Rz: Można z dużym prawdopodobieństwem ocenić ryzyko zawału?
prof. Michael Pencina: Tak, zarówno zawału, jak i udaru mózgu. W Stanach Zjednoczonych praca nad odpowiednimi modelami jest prowadzona od lat 50., aplikacje są dostępne w Internecie i każdy może to ryzyko dla siebie ocenić.
I taki model jest wiarygodny?
Tak, bo akurat o ryzyku wystąpienia chorób naczyń decydują te czynniki, które każdy z nas raczej zna: nadciśnienie, wiek, płeć, cukrzyca, to, czy bierzemy leki, czy pijemy alkohol, palimy papierosy. Ważny jest poziom cholesterolu, ale można też podstawić do wzoru stosunek masy ciała i wzrostu.
A stres?
Stres jest czynnikiem istotnym, ale bardzo trudnym do zmierzenia.
I co mówi nam taki model?
Jeśli np. wiemy, że w ciągu dziesięciu lat nasze ryzyko zachorowania wynosi 12 proc., to znaczy, że z ośmiu osób w takiej samej sytuacji jedna zachoruje. Osobom, u których ryzyko sięga 20 proc., zaleca się branie leków. Tym, którzy mają ryzyko od 5 do 20 proc. – zmianę trybu życia.
Jeśli na świecie są opracowane modele, to po co pracować nad nimi w Polsce?
Bo one nie są uniwersalne. Wiemy, że mieszkaniec Europy Północnej ma przy tych samych parametrach zdrowia wyższe ryzyko zachorowania na chorobę naczyń niż mieszkaniec Europy Południowej. Ryzyko u mieszkańca Azji jest niższe niż u Europejczyka w podobnej sytuacji zdrowotnej.
A Polaków kwalifikuje się w tych modelach jako Europejczyków z Północy?
Gorzej. Polacy są zaliczani w tych badaniach do Europy Wschodniej. A w tym regionie i na Bliskim Wschodzie występuje zdecydowanie więcej chorób serca niż gdzie indziej.
—rozmawiała Sylwia Szparkowska