Dyskutowaliśmy, czy kontrolować paszporty w miejscach pracy, czy szczepić obowiązkowo, a pan tymczasem stwierdza, że to wszystko nie ma teraz znaczenia. Dlaczego?

Żarty się skończyły, fakty są bezdyskusyjne. Mamy poważny problem z omikronem, który nie jest dostatecznie hamowany przez część szczepionek. Jakby tego było mało, przenosi się znacznie łatwiej niż wariant delta. Do tego dochodzą badania mówiące o tym, że po dwóch dawkach szczepienia odporność relatywnie szybko się zmniejsza. Wirus ma zatem ułatwione namnażanie się, bo układ immunologiczny nie zadziała tak efektywnie, jak w ciągu pierwszych kilku miesięcy po zaszczepieniu. Są już oficjalne dane o tym, że niektóre szczepionki działają słabiej, np. Janssena. W tym przypadku drugą dawkę należy podać już po dwóch miesiącach i powinna być to szczepionka mRNA. Znacznie lepiej sytuacja przedstawia się u osób zaszczepionych innymi szczepionkami, zarejestrowanymi w Unii – trzecią dawkę, przypominającą, powinniśmy podać po pięciu–sześciu miesiącach.

W ramach badania finansowanego przez Agencję Badań Medycznych dr Agata Skrzat-Klapaczyńska sprawdza odpowiedź immunologiczną u osób zaszczepionych trzecią dawką. U wszystkich zauważyliśmy, iż poziom przeciwciał anty-S-RBD wzrasta znakomicie, co powinno chronić również przed ciężkim przebiegiem choroby w przypadku zakażenia wariantem omikron.

Pamiętajmy też o tym, że nie każdy zna swój układ immunologiczny i nie wie, jak szczepionki będą chronić go faktycznie.

Czytaj więcej

Padł nowy rekord zgonów czwartej fali koronawirusa

Co zatem powinniśmy teraz zrobić, żeby uniknąć najgorszego?

Nie ma wątpliwości, że każdy powinien się zaszczepić, jeśli tego jeszcze nie zrobił. Jeszcze zdąży przed tsunami, może zwiększyć szanse przeżycia – swoją lub innych. Ten, kto nie zaszczepił się trzecią dawką, też powinien jak najszybciej ją przyjąć. Prezydent Joe Biden powiedział, że wszystkich niezaszczepionych w USA czeka ciężka zima i będzie to zima śmierci. U nas może być podobnie. Ale jest jeszcze odrobina czasu. Tylko że zaszczepić się trzeba już dziś. A nie jutro lub leżąc w oddziale covidowym.

Skąd bierze się taki czarny scenariusz?

Jeśli mówimy o tym, że ok. 12 mln Polaków się nie zaszczepiło, i wszystkie, powtarzam, wszystkie te osoby zakażą się nowym wariantem, to statystycznie 5–10 proc. z nich trafi do szpitala. Czyli powinniśmy położyć ok. milion osób. Nawet jeśli rozłoży się to w czasie kilku miesięcy, to i tak oznacza to, że możemy potrzebować nie 20 tys. łóżek covidowych, ale 50–60 tys. Nie mówiąc już o tym, skąd weźmiemy lekarzy i pozostały personel medyczny.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Omikron jest naprawdę bardzo zakaźny. Liczba zakażeń podwaja się co drugi dzień. W ślad za tym idzie liczba pacjentów w szpitalach. Choruje coraz więcej osób. W Wielkiej Brytanii rozpoznawanych jest 90 tys. zakażeń dziennie. I nawet jeśli założymy, że ta odmiana jest łagodniejsza i trafi do szpitala tylko 5 proc. zakażonych, to oznacza wzrost zajęcia łóżek o 3 tys. osób dziennie.

Czytaj więcej

Adam Niedzielski: Pod koniec stycznia rozpocznie się piąta fala epidemii

Sytuacja w Europie i USA też wygląda dramatycznie.

Wielka Brytania się zamknęła. Francja zamknęła się przed obywatelami brytyjskimi. Holandia wprowadziła całkowity lockdown. Naprawdę czas na jałowe dyskusje się już skończył.

Może poczekajmy, może wystarczą maseczki, paszporty i dystans?

