W pobliżu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie po sobotniej manifestacji pracowników służby zdrowia powstało "Białe miasteczko 2.0", w którym protestują medycy. To nawiązanie do protestu z 2007 r. W rozstawionych namiotach przedstawiciele protestujących przedstawiają swe postulaty (m.in. wzrost wynagrodzeń i zmiany w systemie) oraz prowadzą panele edukacyjne.

Przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Wojciech Szaraniec powiedział Radiu Zet, że w "białym miasteczku" jest od początku.

Czytaj więcej

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska
Kraska: Dziś 269 nowych przypadków koronawirusa, to wzrost o 47 proc.

Dodał, że w miasteczku nocowało 30 osób. - Mam informację, że kolejne osoby dołączają do nas. Spodziewamy się pielęgniarek z Katowic, kolejnych pielęgniarek z Warszawy - przekazał.

"Nie chcemy, żebyśmy się wszyscy pochorowali"

Pytany, czy protestujący będą przebywać przed KPRM rotacyjnie Szaraniec odparł, że "to pewien sposób na funkcjonowanie »białego miasteczka«. - Noce są coraz chłodniejsze, nie chcemy, żebyśmy się wszyscy pochorowali - zaznaczył. Zapowiedział, że protestujący pozostaną przed siedzibą premiera do momentu, aż ich postulaty zostaną spełnione. - Ja na pewno tam będę, jako pomysłodawca jestem związany z tym miasteczkiem. Na pewno będę tam do końca - zadeklarował Wojciech Szaraniec.

Przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL przekazał, że na czas protestu wziął bezpłatny urlop. Dodał, że pozostali uczestnicy protestu również wzięli urlopy wypoczynkowe lub bezpłatne.

"Białe miasteczko 2.0" przed KPRM

"Białe miasteczko 2.0" przed KPRM

PAP/Tomasz Gzell

Szaraniec mówił, że w niedzielę protestujący spotkali się z bardzo dużą życzliwością warszawiaków. - Robimy wszystko, żeby uzdrowić w końcu tę chorą publiczną służbę zdrowia - oświadczył.

"Pacjenci umierają w kolejkach"

- Jeśli chodzi o "Białe miasteczko 2.0", będzie ono funkcjonowało dopóki nie zostaną nasze postulaty spełnione. Wszystko zależy od rządzących. My chcemy już wrócić do naszych pacjentów - mówił szef Porozumienia Rezydentów. Wyraził nadzieję, że rozpocznie się dialog z rządem.

Wojciech Szaraniec był w Radiu Zet pytany, na jaki kompromis gotowi są pójść protestujący. - Od 30 lat wszystkie ekipy rządzące zgadzały się na kompromisy i sytuacja jest, jaka jest. Kolejki są bardzo długie, pacjenci umierają w tych kolejkach, na SOR-ach, 10 godzin czekają - odpowiedział.

Czytaj więcej

Protest pracowników ochrony zdrowia w Warszawie
Medycy będą protestować, póki rząd ich nie wysłucha

- Jeżeli rozpocznie się prawidłowy i dobry dialog z premierem Mateuszem Morawieckim myślę, że jesteśmy w stanie jakiś postulat zmienić - powiedział.

Który? - To zależy od rozmów, jesteśmy naprawdę otwarci na dialog - mówił.

Medycy żądają spotkania z premierem

Protestujący zostali zaproszeni na rozmowy przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Przewodniczący Porozumienia Rezydentów ocenił, że "jeżeli na spotkaniu nie pojawi się premier, te spotkania nie mają sensu".

- Naszym zdaniem (premier - red.) to jedyna decyzyjna osoba w państwie, która może uzdrowić ten system - stwierdził.

- To bardzo poważna sprawa. Publiczna ochrona zdrowia kona i albo rządzący dobiją tę publiczną ochronę zdrowia, tak jak to ma miejsce w stomatologii, albo wspólnie ją możemy naprawić - przekonywał Szaraniec.

Odnosząc się do negocjacji zastrzegł, że nie może być monologu strony rządzącej, a postulaty zostały doprecyzowane.

Szaraniec o słowach Niedzielskiego: kłamstwo i manipulacja

W piątek minister zdrowia Adam Niedzielski mówił, że ogólny koszt realizacji najważniejszych z punktu widzenia finansów postulatów protestujących medyków wiązałby się z kwotą dodatkowych 100 mld zł w przyszłym roku. Przekazał, że według postulatów minimalne wynagrodzenie lekarza specjalisty miałoby wynosić 17-18 tys. zł.

Czytaj więcej

Przedstawiciele Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Pracowników Ochrony Zdrowia w dro
Fiasko rozmów protestujących medyków z Niedzielskim. "Publiczna ochrona zdrowia kona na naszych oczach"

- To jest oczywiście kłamstwo i manipulacja, ponieważ minimalna kwota wynagrodzenia, według nas - nasze propozycje to 0,8 średniej krajowej czyli ok. 3-4 tys. zł brutto - skomentował Wojciech Szaraniec.

Odnosząc się do wypowiedzi Adama Niedzielskiego przewodniczący Porozumienia Rezydentów ocenił, że minister "oszukuje opinię publiczną".

- Jak można mówić, że my domagamy się minimalnych zarobków 18 tys. zł brutto. Jest to po prostu skandal - podkreślił.

- Nie godzimy się na taki monolog - dodał.