Najbliższych kilka tygodni może okazać się jednym z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejszym etapem walki z pandemią. To z wniosków po wtorkowym spotkaniu rządu z opozycją. Jak relacjonują jego uczestnicy, minister Adam Niedzielski przedstawił wyliczenia, zgodnie z którymi za mniej niż miesiąc – 20 lutego – dziennie w Polsce ma być wykrywanych 150 tysięcy przypadków koronawirusa. Co więcej, z informacji przekazanych przez polityków opozycji wynika, że już 31 stycznia – zgodnie z innymi szacunkami rządu – za 100 proc. przypadków koronawirusa w Polsce będzie odpowiadał wariant Omikron.

Czytaj więcej

Od czwartku wraca nauczanie zdalne. Będzie obowiązywać do końca ferii

Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że politycy PiS – w tym prezes Kaczyński – mieli mówić też o tym, że służby zaangażowane są np. w pilnowanie granicy polsko-białoruskiej, co osłabia możliwości egzekwowania obostrzeń covidowych. – Straszyli też wybuchem wojny na Ukrainie – podsumowuje jeden z naszych informatorów, który uczestniczył w spotkaniu. W KPRM pojawili się przedstawiciele i przedstawicielki Lewicy, KO, PSL-Koalicji Polskiej, Konfederacji, Polski 2050, PPS oraz Porozumienia Jarosława Gowina.

Nowa ustawa

Politycy PiS zapowiedzieli po spotkaniu, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin – być może już w środę – zostanie przedstawiona nowa ustawa, która ma uzupełnić ustawę posła Hoca. Ma ją przyjąć (taki przynajmniej jest plan) Sejm w tym tygodniu. – My na bazie tych postulatów, które się dzisiaj pojawiły, oraz na bazie dodatkowych pomysłów, które pojawiły się w rządzie, przygotujemy jeszcze jedną ustawę, która będzie uzupełnieniem ustawy posła Hoca – zadeklarował rzecznik rządu Piotr Müller.

Czytaj więcej

Dr Artur Zaczyński: Lepszy lockdown niż tysiące zgonów

Na czym mają polegać nowe pomysły? W trakcie spotkania o kilku koncepcjach miał mówić prezes PiS Jarosław Kaczyński, który powoływał się – tak przynajmniej wynika z relacji – na art. 38 Konstytucji RP. Kaczyński miał przekonywać, że z tego artykułu można wyprowadzić w trakcie pandemii konieczność m.in. odpowiedzialności cywilnej w zakładach pracy osób, które odmawiają szczepień oraz testów. Poszerzone mają też zostać kompetencje służb w egzekwowaniu obostrzeń, zmiany mają też dotyczyć lepszego dostępu do testów. Tak wynika z nieoficjalnych relacji uczestników, bo politycy PiS nie chcieli we wtorek ujawniać szczegółowych przepisów nowej ustawy.

Opozycja raczej zgodna

Politycy opozycji zarówno w trakcie konferencji prasowych po rozmowie w KPRM, jak i nieoficjalnie są dość zgodni – jest gotowość do prac nad nowymi zapisami, ale rząd nie zaproponował nic konkretnego. – Jedno jest pewne – zmusiliśmy rząd, by do jutra przedstawił konkretne rozwiązania ustawowe. Takie padło zobowiązanie. Powiedzieliśmy, że tylko konkretne rozwiązania dają podstawę do wspólnej pracy w parlamencie – powiedział przewodniczący klubu KO Borys Budka.

W podobnym tonie wypowiadali się politycy i polityczki Lewicy oraz PSL. Lewica wróciła też w trakcie spotkania do swojej ustawy o obowiązkowych szczepieniach.

Co z ustawą Hoca?

Jeszcze kilka dni temu minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że ustawa posła Hoca ma być jednym z kluczowych elementów, które posłużą walce z pandemią i V falą. Nie jest jednak pewne, jaki będzie jej ostateczny kształt. Bo politycy opozycji, z którymi rozmawialiśmy – przede wszystkim z PSL oraz z Lewicy – mają swoje poprawki i stawiają warunki. Lewica mówi przede wszystkim o większej ochronie dla pracowników. – Jesteśmy gotowi jako Lewica pracować nad ustawą Hoca, ale musimy zapewnić pracownikom bezpieczne miejsca pracy. Zgłosiłam odpowiednią poprawkę, Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że rozważy jej przyjęcie – mówi nam posłanka Marcelina Zawisza.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Z kolei PSL chce wzmocnienia presji na szczepienia i tego, by rząd wysłał wszystkim niezaszczepionym Polakom SMS z umówioną wizytą na szczepienie. Lider PSL w programie #RzeczOPolityce określił ustawę Hoca jako „bardzo słabą". PiS jednak musi liczyć na opozycję, bo we własnym klubie nie ma dla niej pełnego poparcia.