Zobowiązania, jakie sojusz podjął przed 25 laty, miały być ceną za zaniechanie przez Moskwę sprzeciwu wobec przyjęcia do NATO Polski, Czech i Węgier, a później i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. To była końcówka rządów Borysa Jelcyna i na Zachodzie jeszcze łudzono się, że możliwe jest wypracowanie z Rosją pokojowego modus vivendi, a nawet stworzenie warunków dla rozwoju rosyjskiej demokracji. Dlatego sojusz był nawet gotowy do utworzenia dwóch kategorii członkostwa i zapowiedział, że „w obecnych okolicznościach nie widzi potrzeby rozmieszczenia stałych, poważnych sił bojowych" na terenie państw mających dopiero przystąpić do paktu.