Reklama
Rozwiń
Reklama

Premierowi do sztambucha

Czasy się zmieniają, a wraz z nimi język komunikacji. Najważniejszy polityk świata (a jak niedawno sam siebie określił, „bardzo zrównoważony geniusz") Donald Trump przekazuje swoje fundamentalne refleksje, mieszcząc się w 140 znakach dozwolonych przez Twittera.
Premierowi do sztambucha

Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Jeszcze dekadę temu do zaakceptowania był tekst mieszczący się na ekranie komputera, teraz musi się mieścić na ekraniku smartfona. A do zapoznania się z głębią przemyśleń Kim Kardashian (i innych wielkich autorytetów) w ogóle nie musimy nic czytać, bo starczą zdjęcia na Instagramie, ewentualnie okraszone kilku luźnymi słowami w podpisie.

Mamy jednak nowego premiera, który zawsze deklarował się jako pasjonat historii. Ponieważ tę pasję akurat ze sobą dzielimy, spróbuję sięgnąć po przestarzały – ale bardzo modny w środkowoeuropejskich kręgach akademickich jeszcze dwa wieki temu – sposób komunikowania się, zwany wpisem do sztambucha. Sztambuch (w oryginale łacińskim album amicorum, czyli księga przyjaciół) służył do wpisywania życzliwych i ważnych porad na dalszą drogę życia. Z pewnością dłuższych niż 140 znaków Twittera, ale mieszczących się na niedużej stronie – dokładnie tak jak felieton w „Rzeczpospolitej". Oto mój wpis.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama