Reklama

Dług jak spalony w piłce nożnej

Polski rząd staje przed dylematem starym jak świat. Dobrze mogą go zrozumieć kibice piłki nożnej. Czy można zawiesić zasadę, zgodnie z którą przekroczenie przez dług publiczny poziomów 55 i 60 proc. PKB zmusza rząd do znacznego obniżenia deficytu budżetowego?
Dług jak spalony w piłce nożnej

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

A taka sytuacja nam grozi w 2011 r. Moja odpowiedź brzmi: nie. Ale dylemat jest. Gdyby Sejm na jakiś czas zawiesił te regulacje, rząd nie musiałby ciąć wydatków lub podnosić podatków w okresie wychodzenia z kryzysu. Chwilowo popuścilibyśmy sobie pasa, żeby się nie zadusić.

Kłopot w tym, że zawieszenie tych ograniczeń mogłoby znacząco podważyć zaufanie inwestorów do naszego kraju i na długo podnieść premię za ryzyko inwestowania w Polsce. Ale warto na tę kwestię spojrzeć szerzej.

Generalnie w polityce gospodarczej istnieje dylemat: czy lepiej ustanowić pewne instytucje i działać w ich ramach, nawet jeżeli to może czasami uwierać, czy też lepiej ufać decyzjom doraźnym, elastycznym, podejmowanym zgodnie z rozwojem sytuacji. Każda opcja ma swoje zalety. Najłatwiej będzie odwołać się do piłki nożnej.

Wiele lat temu w piłce każdy spalony był zakazany. Bardzo często reguła ta psuła widowisko, gdyż sędziowie musieli zatrzymywać grę w sytuacjach absurdalnych, kiedy zawodnik znajdujący się na „spalonym” nie brał udziału w akcji. Dokonano zatem reformy. Teraz sędzia decyduje, czy zawodnik znajdujący się na spalonym jest aktywny czy nieaktywny. W drugim przypadku gra toczy się dalej. Szybko okazało się jednak, że wielu słabych sędziów nie odróżnia aktywnego i nieaktywnego spalonego i dopuszcza do bramek, które są strzelane nie fair. Problem pozostał. Za dużo władzy poszło w ręce sędziów.

Zawieszenie limitów długu publicznego przypominałoby tę reformę. Rząd wydobyłby się z niewygodnych ram, coś byśmy zyskali. Ale może więcej stracili. Nie wiadomo bowiem, czy władza byłaby na tyle wiarygodnym decydentem (dobrym sędzią), że umiałaby sobie poradzić z wysokim długiem i ograniczyć go w przyszłości. Twierdzę, że nie.

Reklama
Reklama

Jesteśmy krajem mało stabilnym politycznie (kiepskim sędzią), dlatego instytucje powinny odgrywać większą rolę niż dyskrecjonalne decyzje władz. Takich instytucji ograniczających manewry fiskalne powinno być nawet więcej.

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Mount Rushmore póki co czeka
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Co zastąpi monopolowe
Opinie Ekonomiczne
Szomburg: Jak zachować podmiotowość wobec geopolityki siły i technodominacji?
Opinie Ekonomiczne
Narendra Modi: Kształtujemy przyszłość AI skoncentrowaną na człowieku
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama