Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ) może budzić pozytywne skojarzenia z utworzonym w 1936 r. Funduszem Obrony Narodowej, z którego dozbrajano armię m.in. dzięki darom obywateli. W patriotycznym uniesieniu Polacy oddawali nawet ślubne obrączki. Teraz też pieniądze mają iść na wzmocnienie wyposażenia Wojska Polskiego. Na tym podobieństwa się jednak kończą, a skala tworzenia tego typu funduszy poza budżetem, a więc wymykających się kontroli ministra finansów i parlamentu, zaczyna przerażać. To już sposób na finansowanie wszystkiego.

Czytaj więcej

Wicepremier Jarosław Kaczyński oraz minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podczas konferencji
Jak Kaczyński i Błaszczak chcą zrobić z Polski militarne mocarstwo

Zaczęło się jeszcze w latach 90. od powołania Krajowego Funduszu Drogowego, który zasilany m.in. opłatą paliwową miał wspomóc finansowanie dróg. Teraz takich wykwitów inżynierii finansowej jest już kilkadziesiąt. Dlaczego nie można po prostu finansować określonych wydatków z budżetu? – zapyta ktoś naiwnie. Można, ale państwu zawsze brakuje pieniędzy, a w ostatnich latach wyjątkowo zaszalało, wydając krocie na programy socjalno-wyborcze oraz pomoc firmom w pandemii i nie może się już bardziej zadłużać w sposób tradycyjny (poprzez budżet),

by nie przebić zapisanych w konstytucji progów ostrożnościowych. Powołanie funduszu celowego, który jest oddzielnym bytem i bierze nowy dług na siebie (a więc nie jest wliczany do długu publicznego według krajowej metodologii), jest sprytnym sposobem na obejście tych ograniczeń. Sprytnym, ale tylko w krótkiej perspektywie, bo dług jest długiem i trzeba go kiedyś spłacić. Ale o to niech się już martwią później inni.

Niestety, z funduszami celowymi nie mamy w Polsce zbyt dobrych doświadczeń. Fundusz Sprawiedliwości miał służyć pomocy ofiarom przestępstw, ale dzięki późniejszemu rozszerzeniu jego kompetencji można z niego finansować właściwie wszystko, także to, co służy interesom partyjnym. Złośliwi nazywają go wręcz „skarbonką Ziobry". Najwyższa Izba Kontroli w niedawnym raporcie nie zostawiła na nim suchej nitki, wytykając niegospodarność, arbitralność i nieprawidłowe wydanie – bagatela – 280 mln zł. Oby nowy fundusz nie podzielił jego losu.