Reklama

Teorie bezradne wobec cen ropy naftowej

- Jesteśmy ostatnio świadkami bardzo dużych zmian cen na rynku ropy naftowej. Wykres cen surowca przypomina wykresy indeksów giełdowych z euforycznych okresów hossy - pisze Leszek Auda, zastępca dyrektora inwestycyjnego ING Investment Management

Publikacja: 17.07.2008 02:27

Teorie bezradne wobec cen ropy naftowej

Foto: Rzeczpospolita

Red

Wczorajsze dane pokazały wzrost zapasów ropy oraz wzrost zapasów benzyn w USA. Wcześniejszy spadek zapasów ropy i wzrost zapasów benzyn rynek odbierał jako znak braku podaży surowca, jednak druga strona medalu może być taka, że to popyt na benzynę w USA szwankuje i w związku z tym rafinerie zmniejszają zakupy surowca po wysokich cenach.

Jesteśmy ostatnio świadkami bardzo dużych zmian cen na rynku ropy naftowej. Wykres cen surowca przypomina wykresy indeksów giełdowych z euforycznych okresów hossy.

Zwykle w takich momentach pojawiają się różne teorie próbujące usprawiedliwiać zachowanie kursów. A to ponadprzeciętny wzrost zysków, a to strukturalna zmiana w gospodarce lub coś podobnego. Kiedy jednak gorączka mija, okazuje się, że w teoriach tych było jakieś ziarno prawdy, ale uczestnicy rynku zagalopowali się w ocenie sytuacji.

Podobnie może być w przypadku ropy. Jako jeden z głównych powodów zwyżki jej cen podaje się wzrost konsumpcji w uprzemysławiających się krajach Azji. To prawda, ale pamiętać też trzeba o tym, że wydatki na paliwa w budżetach gospodarstw domowych mają w tych krajach większy udział niż w Stanach Zjednoczonych czy Europie Zachodniej. Dane z USA wskazują, że zużycie benzyny w tym kraju spada rok do roku. Dlaczego więc zużycie tego paliwa nie miałoby maleć w biedniejszych krajach? Może dlatego, że rządy kilku z nich subsydiowały produkcję? Tyle że budżety państw też nie mogą tego robić przy zbyt wysokich cenach ropy, gdyż oznacza to nadmierne koszty.

Dochody gospodarstw domowych w państwach azjatyckich mogą rosnąć w tempie kilkunastoprocentowym, ale jeśli waluta krajowa nie umacnia się do dolara, to cena benzyny powinna wzrosnąć bardziej przy skali zwyżek cen, jaką obserwowaliśmy ostatnio. Dodając do tego wzrost cen żywności, mamy duże obciążenie dla konsumenta.

Reklama
Reklama

Moim zdaniem dopiero zniesienie subsydiów i urynkowienie cen pokaże, jak bardzo konsumenci są wrażliwi na ceny. Ten moment jest dopiero przed nami.

Ze strony podażowej rynek emocjonalnie odbierał informacje o atakach na instalacje naftowe przez partyzantów w Nigerii, strajkach nafciarzy w Brazylii czy próbach rakietowych w Iranie. W mniejszym stopniu rynek reagował na zapowiedzi zwiększenia produkcji czy oceny mówiące, że surowca nie brakuje. Wygląda to trochę jak gra do jednej bramki.

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Sukces hejtu na euro. Rośnie ryzyko polexitu
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Opinie Ekonomiczne
Bartłomiej Sawicki: Energetyczne słowo roku? Bilansowanie
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Zmęczeni świętowaniem?
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Postanowienia noworoczne. Ściąga dla premiera Tuska
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Wojtyna: Rada Fiskalna – trzeba nadrobić stracony czas
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama