Konrad Szymański: KPO to mógł być sukces PiS. Tusk powinien dziękować Ziobrze

Kiedy już pieniądze z KPO zasilą polską gospodarkę, Donald Tusk powinien podziękować Andrzejowi Dudzie, Mateuszowi Morawieckiemu, a na swój sposób, pewnie najcieplej, Zbigniewowi Ziobrze – pisze były minister ds. europejskich.

Publikacja: 30.10.2023 12:49

Kiedy już pieniądze z KPO zasilą polską gospodarkę, Donald Tusk powinien podziękować Andrzejowi Dudz

Kiedy już pieniądze z KPO zasilą polską gospodarkę, Donald Tusk powinien podziękować Andrzejowi Dudzie

Foto: AFP

Wybory postawiły sprawę uruchomienia polskiego KPO znowu w centrum wydarzeń. To bardzo dobrze. 57 mld euro w formie grantów i nisko oprocentowanych pożyczek jest dziś ważne dla Polski. Uruchomienie KPO w swojej skali wzmocni inwestycje, złotówkę i zaufanie rynków.

Uruchomienie KPO nie jest jednak „nagrodą za pokonanie populistów”. Z trudem wynegocjowanych warunków wydawania tych pieniędzy nie można „reinterpretować i zmieniać jak się chce” (jak pisał Bogusław Chrabota). Zobowiązań płynących pierwotnie z wyroków TSUE nie można też sprowadzić do „technikaliów” (Jędrzej Bielecki).

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: KPO będzie odblokowane. Bo Ursula von der Leyen musi nagrodzić teraz Donalda Tuska

Rozporządzenie regulujące Fundusz Odbudowy daje pewne możliwości proceduralne, by państwa mogły przejść przez uwarunkowania wewnętrzne, ale nie oznacza to, że którekolwiek państwo UE jest zwolnione z realizacji dość ścisłych uzgodnień co do kierunków wydatkowania tych pieniędzy. To zresztą powód opóźnień i konfliktów o kierunki inwestycji w paru stolicach. Inaczej Komisja Europejska nie mogłaby realnie zagwarantować państwom członkowskim, szczególnie niechętnym płatnikom netto realizacji wspólnych celów odbudowy po-covidowej gospodarek UE. 

To TK, a nie prezydent spowodował problem z KPO

Zadanie Donalda Tuska jest jednak stosunkowo łatwe. Dzieje się tak nie dlatego, że ktoś go bardziej lubi, choć kwestia zaufania ma w polityce międzynarodowej spore znaczenie. 

Odblokowanie polskiego KPO jest proste, ponieważ zdecydowana większość trudnych zobowiązań ws. sądownictwa tej swoistej umowy została zrealizowana za sprawą prezydenckiej ustawy o Sądzie Najwyższym z lutego 2022 roku. Tą inicjatywą ustawodawczą, złożoną z ogromną odpowiedzialnością za państwo, prezydent Andrzej Duda zlikwidował nadzwyczajny status formalny Izby Dyscyplinarnej SN oraz skutecznie poprawił procedurę odpowiedzialności dyscyplinarnej, wprowadzając elementarne gwarancje dla praw osób podlegających tej procedurze. 

Co najważniejsze, projekt prezydencki wyraźnie wyłączał odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za treść orzeczeń, za zadawanie pytań prejudycjalnych do TSUE oraz za badanie wymogów niezawisłości i bezstronności sędziów, także w związku z „okolicznościami powołania”. We wszystkich trzech obszarach, szczególnie praktyka uruchamiania (czasem tylko usiłowania uruchamiania) postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów była nie do pogodzenia z unijnymi wymogami poszanowania niezawisłości sędziowskiej. 

Czytaj więcej

Anna Słojewska: Prezydent Andrzej Duda może jeszcze zagrać kartą KPO

Ustawa w zaproponowanym przez prezydenta brzmieniu realizowała wyroki TSUE i tym samym uruchomiłaby KPO dla Polski już w 2022 roku. 

Taki sam skutek przyniosłoby wejście w życie ustawy z grudnia 2022, firmowanej przez ministra Szynkowskiego vel Sęk. Była znana głównie za sprawą przekazania spraw dyscyplinarnych do NSA, ale najważniejszym jej elementem było wyraźne uściślenie i ograniczenie przesłanek odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Tu problemem nie jest to, że prezydent skierował ją w trybie kontroli prewencyjnej do Trybunału Konstytucyjnego. Problemem jest to, że TK nie może się w tej sprawie zebrać od lutego, ponieważ pewna część sędziów blokuje jego działania.

Kluczową dla KPO ustawę zdewastowały poprawki ludzi Ziobry

Kluczowe są jednak losy ustawy prezydenckiej, która pozwoliłaby na normalizację relacji z UE w obszarze KPO, a może i szerzej, na ponad rok przed wyborami. Nie stało się tak, ponieważ delikatnie wyważony projekt prezydencki został zmieniony w trakcie prac sejmowych. Zmiana dotyczyła sprawy kluczowej – zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Wprowadzono niejasny w kontekście całości ustawy delikt „odmowy wykonywania wymiaru sprawiedliwości” oraz bardzo mgliste odniesienia do „niedopuszczalnych zachowań ze strony sędziego”, a samo wyłączenie odpowiedzialności za badanie statusu sędziów sprowadzono do znanych już przesłanek z wcześniej obowiązujących ustaw. Tym samym postępowanie dyscyplinarne wobec sędziów znowu stało się procedurą nieprzewidywalną. 

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Donald Tusk wróci z Brukseli z sukcesem

Poprawki te ostatecznie przyjęto na tydzień przed ustaloną wizytą przewodniczącej Ursuli von der Leyen 2 czerwca 2022 roku w Warszawie, podczas której ogłoszono porozumienie w sprawie KPO. Poprawki zostały podsunięte Zjednoczonej Prawicy przez tych samych polityków partii Zbigniewa Ziobry, którzy aktywnie zabiegali o odrzucenie dobrego dla Polski budżetu w Brukseli, a następnie głosowali przeciwko ratyfikacji budżetu i funduszu odbudowy w Sejmie. 

Te zmiany miały w 2022 roku dewastujący charakter dla uruchomienia KPO, ale uzyskanie lepszych gwarancji w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów jest już ostatnim z bardzo wielu elementów, które są szczęśliwie zrealizowane. W fazie przejściowej takie gwarancje mogą nawet nie wymagać zmian legislacyjnych tylko praktycznych – głównie w funkcjonowaniu rzeczników dyscypliny zależnych wprost od – niebawem nowego – ministra sprawiedliwości.

Takiej elastyczności można spodziewać się po Komisji Europejskiej w aktualnej sytuacji politycznej. Na takich samych zasadach, na jakich minister Waldemar Buda – mimo wtedy już mocno napiętych relacji z KE – mógł wynegocjować w polskim KPO zapisy w zakresie praworządności wyraźnie poniżej zobowiązań płynących z wyroków TSUE. Spotkało się to zresztą z bardzo ostrą krytyką m.in. w PE. 

Zatopiony sukces rządu Morawieckiego

Nie tylko polskie KPO, ale cały budżet UE po zakończonych w grudniu 2020 negocjacjach był sukcesem premiera Mateusza Morawieckiego. Polska jest głównym beneficjentem netto nie tylko Wieloletnich Ram Finansowych 2021-27, ale także Funduszu Odbudowy. Szczególnie to ostatnie nie było oczywiste. Polska, w przeciwieństwie do krajów Południa, wychodziła z pandemii z najlepszymi wskaźnikami makroekonomicznymi, m.in. najniższym bezrobociem w Europie. Mimo to przy tej okazji sporo zyskała, kompensując zarazem straty w budżecie ogólnym UE, którego negocjacje trwały od ponad dwóch lat w arcytrudnych warunkach już w pełni rozwiniętego sporu z KE o praworządność. 

Potrzeba przerzucenia odpowiedzialności za niepowodzenie KPO w 2022 roku uruchomiła absurdalne i głęboko niesprawiedliwe ataki na przewodniczącą Ursulę von der Leyen

Ten oczywisty sukces rządu Morawieckiego został zgaszony nie siłami opozycji, ale siłami radykałów wewnątrz koalicji walczących o swój polityczny byt na polu antyeuropejskim. Na osobną ocenę zasługuje wpływ tych wypadków na przebieg kampanii wyborczej. Patrząc na początki kampanii promocyjnej budżetu pod hasłem „770 mld złotych dla Polski”, miała ona wyglądać trochę inaczej. 

