPK!”, bili brawo posłance Lewicy. Jak do tego doszło?

PiS i Konfederacja ratują, tylko kogo? Matysiak, ideę CPK czy własny PR?

Zacznijmy od tego, że pozbawienie Matysiak roli w komisji byłoby skrajnie nieuczciwe. We współprowadzonym z posłem PiS Marcinem Horałą stowarzyszeniu „Tak dla Rozwoju” zebrała ona podpisy wymagane do złożenia w Sejmie ustawy o Centralnym Porcie Komunikacyjnym – inwestycji kluczowej dla budowy polskiego potencjału transportowego i gospodarczego. W interpelacjach pytała zaś m.in. o polski atom i zaznaczała, że polski sektor energetyczny tkwi nad przepaścią. Kto jak nie ona powinien sprawować funkcje związane z polską infrastrukturą – i to nawet ważniejsze?

Podobnego zdania są najwyraźniej posłowie partii prawicowych. Pytanie brzmi, na ile ich ruch – zwłaszcza w przypadku najwyraźniej przygotowanych na to posłów PiS – był manewrem ideowym, a na ile zwyczajnie PR-owym. Na obrońców CPK partia Jarosława Kaczyńskiego zdążyła się już przecież wypromować. To samo tyczy się jednak wizerunku PiS jako partii pozbawionej zdolności koalicyjnej i zamkniętej w sobie. No właśnie.

Oto po raz kolejny prawica wyciąga rękę ponad podziałami w imię rozwoju, tym razem ratując posłankę przeciwnego jej obozu przed rytualnym odstrzałem. Piękny obraz, prawda? 

Nie można więc pominąć faktu, że w ten sposób Prawo i Sprawiedliwość zagrało do swojej PR-owej bramki. Czy to jednak źle? Gdy emocje opadną, a politycy prawicy wygrzeją się w blasku jeżdżącej pociągami po Polsce posłanki, na leśnym polu bitwy pozostanie Paulina Matysiak. A z nią – idea CPK, rozwoju energetyki i polskiej podmiotowości gospodarczej. I wilk syty, i Matysiak cała.

Czytaj więcej

Paulina Matysiak: CPK? Co do takich inwestycji powinna być ponadpartyjna zgodna