Reklama

Samospalenie Andrzeja Żydka - Michał Szułdrzyński

Trudno z mężczyzny, który podpalił się w miniony piątek przed siedzibą premiera, robić ofiarę jednej tylko partii politycznej. Czytając jego tragiczną historię, odnosi się wrażenie, że nie mógł liczyć na pomoc z żadnej strony. Ani od rządu, ani od opozycji
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Tuż po tragicznej, najprawdopodobniej samobójczej, śmierci Andrzeja Leppera trudno się było spodziewać, że w ciągu paru godzin stanie się ona argumentem w politycznej walce. Jednak już parę godzin po podaniu przez policję informacji o odnalezieniu zwłok założyciela Samoobrony politycy i komentatorzy zaczęli obwiniać rząd lub opozycję (w zależności od własnych sympatii) o przyczynienie się do desperackiego kroku Leppera.

Bardzo szybko co radykalniejsze media zaczęły pytać, kto zabił szefa Samoobrony. I choć rzeczywiście policja i prokuratura dość opieszale prowadziły postępowanie, ich niedociągnięcia nie wystarczały do stawiania tez o mordzie politycznym. Tym bardziej że dość szybko powstały reportaże pokazujące, w jak opłakanej sytuacji życiowej znalazł się były wicepremier, co dodatkowo pozbawiło argumentów zwolenników doszukiwania się w tej tragicznej śmierci drugiego czy trzeciego dna.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama