Ministerstwo Zdrowia ujawniło zarobki lekarzy. Przygotowało raport płacowy za 2014 rok. Sprawdziło zarobki medyków w 637 szpitalach w całej Polsce.
Z ministerialnej informacji wynika, że na najwyższe pensje mogą liczyć ordynatorzy szpitali. Ich zarobki są najwyższe w województwie wielkopolskim, bo wynoszą 16 tys. zł. Nieco gorzej jest w województwie opolskim, gdzie zarządzający oddziałami dostają średnio 12,5 tys. zł. A w mazowieckim 12 tys. To czołówka.
Niższe pensje w kwocie ok. 9,8 tys. dostają ordynatorzy w szpitalach małopolskim czy łódzkim.
Trzeba jednak zaznaczyć, że to są wynagrodzenia łączne brutto. Czyli takie, jakie lekarz dostaje, wykonując obowiązki na umowę o pracę, a w ramach 38-godzinnego tygodnia pracy (personel medyczny ma niższy wymiar czasu pracy niż przewidziany w kodeksie pracy). W te kwoty są włączone także wynagrodzenia za dyżury. Czyli za pracę nocną czy weekendową.
Bo pensja zasadnicza ordynatora bez dodatków za dyżury z 16 tys. zł w wielkopolskim spada do 7 tys. brutto. Podobnie w mazowieckim, gdzie z 12 tys. robi się 5,5 tys.
Ale to nie jest całość zarobków lekarzy. Część z nich może pracować na umowę o pracę, a dodatkowo na dyżury mieć kontrakt. Zarobków z umów cywilnoprawnych szpitale już nie miały obowiązku ujawniać resortowi.
Podobnie rzecz się ma z lekarzami z II stopniem specjalizacji. Najwięcej zarabiają również w Wielkopolsce – 10 122 zł. Najmniej zaś w woj. małopolskim – 6,8 tys. zł i kujawsko-pomorskim – 6,2 tys. zł.
Niskie zarobki specjalistów w kujawsko-pomorskim wcale jednak nie muszą wynikać z małych wynagrodzeń oferowanych przez szpitale.
– Ono jest niskie, jeśli weźmiemy pensje policzone z dyżurami. Widać w tym województwie lekarze mniej pracują. Bo jeśli patrzy się na wynagrodzenie zasadnicze, to wynosi ono w kujawsko-pomorskim 5,5 tys. zł, czyli podobnie jak w mazowieckim – mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Przyznaje, że wynagrodzenia lekarzy są na godnym poziomie.
– Ale tylko, jeśli bierzemy pod uwagę kwoty z dyżurami. A tych niektórzy lekarze mogą brać i po pięć, sześć w miesiącu. My jesteśmy przepracowani i chcielibyśmy po 10 tys. zł zarabiać za pracę na etacie, czyli przez 38 godzin w tygodniu – dodaje Bukiel.
Dane z resortu zdrowia nie przedstawiają jednak całego obrazu sytuacji.
W wielu szpitalach lekarze pracują tylko na podstawie kontraktu, bez żadnej umowy o pracę. Przy założeniu, że sami odprowadzają sobie składki na ubezpieczenie społeczne dostają też wyższe kwoty ze szpitali. A te wynoszą i po kilkanaście tysięcy złotych w szpitalach powiatowych. A przy deficytowych specjalnościach, takich jak endokrynologia czy anestezjologia, gdzie specjalistów brakuje, ci mogą sobie wynegocjować w szpitalach nawet 30 tys. zł miesięcznie wynagrodzenia na kontrakcie.
– Pensje personelu medycznego, a zwłaszcza lekarzy, pochłaniają 70 proc. budżetu szpitalnego – mówi Maciej Dercz, ekspert. ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Dodatkowo miesięczne zarobki lekarzy mogą być znacznie wyższe, bo popołudniami przyjmują oni w prywatnych gabinetach.
„W służbie zdrowia etat rzadko jest jedynym źródłem przychodu. Lekarze wraz ze wzrostem stażu pracy zarabiają średnio coraz więcej, i ta tendencja się utrzymuje przez okres nawet 20 lat" – komentują specjaliści z firmy Sedlak & Sedlak.