Rz: Na świecie coraz bardziej ?powszechne stają się drukarki 3D. Czy za kilka lat każdy z nas będzie miał w domu trójwymiarową drukarkę?
Wojciech Święszkowski:
Oczywiście będą one rozpowszechnione, ale czy faktycznie potrzebne każdemu przeciętnemu użytkownikowi? Do korzystania z tej technologii niezbędne są specjalistyczne materiały – te, które są stosowane obecnie do drukowania na prototypowych urządzeniach, są bardzo kosztowne. Łatwo sobie wyobrazić, że drukujemy w domu potrzebną nam część zamienną do któregoś z urządzeń domowych, lecz należy pamiętać, że możliwość jej wykorzystania zależy od tego, czy będzie zrobiona z odpowiedniego materiału. Wszystko wskazuje więc na to, że aby dawało się używać drukarek 3D w przeciętnym gospodarstwie domowym, materiały przez nie wykorzystywane będą musiały być lepsze i tańsze. Bo te, które mają wysokie właściwości mechaniczne, nadal są dość drogie.
Do czego właściwie mogą się przydać drukarki 3D w domu?
Takie drukarki mogą być przydatne na przykład przy tworzeniu różnych wizualizacji, choćby architektonicznych. Choć częściej pewnie to będzie po prostu dodatkowy gadżet. Z czasem może się to jednak zmienić, bo przecież nie wiemy, jak rozwinie się technologia w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Być może w domowym zaciszu będziemy drukowali zabawki dla naszych dzieci?
A jakie może być zastosowanie drukarek 3D w przemyśle?
Przemysł dość optymistycznie podchodzi do druku 3D. W medycynie czy lotnictwie te technologie są coraz bardziej rozwijane. W medycynie daje to prawie nieograniczone możliwości kopiowania natury w skali mikro i makro. Możemy się starać drukować ludzkie tkanki, korzystając z komórek, które w nich występują.
Ale to chyba daleka przyszłość...
Są już pilotażowe badania, wciąż odległe od klinicznych zastosowań, zwłaszcza jeśli chodzi o druk narządów w całości. Bardzo szybko może się natomiast rozwinąć drukowanie fragmentów narządów i tkanek – choćby do badania leków. Dzięki temu można będzie badać leki na raka nie tylko na komórkach hodowanych w tradycyjny sposób, ale też na wydrukowanym w 3D biologicznym modelu rozwijającego się nowotworu.
— rozmawiała ?Agnieszka Kalinowska