Potrzeba przerzucenia odpowiedzialności za niepowodzenie KPO w 2022 roku uruchomiła absurdalne i głęboko niesprawiedliwe ataki na przewodniczącą Ursulę von der Leyen, która w Brukseli wzięła osobistą odpowiedzialność za akceptację polskiego KPO w kolegium Komisji Europejskiej i potem w samej Radzie UE. Zapłaciła za to wielokrotnie poważną cenę. Aż pięciu komisarzy upubliczniło swój zdecydowany i upokarzający sprzeciw wobec przyjęcia przez KE polskiego KPO. W Parlamencie Europejskim  frakcja liberalna zaczęła głośno mówić o odwołaniu przewodniczącej z powodu akceptacji polskiego KPO. W końcu europejskie stowarzyszenia prawnicze zdecydowały się na bezprecedensową skargę na decyzję Komisji w sprawie polskiego KPO do TSUE. 

Nie wszyscy w Brukseli byli zwolennikami porozumienia i deeskalacji sporu z Polską. Bruksela nie zawsze grała fair, ale byli lepsi adresaci publicznych polemik niż przewodnicząca von der Leyen. 

Deser dla Donalda Tuska

Kiedy już pieniądze z polskiego KPO i wieloletnich ram finansowych zasilą polską gospodarkę, Donald Tusk powinien znaleźć czas i siłę, by podziękować Mateuszowi Morawieckiemu za sukces negocjacji budżetowych w latach 2020-21. Powinien podziękować prezydentowi Andrzejowi Dudzie za wyprowadzenie na prostą – w bardzo niesprzyjających warunkach – znacznej części kontrowersji w sprawie sądownictwa. Powinien miło wspomnieć pracę szefów kolejnych resortów funduszy – Waldemara Budy i Grzegorza Pudy – którzy dopięli, w równie niesprzyjających warunkach, polskie KPO i polską umowę partnerstwa. To także dobry moment, by wspomnieć o tych zespołach służby cywilnej polskiej administracji w KPRM, MF i Ministerstwie Funduszy, które prowadziły wszystkie te prace na poziomie roboczym i analitycznym. Od tego polska polityka – szczególnie w tym strategicznym aspekcie członkostwa w Unii Europejskiej – miałaby szansę stać się trochę lepsza, mniej bałamutna.

Na swój sposób – choć pewnie najcieplej – Donald Tusk powinien jednak podziękować Zbigniewowi Ziobrze. Bez uporczywej obstrukcji radykałów w negocjacjach budżetu UE, w jego ratyfikacji w Sejmie, a nawet w pracach TK, tego deseru dla opozycji by po prostu nie było.  

Autor był ministrem ds. UE oraz szerpą ds. Rady Europejskiej w rządach Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, a wcześniej europosłem. Obecnie jest zastępcą dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Wybory postawiły sprawę uruchomienia polskiego KPO znowu w centrum wydarzeń. To bardzo dobrze. 57 mld euro w formie grantów i nisko oprocentowanych pożyczek jest dziś ważne dla Polski. Uruchomienie KPO w swojej skali wzmocni inwestycje, złotówkę i zaufanie rynków.

Uruchomienie KPO nie jest jednak „nagrodą za pokonanie populistów”. Z trudem wynegocjowanych warunków wydawania tych pieniędzy nie można „reinterpretować i zmieniać jak się chce” (jak pisał Bogusław Chrabota). Zobowiązań płynących pierwotnie z wyroków TSUE nie można też sprowadzić do „technikaliów” (Jędrzej Bielecki).

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Warzecha: Profesor Bralczyk ma rację, mówiąc, że zwierzęta zdychają
Opinie polityczno - społeczne
Razem do rządu, skoro mają tyle uwag i cennych recept
Opinie polityczno - społeczne
Gra na dwóch amerykańskich fortepianach. Rząd musi rozmawiać z Donaldem Trumpem
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: Koniec wojny to koniec rządu w Izraelu. Dlatego wojna trwa
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Opinie polityczno - społeczne
Tomasz Krzyżak: Puchnący budżet Sejmu