Reklama

Paweł Rożyński: Dokąd dojedziemy unijnym pociągiem

Kolejne 20 lat w Unii Europejskiej może nie być już takim sukcesem gospodarczym, bo nisko wiszące owoce zostały zebrane, a Polska wydostała się z postkomunistycznej nędzy. Musimy się postarać bardziej.

Publikacja: 23.04.2024 04:30

Paweł Rożyński: Dokąd dojedziemy unijnym pociągiem

Foto: Fotorzepa / Paweł Rochowicz

Korzyści z naszej obecności w Unii Europejskiej są bezdyskusyjne, choć niestety rośnie grupa eurosceptycznych Polaków ulegających opiniom coraz bardziej cynicznych polityków. Dawniej straszyli, że Unia zmusi nas do prostowania bananów, potem było o rynku zbytu dla Niemców i montowniach, a ostatnio słychać o jedzeniu robaków czy po prostu dyktacie Brukseli.

Czytaj więcej

20 lat Polski w UE. Dostęp do unijnego rynku ważniejszy niż dotacje

Wysoce dodatni bilans obecności w Unii Europejskiej

Każdy, kto choćby rozejrzy się wokół, dostrzeże, jak zmieniła się Polska. W dwie dekady radykalnie wzrósł polski PKB, staliśmy się eksportowym potentatem, wzrosła jakość i długość życia, za ogromne unijne pieniądze wybudowaliśmy autostrady czy lotniska, a rolnicy – co było widać na ostatnich protestach – mogli wymienić swoje ursusy na wypasione new hollandy, fergusony czy johny deere’y. Korzyści można by długo wymieniać. Oczywiście były też minusy, jak przyspieszona emigracja, którą nie do końca udało się zrekompensować napływem pracowników z Ukrainy (zlikwidowano jednak koszmarne bezrobocie przekraczające 20 proc.).

Przy ocenie tych 20 lat skupiamy się na pieniądzach z Unii, ale równie ważne było wprowadzenie standardów unijnych dotyczących działania państwa i biznesu, co zapobiegło oligarchizacji państwa, jak w Ukrainie, i pomogło ekspansji gospodarczej. Często zapominamy też o zwiększeniu bezpieczeństwa, co zyskało nowy wymiar, kiedy prezydent USA Donald Trump zaczął kwestionować transatlantyckie zobowiązania.

Czytaj więcej

Krzysztof A. Kowalczyk: Wyjście z UE zabiłoby polską gospodarkę
Reklama
Reklama

Rumunia dogoniła Polskę

Nasze dwie dekady w Unii to historia. Teraz ważniejsza jest przyszłość. Czy kolejne 20 lat będzie równie udane? Czy dalej szybko będziemy gonić Zachód? Teraz musimy się już postarać bardziej, choćby dlatego, że na światowych rynkach zaostrza się konkurencja, a Polska traci swoją przewagę w postaci taniej siły roboczej. Konieczne są gruntowne zmiany ułatwiające prowadzenie biznesu, skończenie z patologicznym upolitycznieniem wielkich firm, a przede wszystkich reforma rynku pracy, która zachęciłaby Polaków do większej aktywności zawodowej. Napływ imigrantów już zdecydowanie nie wystarczy, by utrzymać tempo rozwoju. Trzeba też radykalnie zwiększyć inwestycje firm i innowacyjność, kulejące w ostatnich latach, oraz przyciągnąć firmy, które teraz przenoszą się z Chin do Europy.

Firmy zaczynają zwalniać pracowników i przenosić się do innych krajów, np. do Rumunii. Ta miała w ubiegłym roku wyższy od nas wzrost PKB i właśnie nas dogoniła

O tym, że dostaliśmy zadyszki, mogą świadczyć słabe ubiegłoroczne wyniki gospodarki, która wzrosła zaledwie o 0,2 proc., co było jednym z gorszych rezultatów w regionie. Firmy zaczynają zwalniać pracowników i przenosić się do innych krajów, np. do Rumunii. Ta miała w ubiegłym roku wyższy od nas wzrost PKB (2 proc.) i właśnie nas dogoniła (standard siły nabywczej per capita), choć 20 lat temu była daleko w tyle.

Unia to pociąg, do którego wsiedliśmy, i dzięki któremu nie musimy już iść na piechotę, ale dokąd nim pojedziemy i gdzie dojedziemy, zależy od nas.

Opinie Ekonomiczne
Iwona Trusewicz: Dlaczego były kanclerz Niemiec broni rosyjskich interesów w UE?
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Koniec mitu taniej energii. OZE to bezpieczeństwo energetyczne Polski
Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Opinie Ekonomiczne
Grzegorz Kozieja: Jak umowa UE-Mercosur wpłynie na interesy rolników
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama