Europejscy ministrowie energii będą wkrótce dyskutować o nowym rozporządzeniu, przyjętym w grudniu przez Parlament Europejski, zakładającym całkowite wygaszenie importu rosyjskiego gazu i ropy oraz wprowadzającym „krajowe plany dywersyfikacji”.
Dywersyfikacja oznacza rozproszenie ryzyka poprzez unikanie nadmiernej zależności od pojedynczych dostawców i tras. Jednak nowe rozporządzenie redefiniuje to pojęcie, sprowadzając je wyłącznie do eliminacji importu z Rosji.
Według tej logiki Europa mogłaby pozyskiwać 100 proc. gazu i ropy od jednego zewnętrznego dostawcy, o ile nie jest to Rosja, i nadal twierdzić, że osiągnęła sukces w zakresie bezpieczeństwa energetycznego.
To nie jest dywersyfikacja, lecz jej zaprzeczenie.
Iluzja bezpieczeństwa
Widzimy niepokojący trend. Od 2019 r. do końca 2022 r. Europa faktycznie dywersyfikowała portfel dostaw gazu, jednak później tempo dywersyfikacji znacznie spadło. Udział dwóch dominujących dostawców gazu spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) w imporcie UE wzrósł z 43 proc. w drugiej połowie 2022 r. do 56 proc. w 2025 r. Tymi dwoma dostawcami są Stany Zjednoczone (42 proc.) i Rosja (19 proc.).