Owszem, oczywiście jestem za paszportami, za wprowadzeniem obowiązkowych szczepień, a może i wyższą składką ZUS dla niezaszczepionych, ale zanim to zrobimy, zaleje nas tsunami zakażonych i umrą tysiące Polaków. Jeszcze nie skończyła się jedna fala pandemii, a już nakłada się na nią kolejna. W ciągu trzech do sześciu tygodni nowy wariant może stać się w Polsce dominujący. W polskich szpitalach leży ok. 20 tys. osób, za chwilę nałożą się na to dziesiątki tysięcy nowych pacjentów. Zabraknie nawet stadionów. Mamy przy tym dzieci. Dzieci są praktycznie nieszczepione, a chorują. Przez to chorują całe rodziny. W końcu stycznia naprawdę będziemy mieli problem. A mówiąc wprost: możliwy jest dramat, jakiego dawno nie widzieliśmy.

Co zatem mamy zrobić?

Wciąż mamy 40 proc. niezaszczepionego społeczeństwa. Wszyscy oni się zakażą, wcześniej niż później. W obliczu zagrożenia, jakie stanowi szybkość rozprzestrzeniania się wariantu omikron, raczej wcześniej. I jeśli – jak już mówiłem – będziemy mieć potrzebę położenia w ciągu kilku tygodni miliona osób do szpitali, to co ze zwykłymi pacjentami? Narodowym interesem jest zapomnieć o wszystkim innym i w trybie możliwie najszybszym jest zaszczepić dwoma dawkami osoby niezaszczepione i zaszczepić trzecią dawką osoby zaszczepione dwoma. Trzecią dawką zaszczepiło się jedynie ok. 20 proc. osób. Musimy się opamiętać. To sprawa życia i śmierci. Zwłaszcza dla osób starszych.

W tej chwili 90 proc. leżących w szpitalu są to osoby niezaszczepione. Podobnie wygląda odsetek niezaszczepionych pośród umierających. To wręcz nieprawdopodobne z punktu widzenia nie tylko medycyny. Mamy skuteczne narzędzie, a z przyczyn niezrozumiałych je odrzucamy.

Coraz więcej pacjentów w szpitalach to osoby młode. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta. To są osoby, które się nie zaszczepiły. Im młodsze roczniki, tym mniej zaszczepionych.

Czemu w innych państwach więcej osób się zakaża, a mniej umiera?

Też prosta odpowiedź. W tych państwach jest więcej osób zaszczepionych. W tej chwili naprawdę umiera mnóstwo osób. Szpital, w którym pracuję, musi wynajmować miejsca w kostnicach na zewnątrz. Jeśli ludzie się nie zaszczepią, a liczba zakażonych będzie rosnąć tak, jak w innych krajach – a wszystko na to wskazuje, że tak się stanie – nie pozostanie nic innego, jak wprowadzenie twardego lockdownu.

Musimy pójść po rozum do głowy. Czasami chce się nam krzyczeć, ale nikt nie słyszy. Szczepienie naprawdę chroni przed śmiercią.

To, co się wydarzy, może wpłynąć na sytuację polityczną?

Może upaść rząd, ale kolejny też nic nie zrobi. Jeśli obywatele nie zrozumieją, że trzeba pędzić po szczepionkę. Możemy dokładać łóżek. I co z tego, skoro będzie także problem z instalacjami tlenowymi. W tej chorobie ludzie się duszą. Potrzeba tlenu. Nikt nie jest w stanie w ciągu miesiąca zapewnić np. 60 tys. łóżek z instalacją tlenową.

Wszyscy moi koledzy z Rady Medycznej ds. Covid-19 przy premierze starają się łagodzić to, co mówią. Koledzy ze świata już tego nie robią. Ja też już nie mogę tego robić. Proszę każdego Polaka z osobna: jeśli nie chcesz umrzeć, zaszczep się. Zachoruje każdy. Nikt nie wie, kto umrze. Nie ma innej metody niż szczepienia. Czas na ostrożne mówienie już minął. Nadciąga tsunami i naszym obowiązkiem jest ostrzec o tym wszystkich.

Prof. Andrzej Horban jest konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych, kierownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych dla Dorosłych Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zastępcą dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie.

Pełni także funkcję wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych