Marcin Liberadzki: Szwajcarska jazda po bandzie

Nie zdecydowano się na wywłaszczenie akcjonariuszy Credit Suisse, bo to przeczyłoby istocie „komercyjnej” transakcji.

Publikacja: 21.03.2023 03:00

Marcin Liberadzki: Szwajcarska jazda po bandzie

Foto: AFP

Pod szyldem przejęcia banku Credit Suisse przez drugi szwajcarski bank – UBS – kryje się transakcja bliższa w swej istocie przymusowej restrukturyzacji (resolution) Credit Suisse, procedurze stosowanej również w Polsce, po raz ostatni w przypadku Getin Noble Bank we wrześniu ubiegłego roku. Władze Szwajcarii mają istotny powód uzasadniający nieprzeprowadzenie formalnego procesu resolution.

Warunkiem wsparcia publicznego, dzięki któremu doszło do przejęcia, był całkowity odpis wartości nominalnej obligacji kapitałowych Credit Suisse, tzw. AT1 CoCos z 16 mld CHF do zera. Wielu komentatorów niesłusznie dyskwalifikuje dopuszczalność całkowitej anihilacji, bo nie nastąpiło wywłaszczenie akcjonariuszy CS. Moim zdaniem charakter instrumentów CoCos i warunki emisji tych instrumentów przez Credit Suisse dopuszczają taką możliwość.

Czytaj więcej

Czy to już koniec paniki? Długi cień Credit Suisse padł na banki

Nazwijmy rzeczy po imieniu: narastający odpływ depozytów z Credit Suisse (CS) w ubiegłym tygodniu nabrał tempa i groził tzw. runem na bank, co oznaczałoby podzielenie losu kalifornijskiego Silicon Valley Bank sprzed nieco ponad tygodnia. Dlatego w niedzielę wieczorem ogłoszono przejęcie CS przez UBS na następujących warunkach: akcjonariusze CS otrzymają 1 akcję UBS za 22,48 akcji CS, co oznacza nabycie CS za 3 mld CHF, szwajcarski bank centralny zapewni CS dostęp do płynności o wielkości 100 mld CHF, zaś rząd federalny udzieli na rzecz UBS gwarancji w kwocie 9 mld CHF na pokrycie możliwych strat wynikłych z przejęcia określonych aktywów CS. Warunkiem udzielenia tego nadzwyczajnego wsparcia rządowego jest odpisanie do zera 16 mld CHF nominału wyemitowanych przez CS obligacji AT1 CoCos (contingent convertibles), papierów zaliczanych do funduszy własnych.

Powyższe brzmi jak resolution: chory bank (CS) jest przejęty przez bank zdrowy (UBS), czemu towarzyszy umorzenie zobowiązań podporządkowanych tego pierwszego w kwocie 16 mld CHF, pozwalając na zachowanie przez bank przejmujący wymogów kapitałowych. Ale tak nie jest z następujących, podstawowych, powodów:

1. Podstawą prawną transakcji nie są żadne szwajcarskie przepisy o resolution, ale przyjęte w trybie nagłym rozporządzenie (niem. Notverordnung) Rady Federalnej dedykowane temu konkretnemu przejęciu.

2.Nastąpiło co prawda umorzenie wszystkich instrumentów AT1 CoCos, ale bez uprzedniego wywłaszczenia akcjonariuszy CS, co sprzeczne jest z fundamentalną zasadą resolution, stanowiącą, że straty ponoszą w pierwszej kolejności akcjonariusze (mówiąc wprost, zostają wywłaszczeni), a dopiero gdy strata pozostaje niepokryta w całości, anihilacji ulegają AT1 CoCos. Co prawda, przyjęty parytet wymiany akcji uszczupli wartość majątku akcjonariuszy CS do 3 mld CHF (na piątkowym zamknięciu bank był wart ok. 7,4 mld CHF), ale go nie zeruje.

3. Na podstawie wspomnianego rozporządzenia mariaż obu instytucji dokonał się bez koniecznego w innym przypadku zatwierdzenia przez akcjonariuszy zarówno CS, jak i UBS. Tymczasem przepisy resolution wymagają zgody akcjonariuszy banku przejmującego.

4. Do czasu sfinalizowania przejęcia dotychczasowy zarząd CS pozostaje. W przypadku zajścia resolution zarząd natychmiast ulega rozwiązaniu.

Powstaje pytanie, dlaczego nie zdecydowano się na usankcjonowany w większości krajów porządek przymusowej restrukturyzacji, lecz podjęto ryzyko prawne niedookreślonej transakcji, najbliższej chyba włoskiemu sposobowi postępowania z upadającymi bankami, zawierającemu wsparcie publiczne warunkowane umorzeniem określonych składników funduszy własnych, w ramach dopuszczonego przez Komisję Europejską mechanizmu tzw. podziału obciążeń. Pytanie tym bardziej zasadne, że gwałtowny odpływ depozytów (nawet nie run na bank jeszcze) jak najbardziej stanowi przesłankę wszczęcia resolution.

Moim zdaniem chodzi tu o zachowanie stabilności finansowej właśnie. Inaczej w publicznym odbiorze prezentuje się transakcja zakupu słabego banku przez zdrową instytucję, a inaczej resolution, które oznacza, że jednak bank jest nie do uratowania i każe deponentom, w zasadzie na całym świecie, postawić pytanie, który bank będzie kolejny i zawczasu wycofać swoje środki z takiej wytypowanej instytucji, co destabilizuje system. Przejęcie w wariancie zaserwowanym przez Szwajcarów można odebrać jako etap uzdrawiania chorej co prawda instytucji, ale jeszcze niebędącej „na progu upadłości lub zagrożonej upadłością”, bo taki jest warunek rozpoczęcia przymusowej restrukturyzacji. Dlatego nie zdecydowano się na wywłaszczenie akcjonariuszy CS, bo administracyjna anihilacja ich akcji przeczyłaby istocie „komercyjnej” transakcji przejęcia jednego podmiotu przez drugi.

Taki sposób postępowania spotkał się z natychmiastową aprobatą: jeszcze tego samego niedzielnego wieczoru wyrazili ją najwięksi świata finansów: Christine Lagarde, Janet Yellen, Jerome Powell, Bank Anglii i nadzór brytyjski (FCA).

Nie zgadzam się z szeroko formułowanymi zarzutami, że dopuszczalne jest unicestwienie AT1 tylko pod warunkiem wywłaszczenia akcjonariuszy. Prospekt AT1 CS dopuszcza odpis do zera, choćby akcje pozostały nienaruszone, gdy: 1) współczynnik wypłacalności spadnie poniżej 7% (nie dotyczy, bo problemem CS jest płynność, a nie wypłacalność), oraz 2) zajdzie tzw. viability event. Jedna z jego definicji obejmuje przypadek objęcia CS zobowiązaniem „nadzwyczajnego wsparcia ze strony sektora publicznego, bez której CS stałby się niewypłacalny, nie był w stanie spłacić istotnej części zapadłego długu, ani prowadzić działalności”.

Zachowanie się AT1 CS powinno być dobrze przyswojone w Polsce. W marcu b.r. Sejm przyjął nowelizację ustawy o obligacjach i in. ustaw, która umożliwi bankom krajowym emisję AT1 CoCos (pod nazwą obligacji kapitałowych). Przykład szwajcarski pokazał siłę i przydatność tych instrumentów w funkcji absorpcji strat instytucji, i jej rekapitalizacji (oraz w wyniesieniu części strat poza Szwajcarię, bo papiery te nabywały zapewne także zagraniczne fundusze). Czy pomogą zachować stabilność, to pokaże najbliższy czas.

Autor jest profesorem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie

Pod szyldem przejęcia banku Credit Suisse przez drugi szwajcarski bank – UBS – kryje się transakcja bliższa w swej istocie przymusowej restrukturyzacji (resolution) Credit Suisse, procedurze stosowanej również w Polsce, po raz ostatni w przypadku Getin Noble Bank we wrześniu ubiegłego roku. Władze Szwajcarii mają istotny powód uzasadniający nieprzeprowadzenie formalnego procesu resolution.

Warunkiem wsparcia publicznego, dzięki któremu doszło do przejęcia, był całkowity odpis wartości nominalnej obligacji kapitałowych Credit Suisse, tzw. AT1 CoCos z 16 mld CHF do zera. Wielu komentatorów niesłusznie dyskwalifikuje dopuszczalność całkowitej anihilacji, bo nie nastąpiło wywłaszczenie akcjonariuszy CS. Moim zdaniem charakter instrumentów CoCos i warunki emisji tych instrumentów przez Credit Suisse dopuszczają taką możliwość.

Pozostało 87% artykułu
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Materiał Promocyjny
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Ludzie potrafią liczyć. Władza prosi się o kłopoty