Krzysztof A. Kowalczyk: Kosztowne przywiązanie do złotego

W kwestii przyjęcia przez Polskę euro gorszy pieniądz niestety nadal wypiera lepszy – przynajmniej w głowach polityków. W rezultacie ich zaniechań podatny na kaprysy walutowej koniunktury i spekulantów złoty nadal wypełnia nasze portfele, nie pozwalając zagościć tam stabilniejszemu euro, do którego przyjęcia zobowiązaliśmy się w traktacie akcesyjnym.

Publikacja: 02.01.2024 03:00

Krzysztof A. Kowalczyk: Kosztowne przywiązanie do złotego

Foto: Adobe Stock

Mój znajomy wrzucił na Twittera zdjęcie chorwackiej 50-eurocentówki z podobizną Nikoli Tesli i zastanawiał się, czy polski odpowiednik kiedyś będzie z Kopernikiem. Jestem zdecydowanie za – i za wejściem do Eurolandu, i za Kopernikiem. W końcu nasz astronom zajmował się także ekonomią. Był współodkrywcą prawa Kopernika–Greshama, które mówi, że gorszy pieniądz wypiera z obiegu lepszy. Ten jest bardziej pożądany, gdy lud zorientuje się, która moneta mimo tego samego nominału zawiera mniej kruszcu, bo władca ją bezczelnie „odchudził”.

Niestety, prawo Kopernika dotyczy też polskich polityków, u których złe intencje wypierają dobre. W rezultacie ich zaniechań podatny na kaprysy walutowej koniunktury i spekulantów złoty nadal wypełnia nasze portfele, nie pozwalając zagościć tam stabilniejszemu euro, do którego przyjęcia zobowiązaliśmy się w traktacie akcesyjnym.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Czy to już czas na wprowadzenie w Polsce euro

Przed wiekami władcy wymieniali w obiegu „tłuste” od srebra denary na coraz chudsze brakteaty, by pokryć swoje rosnące wydatki. Tak teraz politycy – i to co najmniej od ośmiu lat – hołubią złotego, bo to pozwala im zmanipulować kurs i wykazać nadzwyczajny zysk banku centralnego. Albo zmonetyzować dług, czyli skupować państwowe obligacje – i tak pustym pieniądzem pokrywać koszty wyborczych prezentów dla ludu nieświadomego tej manipulacji przyczyniającej się do wzrostu cen.

Kosztem nieprzyjęcia przez nas euro jest niestabilny kurs walutowy, zwiększający ryzyko prowadzenia handlu zagranicznego, droższy kredyt dla obywateli i firm czy wreszcie koszty przewalutowania przy eksporcie i imporcie towarów albo wyjazdach prywatnych. Ale to też niższa wiarygodność kraju skutkująca koniecznością płacenia wyższych odsetek od zaciąganego długu. Wreszcie – to ryzyko mniej lub bardziej przypadkowego wypadnięcia Polski z UE. Tak jak pod dyktando populistów wypadli Brytyjczycy, którzy trwając przy funcie, zapomnieli, że zostawili uchylone drzwi do tej katastrofalnej ewakuacji.

Czytaj więcej

Ile Polska traci na tym, że nie jest w strefie euro?

Zwolennicy zatrzymania złotego – przyznaję – nie bez słuszności podkreślają, że porzucając go, oddalibyśmy politykę monetarną, a więc prawo ustalania stóp procentowych, a pośrednio też kosztu kredytu, w ręce Europejskiego Banku Centralnego. EBC kieruje się trendami inflacyjnymi dla całej strefy euro, niejako uśredniając poziom stóp. W rezultacie mogą być one nieadekwatne dla naszej gospodarki, utrudniając utrzymanie stabilności cen w naszej gospodarce. Własny bank centralny pozwala na precyzyjne aplikowanie antyinflacyjnego lekarstwa. Niestety, przekonaliśmy się w ostatnich latach, że to możliwość wyłącznie teoretyczna.

Dlatego martwi mnie, że w głowach polityków nadal gorszy pieniądz wypiera lepszy – w myśl prawa Kopernika, który wciąż nie może doczekać się polskiej monety euro ze swoją podobizną.

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację