Wszyscy chcemy mieć dzieci mądre, zdrowe i piękne. Chcemy, by się dobrze uczyły i nie robiły głupot. Nie chcemy, by nasze córki rodziły dzieci, mając 15 czy 16 lat, a nasi synowie zostawali ojcami, zanim osiągną pełnoletność. Nie chcemy, by dzieciaki rozpoczynały życie seksualne w zbyt młodym wieku.
Czytaj więcej
Prezydent Andrzej Duda zawetował w piątek zmiany w prawie farmaceutycznym umożliwiające osobom powyżej 15 roku życia kupowanie bez recepty tzw. tab...
Ale w życiu bywa różnie. Badania wskazują, że obecnie średni wiek inicjacji seksualnej to w przypadku dziewcząt 19 lat, chłopców – o rok wcześniej. Ale to tylko średnia, bo jednak 30 proc. chłopców i 13 proc. dziewcząt w wieku 15 lat mają swój pierwszy raz za sobą.
Tabletka „dzień po” to antykoncepcja awaryjna stosowana wtedy, gdy inne metody zawiodą, gdy dojdzie do gwałtu lub gdy nie sięgnięto po inne metody zapobiegania ciąży, a rozum wrócił, gdy opadły emocje. Czyli stosuje się ją absolutnie wyjątkowo.
Czytaj więcej
W czwartek Sejm przyjął nowelizację ustawy dotyczącej między innymi antykoncepcji awaryjnej. Czym jest tabletka "dzień po” i jak działa?
Izabela Leszczyna: tylko 2 proc. 15-latek sięga po pigułkę „dzień po”
Kilka dni temu ministra zdrowia Izabela Leszczyna przedstawiła dane, z których wynika, że w ubiegłym roku zaledwie 2 proc. 15-latek sięgnęło po pigułkę „dzień po”, a wśród osób między 15. a 17. rokiem życia taką receptę wystawiono dla 1937 osób.
Prezydent Andrzej Duda zdecydował się jednak zawetować ustawę zezwalającą na zakup pigułki „dzień po” bez recepty. Jego minister Małgorzata Paprocka, tłumacząc decyzję głowy państwa, podkreślała, że problemem jest właśnie wyznaczona granica 15 lat, bo prezydent uważa, że osoby nieletnie nie powinny przyjmować tego typu leków bez nadzoru lekarza.
Zgodnie z prawem seks mogą uprawiać osoby powyżej 15. roku życia. Ale by w tym wieku skorzystać z porady lekarza, dziewczyna musi iść do niego z rodzicem lub opiekunem. Nawet te dziewczęta, które już regularnie współżyją, nie mogą bez rodziców prosić o receptę na tabletki antykoncepcyjne czy właśnie antykoncepcję awaryjną.
Czytaj więcej
Targi między PiS a koalicją rządzącą o pigułkę „dzień po” to zwykła polityka, w którą wpisze się także ewentualne weto prezydenta. Bo bynajmniej ni...
Oczywiście, wielu nastolatków ma świetny kontakt z rodzicami i o sprawach dotyczących sfery seksualnej rozmawia bez skrępowania. Ale w domach bywa różnie. Badania pokazują, że wcześniej rozpoczynają współżycie te dziewczynki, które mają w domu sytuację skomplikowaną. Trudno sobie wyobrazić, że gdy dziewczyna ma zły kontakt z rodzicami – gdy ci piją, są zbyt surowi, biją czy nawet ją gwałcą – to ci rodzice nagle ochoczo idą z nią do lekarza, bo np. zawiodła prezerwatywa. Bardziej prawdopodobne jest to, że młodzi ludzie z takich rodzin będą szukać pigułki w internecie niż zrozumienia u rodziców, bo będą się zwyczajnie bali ich gniewu.
Plan B czy rzetelna rozmowa o antykoncepcji dla młodych dziewcząt
Zapowiadany przez minister Izabelę Leszczynę „plan B”, czyli wystawianie recept przez farmaceutów, jest na pewno lepszym rozwiązaniem niż kupowanie tabletek antykoncepcyjnych „w drugim obiegu”, bo nigdy nie wiadomo, co zostanie dziewczynie sprzedane i jaki to będzie miało wpływ na jej zdrowie. I może tego nie przeżyć.
Ale z drugiej strony może weto prezydenta jest okazją, by zacząć rozmawiać o tym, by nastolatka mogła sama iść do ginekologa, zbadać się i poprosić o receptę. Nie tylko na środki antykoncepcyjne, ale też w przypadku infekcji intymnej czy innej wstydliwej dla niej dolegliwości.
A może warto udostępniać im środki antykoncepcyjne za darmo? Może pora na to, by zaufać nastolatkom. One nie są głupie.
Czytaj więcej
Obecnie recepta na antykoncepcję awaryjną kosztuje około 20-30 zł. Otrzymuje się ją bez problemu, zdarzają się wystawione nawet na trzynastoletnie...