Daria Chibner: Młodzież czyta coraz więcej książek. Ale paradoksalnie nie ma co się cieszyć

Książki stają się ulubioną rozrywką Polaków – mówi raport Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w Polsce za rok 2023. Szczególnie dobrze wypadają w nim młodzi czytelnicy. Problem w tym, że dzięki książkom z gatunku young adult młodzież spędza w internecie jeszcze więcej czasu.

Publikacja: 11.04.2024 15:42

Stan czytelnictwa w Polsce powinien nas martwić

Stan czytelnictwa w Polsce powinien nas martwić

Foto: AdobeStock

Raport Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w Polsce za rok 2023 r. wzbudził prawdziwą euforię. Okazało się, że Polacy czytają coraz więcej – zanotowano wzrost aż o 9 pkt proc. Co więcej, badanie dokumentuje wzrost zainteresowania książkami wśród młodych ludzi. W grupie wiekowej 15–18 lat czytelnikami było 72 proc. nastolatków (w 2021 r. było ich tylko 60 proc.), a za intensywnych czytelników, deklarujących przeczytanie siedmiu lub więcej książek w ciągu roku, uważa się 18 proc. z nich (w porównaniu z jedynie 5 proc. w 2021 r.).

Czytaj więcej

Co czytają Polacy, poza kryminałami, że gwałtownie wzrosło czytelnictwo

Raport Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa: najpopularniejsze książki wśród Polaków

Wszyscy odtrąbili sukces, a radości nie było końca. Oddechy ulgi słyszano wszędzie, bo ten problem był zawsze solą w oku intelektualistów, komentatorów i ludzi kultury. Polacy nareszcie zaczęli czytać, więc można zająć się innymi sprawami. Dobry nastrój może nam jednak zepsuć bardziej wnikliwe wczytanie się w raport Biblioteki Narodowej. Wynika bowiem z niego, że owszem, czytamy, ale przede wszystkim książki Remigiusza Mroza. Natomiast wychwalani młodzi czytelnicy pochłaniają głównie „Rodzinę Monet” Weroniki Marczak.

O ile pierwszego autora można uznać za reprezentanta prozy przyjemnej, acz mało ambitnej, to cykl powieści drugiej autorki trzeba już zaliczyć do treści znajdujących się na tym samym poziomie co gazetki z supermarketów. Tyle że takie gazetki pod względem językowym są jednak zdecydowanie bardziej sprawne niż perypetie „Rodziny Monet”. Być może i etykiety detergentów stojących w naszych łazienkach warto zacząć wliczać do statystyk czytelnictwa w Polsce – wtedy wyjdzie, że Polacy czytają nawet codziennie.

No, ale książka to książka! Twór wyróżniony i nacechowany wspaniałymi właściwościami. Wystarczy, żeby wszyscy czytali, i już wszystko będzie dobrze. Niestety czytanie dla samego czytania nie przynosi żadnych korzyści. Liczy się to, abyśmy czytali znakomite tytuły, a nie zadowalali się tym, że ogarniamy wzrokiem byle jak skonstruowane zdania. Większość z tych, którzy naiwnie cieszą się z tego, że młodzi zamiast TikToka wybierają książki, nie ma za bardzo pojęcia, jak właściwie przedstawia się ta kwestia.

Dzięki książkom spędzamy więcej czasu na TikToku i Instagramie

Paradoksalnie dzięki książkom prostym, najczęściej z gatunku young adult, młodzież spędza w internecie jeszcze więcej czasu. Ich „czytanie” nie polega na tym, że rozkładają się z książką w fotelu i spokojnie przewracają kartki. Słuchają ich na smartfonach, na kilkukrotnym przyśpieszeniu, aby jak najszybciej wrzucić relację na TikToka bądź Instagrama. I potem wziąć się za koleją miałką pozycję, aby zdobyć kolejne kliki oraz wyświetlenia.

