Reklama

Bielecki: Nie pójdę już na apel poległych

Włączenie „apelu smoleńskiego" do uroczystości upamiętniających Powstanie Warszawskie zrównuje heroiczną walkę z okupantem z udziałem w katastrofie lotniczej – pisze publicysta „Rzeczpospolitej".
Mój dziadek, Andrzej Bielecki ps. Rybak, zginął 21 sierpnia w szturmie na „Pastę", strategiczny budy

Mój dziadek, Andrzej Bielecki ps. Rybak, zginął 21 sierpnia w szturmie na „Pastę", strategiczny budynek centrali telefonicznej - pisze publicysta "Rzeczpospolitej"

Foto: www.1944.pl

Każdego 31 lipca, w przeddzień wybuchu Powstania Warszawskiego, starałem się być na apelu poległych. To był moment szczególny.

„Do Was wołam, żołnierze Armii Krajowej, Powstańcy Warszawscy i mieszkańcy stolicy, którym wolność ojczyzny i jej stolicy cenniejsza była, niż własne życie: stańcie do apelu" – gdy oficer Kompanii Reprezentacyjnej wypowiadał te słowa, miałem wrażenie, że przez chwilę znowu są wśród nas młodzi chłopcy i dziewczęta, którzy porwali się do nierównej walki z okupantem. Ludzie innego niż dziś pokroju, od których jednak możemy choć trochę nauczyć się, w co warto wierzyć.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama