Na miejscu szefów firmy Alphabet, właścicieli m.in. wyszukiwarki internetowej Google, nie lekceważyłbym rozważanego przez amerykańską administrację procesu demonopolizacji koncernu. Tamtejsze sądy kilkukrotnie w swojej historii skutecznie stosowały przepisy ustaw antymonopolowych, nakazując podział dominujących firm na mniejsze podmioty.
Jak w USA walczono z monopolami
Samo zjawisko monopolu uznano w USA za fundamentalną groźbę dla praktyk wolnego rynku jeszcze w XIX wieku. Najważniejszą z ustaw wymierzonych w praktyki monopolistyczne, słynny Sherman Act, uchwalono w 1890 roku, a jego kontynuację – niecałe ćwierć wieku później. Głośne były przypadki ich zastosowania wobec monopolu na rynku wydobycia ropy naftowej (Standard Oil), przemysłu tytoniowego (American Tobacco) czy telefonii (AT&T). Za każdym razem, zwykle po długiej batalii, sąd decydował o przymusowym podziale dominatorów na mniejsze podmioty.
Czytaj więcej
Na cztery tygodnie przed wyborami prezydenckimi Departament Sprawiedliwości USA zapowiedział, że...
I na nic się zdały zaciągi najlepszych prawników czy nieograniczone środki finansowe na walkę na wszystkich szczeblach sądownictwa, z Sądem Najwyższym na czele. Oskarżeni o praktyki monopolistyczne mogli najwyżej przeciągać sprawy. W przypadku giganta telekomunikacyjnego AT&T postępowanie trwało osiem lat (1974–1982).
Relatywnie młoda branża IT też już zdążyła doświadczyć witalności przepisów antymonopolowych. W 1990 roku rząd Stanów Zjednoczonych oskarżył o praktyki monopolistyczne firmę Microsoft. Tym razem sprawa skończyła się ugodą, zgodnie z którą przedsiębiorstwo Billa Gatesa zobowiązało się do zaprzestania określonych praktyk.