Na Dolnym Śląsku sytuacja jest najgorsza w kraju. W styczniu, gdy NFZ z powodu formalistycznego podejścia zakwestionował połowę ofert, usługi medyczne zakontraktowano jedynie na pół roku. Chaos powtórzył się w czerwcu - okazało się zabudżetowanych pieniędzy wystarczy tylko na cztery miesiące i umowy przedłużono tylko do końca października. Ale i tak na początku miesiąca wiele szpitali ograniczyło przyjmowanie pacjentów wyłącznie do przypadków bezpośredniego zagrożenia życia. Umowy do końca roku, z nadwyżki jaką rozdysponował NFZ, podpisano po awanturach w ostatniej chwili.