Kiedy patrzy pani na „krajobraz po rewolucji" w krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, jak widzi pani gospodarczą przyszłość tego regionu ?
Wszędzie gdzie dochodzi do politycznej transformacji konsekwencją jest spowolnienie gospodarcze. Takie przemiany trzeba więc postrzegać jako inwestycje w przyszłość i dokładnie posłuchać czego domagali się ludzie na ulicach. W krajach MENA chodziło o większe możliwości dla młodych ludzi i sprawiedliwość społeczną. Z takimi wyzwaniami nie można się uporać z dnia na dzień, ale w nowym ustroju są znaczne większe możliwości ich spełnienia.
To oczywiste, że gospodarka w niektórych z tych krajów ucierpiała. Niektórzy z turystów nie wrócili, najprawdopodobniej utracona została część eksportu - podczas strajków i demonstracji wiele osób nie pracowało. Nie pomaga też obecna kryzysowa sytuacja w Europie. Naszym zdaniem jednak sytuacja będzie się stabilizować; w niektórych krajach, na przykład w Maroku czy Tunezji już tak się dzieje.
Rozumiem,że nie ma pani szczególnych obaw o to jak sobie poradzi np. Libia ?
To prawda, ten kraj ma znaczące środki. Ale fakt, że jakiś kraj ma pieniądze wcale nie oznacza, że są one przeznaczane na rozwój gospodarki. Chodzi o to, by zarządzać nimi w sposób przejrzysty i by korzystało z nich całe społeczeństwo, a nie wąska grupa uprzywilejowanych.
Wyniki wyborów w Egipcie będą znane dopiero w marcu.Dochodzi tam do nowych zamieszek, turyści znów starają się omijać ten kraj. Jak pani zdaniem rozwinie się sytuacja w Egipcie?
W Tunezji, tak samo jak w Egipcie jest wielostopniowy system wyborów i turyści zaczynają bez obaw wracać do tego kraju. To zrozumiałe, że osoby, które wybierały się do Kairu mogą czuć się zaniepokojone tym, co dzieje się w mieście.
Czy Bank Światowy ma w tym regionie nowe, porewolucyjne programy ?
Naturalnie. W Tunezji dostarczyliśmy finansowanie dla reform, które umożliwiają publiczny dostęp do informacji, wolność prasy, możliwości przekwalifikowania i zmiany zawodu, oraz możliwość tworzenia organizacji pozarządowych. W tym kraju bardzo szybko dostosowaliśmy nasze programy do nowych w warunków i tak samo zmieniamy i dostosowujemy nasze programy w innych krajach regionu MENA.
Bank Światowy współpracował wcześniej z władzami w tych krajach. Jak była możliwa ta współpraca w sytuacji,kiedy dzisiaj wiemy jak skorumpowane były rządy,które odeszły?
Często mieliśmy różne punkty widzenia na wiele kwestii, i zdarzało się że praca w niektórych sektorach była bardzo trudna. Często pojawiły się też do kontrowersje i różnice zdań. Ale Bank Światowy jest własnością rządów więc, tak samo jak inne organizacje miedzynarodowe, jesteśmy zmuszeni pracować w warunkach, jakie zostały nam stworzone. Zdarzyło się również, tak jak w przypadku Syrii, że stwierdziliśmy, że dalsza współpraca jest niemożliwa.
Są też sytuacje, w których istnieje konieczność zmiany dziedziny w jakiej realizujemy nasze programy, na taką w której efekty prowadzonych przez nas programów widoczne są szybko - na przykład budowa wodociągów, energia. W przypadkach skrajnych realizujemy nasze programy wyłącznie poprzez współpracę z organizacjami pozarządowymi.
Czy Bank Światowy ma nadal jakieś programy w Syrii i Iranie?
W tej chwili żadnych. W Iranie mamy do zakończenia stare programy, ale żadnych nowych.
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju rozszerzył swój mandat także na kraje MENA.Czy już istnieje współpraca między BŚ i EBOR?
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju właśnie rozpoczyna prace na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej; pomagamy kolegom z EBOR, którzy instalują się w regionie i będziemy też pracować wspólnie z Unią Europejską i krajami Zatoki, nad tym aby pomoc dla regionu była skoordynowana.
Jak pani zdaniem rozwinie się sytuacja w tym regionie ?
To bardzo trudno przewidzieć. Różne kraje bedą zmierzały w różnych kierunkach i w różnym tempie. Na razie mogę powiedzieć,że w Tunezji wszystko idzie w dobrym kierunku.