Tuż po tragicznej, najprawdopodobniej samobójczej, śmierci Andrzeja Leppera trudno się było spodziewać, że w ciągu paru godzin stanie się ona argumentem w politycznej walce. Jednak już parę godzin po podaniu przez policję informacji o odnalezieniu zwłok założyciela Samoobrony politycy i komentatorzy zaczęli obwiniać rząd lub opozycję (w zależności od własnych sympatii) o przyczynienie się do desperackiego kroku Leppera.
Bardzo szybko co radykalniejsze media zaczęły pytać, kto zabił szefa Samoobrony. I choć rzeczywiście policja i prokuratura dość opieszale prowadziły postępowanie, ich niedociągnięcia nie wystarczały do stawiania tez o mordzie politycznym. Tym bardziej że dość szybko powstały reportaże pokazujące, w jak opłakanej sytuacji życiowej znalazł się były wicepremier, co dodatkowo pozbawiło argumentów zwolenników doszukiwania się w tej tragicznej śmierci drugiego czy trzeciego dna.