Omijają opisy, łykają jedynie dialogi – liczy się głównie to, żeby pochwalić się kolejną zaliczoną książką. Treści, które pochłaniają, są nie tylko jakościowo złe, lecz także koszmarne pod względem stylu. Sprzyjają dekoncentracji, przyzwyczajają „czytelników” do prostych środków wyrazu. Gdy później stykają się z czymś, co napisane jest trudniejszym językiem, to po prostu się od tego odbijają. Bo „nie daje mi to przyjemności przy czytaniu”. Ile razy przy okazji dyskusji na temat listy lektur szkolnych słyszeliśmy, że uczniom trzeba dać takie książki, które będą dostarczać im przyjemności z lektury? Tak jakby książki miały służyć tylko temu celowi.

Czytaj więcej

Niegrzeczne książki pokolenia Z

Ktoś może powiedzieć, że z takiego czytania może przecież w przyszłości wyjść coś dobrego. Może młodzi sięgną za jakiś czas po coś lepszego. Niestety dane tego nie potwierdzają. Jeżeli przyjrzymy się rejestrom wypożyczeń, to zobaczymy, że gust czytelniczy zazwyczaj pozostaje na tym samym poziomie. Kto czyta miałkie rzeczy, nie sięgnie nagle po klasykę. Zresztą wystarczy też zerknąć na listy bestsellerów. Nie jest tak, że dzięki czytaniu czegokolwiek sprawnie przeczytamy potem każdą książkę. Gwarantuję, że przeczytanie „Rodziny Monet” nie pomoże nam w przebrnięciu przez „Krytykę czystego rozumu” Immanuela Kanta.

Stan czytelnictwa w Polsce powinien nas martwić

Niemniej jest jeszcze jeden problem związany z pochwałą czytelnictwa bez rozróżnień jakościowych. Raport Biblioteki Narodowej znów potwierdza, że kobiety (50 proc.) czytają więcej od mężczyzn (36 proc.). Szkoda tylko, że większość z lubianych przez nie pozycji to mało wyrafinowana pornografia ukryta pod pięknymi okładkami. Fantastyczne światy, niesamowite przygody – to tylko pretekst do przedstawiania kolejnych scen pod kołdrą. No, ale „przynajmniej coś przeczytały, a nie siedziały w telefonie”. Spójrzmy jednak na to recjonalnie. Czy rzeczywiście cieszylibyśmy się z raportu, który mówiłby o tym, że oglądamy coraz więcej filmów pornograficznych? Czy sama forma przekazu, czyli tekst, a nie np. obraz, sprawia, że nie musimy już się przejmować jego treścią?

Czy rzeczywiście cieszylibyśmy się z raportu, który mówiłby o tym, że oglądamy coraz więcej filmów pornograficznych?

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czujemy się zwolnieni z odpowiedzialności. Skoro Polacy czytają, to wszystko jest na dobrej drodze. Byleby sięgali po książkę, a nie kolejny serial. Jednak raport Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa pokazuje, że nie ma się z czego cieszyć. Trzeba wziąć się do naprawdę ciężkiej pracy, aby ludzie zaczęli czytać dobre (niekoniecznie trudne!) rzeczy. Bo jeśli mają czytać to, co teraz… to lepiej, żeby nie czytali w ogóle.

Raport Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w Polsce za rok 2023 r. wzbudził prawdziwą euforię. Okazało się, że Polacy czytają coraz więcej – zanotowano wzrost aż o 9 pkt proc. Co więcej, badanie dokumentuje wzrost zainteresowania książkami wśród młodych ludzi. W grupie wiekowej 15–18 lat czytelnikami było 72 proc. nastolatków (w 2021 r. było ich tylko 60 proc.), a za intensywnych czytelników, deklarujących przeczytanie siedmiu lub więcej książek w ciągu roku, uważa się 18 proc. z nich (w porównaniu z jedynie 5 proc. w 2021 r.).

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Bez kantów o Kancie
Opinie polityczno - społeczne
Przemysław Prekiel: Niebezpieczne przerzucanie się oskarżeniami o prorosyjskość
Opinie polityczno - społeczne
Przemysław Urbańczyk: Czy pakt migracyjny zamieni Unię w „oblężoną twierdzę Europa”?
felietony
Wciąż nie wiemy, czy przyszłość Polski zależy tylko od nas
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Łepkowski: W polityce walka z krzyżem to ryzykowny wybór
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?