Krzysztof Janik: Co z aborcją? List otwarty do Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza

Tworząc koalicję demokratyczną po wyborach 15 października i wspólny front przeciw konserwatywnej polityce PiS, umawialiście się nie tylko na odbicie TVP i podział urzędów, ale i na coś więcej. Czas podjąć niełatwe decyzje w sprawie aborcji.

Publikacja: 27.02.2024 15:53

Demonstracja w Warszawie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji

Demonstracja w Warszawie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Szanowni Panowie!

Z niejakim zdumieniem przyjmuję Wasze niejasne stanowisko w kluczowych sprawach dla sporej części naszego społeczeństwa. Chodzi mi tu o kwestie roli kobiety w podjęciu decyzji o aborcji własnego płodu oraz o zgodę na małżeństwa jednopłciowe.

Uważam, że tworząc koalicję demokratyczną i wspólny front przeciw konserwatywnej polityce PiS, umawialiście się nie tylko na odbicie TVP i podział urzędów, ale i na coś więcej. Na modernizację Polski, w tym zwłaszcza na unowocześnienie polskiej mentalności, na wyrwanie się z pseudo sarmatyzmu, a zarazem z nawyków i sposobów myślenia osadzonych głęboko w – nie zawsze chlubnej – polskiej historii. Na zawrócenie z drogi wiodącej na Wschód i energiczny marsz na Zachód.

Z PiS na radykalne hasła nie wygracie

Widzę dwa powody Waszego pokrętnego stanowiska. Pierwszy ma charakter polityczny. Wydaje się Wam bowiem, że w obliczu perspektywy rozpadu PiS macie szansę na zagospodarowanie jego elektoratu. To rozumowanie ma dwie słabości.

Pierwsza ma charakter taktyczny. Prawo i Sprawiedliwość w czasie długoletniej obecności na polskiej scenie politycznej i w ciągu ośmiu lat rządów ukształtowało masy zwolenników. Część z nich ma charakter koniunkturalny. W administracji rządowej, w spółkach Skarbu Państwa rozsiadło się tysiące zwolenników upadłej władzy, które czas Waszych rządów odbierają i odbierać będą jako zagrożenie dla swojego dorobku życiowego. Polityka „czystek” nowego rządu nie przekona ich do zmiany poglądów, a ci, którzy deklaratywnie Was poprą, uczynią to z niskich pobudek. Zysk polityczny i merytoryczny z tej grupy będzie niewielki.

Inny natomiast problem to zwykli wyborcy PiS-u, nasi współobywatele, Rodacy. Tych PiS zgromadził pod rozmaitymi hasłami, w tym także nagannymi, jak nacjonalizm, antysemityzm itd. Ale przede wszystkim wokół Prawa i Sprawiedliwości zgromadził ich lęk. Przed utratą życiowego statusu, zmianą otoczenia, przed obcymi, przed nowoczesnością w rozmaitych jej wymiarach. Nie wygracie konkurencji z PiS-em na tym polu, jesteście tu o wiele mniej wiarygodni.

Wygracie za to, prowadząc politykę oswajania ich ze współczesnością, przygotowania do nowych wyzwań. Ta polityka ma wymiar strategiczny, musi trwać wiele lat. Sojusznikiem jest tu czas, bo część tego elektoratu to seniorzy, których nieuchronnie zastępować będą nowe pokolenia, bardziej odważne w relacjach z rzeczywistością.

Rozumiem, że chcecie być długo jeszcze obecni na scenie politycznej. Warto zatem pomyśleć, jaką strategię obecności wśród młodych pokoleń chcecie przyjąć, zwłaszcza, że młodzi strategii kluczenia na ogół nie akceptują.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Sondażowa mijanka PO i PiS. Hołownia ma powody do niepokoju

Musicie wybrać, czy idziecie z Kościołem czy polskim Episkopatem

Tu dochodzimy do drugiej kwestii, która moim zdaniem ma wpływ na Waszą niechęć do zajęcia wyraźnego stanowiska w tej kwestii. To kwestie światopoglądowe, inspiracje religijne, które szanuję i traktuję poważnie. Tu musicie wybrać, czy jesteście z Kościołem (wspólnotą wiernych) czy z polskim Episkopatem.

Za chwilę staniemy wobec problemu eutanazji czy kwestii wychowywania dzieci przez małżeństwa jednopłciowe. Znowu będziecie musieli stać w rozkroku, a to niewygodna pozycja

Trzeba być ślepym, aby nie zauważyć jak drogi tych grup się rozjeżdżają. Kościół powszechny, chrześcijanie, lepiej rozumieją wyzwania współczesności, niż ich pasterze. Ich przywódca abp Gądecki występuje przeciw ustawie o dofinansowaniu in vitro, nie bacząc na potrzebę posiadania dzieci przez tysiące katolików i na potrzeby naszego narodu, który zmaga się z kryzysem demograficznym. Biskupi milczą, gdy Dykasteria ds. Nauki Wiary ogłasza „Fiducia supplicans”, dokument dopuszczający możliwość błogosławienia par „nieregularnych”, w tym tworzonych przez osoby tej samej płci.

Z kim zatem chcecie sojuszu: z unowocześniającym się społeczeństwem, z Papieżem Franciszkiem czy z coraz bardziej skostniałymi urzędnikami w sutannach?

Czytaj więcej

Tomasz Terlikowski: Episkopat czy ePiSkopat

Tu mamy do czynienia z dwoma porządkami: teologicznym i państwowym. Nie jestem specjalistą od tego pierwszego. Z lekcji religii odbywanej za komuny pamiętam jedynie, że Pan Bóg wyposażył człowieka w wolną wolę, czyli uczynił go odpowiedzialnym za swoje czyny i zaniechania. Natomiast jeśli chodzi o porządek państwowy, to tu rzecz jest jasna. W państwie obowiązuje jeden porządek prawny i wiele porządków moralnych. Są czyny nieetyczne, godne potępienia i są czyny karalne. Tam, gdzie państwo usiłuje prokuratorem i pałką policyjną wkraczać w porządek moralny, to już nie jest demokracja. To zawsze się kończy źle dla państwa. Powrót do PRL-u w tym zakresie nie jest możliwy.

Jeden z biskupów polskich bp Damian Muskus mówi o tym wprost: „Najgorsze co może zrobić człowiek Kościoła, uczeń Jezusa, to zmuszać innych do przyjęcia zasad Ewangelii, wpajać je poprzez moralizowanie, zastraszanie czy stosowanie pustej propagandy”. Czyż nie do Was mówi?

Prawica na całym świecie się zmienia. A Wy?

Dodajmy w tym miejscu, ze nie ma jednej moralności, jest ona rzeczą historycznie zmienną, a państwo ma na to umiarkowany wpływ. „Tam gdzie zaczyna się sumienie człowieka, kończy się państwo” – mawiała Margaret Thatcher, przedstawicielka prawicy, jak dobrze pamiętam. Ta sama prawica – chrześcijańska, bo niemiecka CDU – uznała małżeństwa jednopłciowe. W tę stronę, nauczycielskiej misji Kościoła, idzie Franciszek. A Wy, w którą stronę chcecie iść?

Musicie sobie odpowiedzieć na to pytanie, bo – po pierwsze – gdybyście upierali się przy referendum, to będziecie musieli zająć jasne stanowisko. Jak sformułujecie pytanie, które będzie jego przedmiotem? Czy znowu uciekniecie w pozaprawną formułę „nie mam zdania”? Nie uciekajcie od odpowiedzi na te pytania. Taka jest rola polityka, nie może kłamać ani kluczyć – to też jedna z postaci kłamstwa.

Po drugie – lista kwestii moralnych, które trzeba będzie w najbliższych latach podjąć, nie kończy się na aborcji i małżeństwach jednopłciowych. Za chwilę staniemy wobec problemu eutanazji czy kwestii wychowywania dzieci przez małżeństwa jednopłciowe. Znowu będziecie musieli stać w rozkroku, a to niewygodna pozycja – w życiu i w polityce.

Piszę się z szacunkiem

Krzysztof Janik

O autorze

Krzysztof Janik

Polityk i politolog. Były przewodniczący SLD, był szefem MSWiA w rządzie Leszka Millera. Profesor w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego

Szanowni Panowie!

Z niejakim zdumieniem przyjmuję Wasze niejasne stanowisko w kluczowych sprawach dla sporej części naszego społeczeństwa. Chodzi mi tu o kwestie roli kobiety w podjęciu decyzji o aborcji własnego płodu oraz o zgodę na małżeństwa jednopłciowe.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Czy szczyt klimatyczny w Warszawie coś zmieni? Popatrz w PESEL i się wesel!
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
felietony
Marek A. Cichocki: Unijna gra. Czy potrafimy być bezwzględni?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Pałkiewicz na Dzień Ziemi: Pół wieku ekologicznych złudzeń
Opinie polityczno - społeczne
Andrzej Rogiński: Wybory samorządowe wielkim triumfem partiokracji
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Haszczyński: Ameryka przywraca nadzieję Ukraińcom i flance wschodniej