BHP nie może być tylko na papierze

Na placach budowy ciągle dochodzi do śmiertelnych wypadków, a zaniedbania czy błędy ludzkie wciąż prowadzą do tragedii, takich jak ta w Szczyrku.

Aktualizacja: 12.12.2019 16:07 Publikacja: 12.12.2019 15:59

Średnio rocznie dochodzi do 70 śmiertelnych wypadków na budowach

Średnio rocznie dochodzi do 70 śmiertelnych wypadków na budowach

Foto: shutterstock

Na wielu budowach nie przestrzega się podstawowych zasad bezpieczeństwa. Eksperci nie mają wątpliwości. Wielu wypadków, tak jak tego w Szczyrku, można było uniknąć.

Kiepski plan i cudzoziemcy

Statystki są zatrważające. W ub.r. Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła 4779 kontroli placów budowy. Najwięcej nieprawidłowości dotyczyło prac na wysokości bez zabezpieczeń przed możliwością upadku (62 proc. kontroli). Co piąta kontrola wykazała zagrożenia związane z niewłaściwą eksploatacją instalacji elektrycznych.

Przede wszystkim chodziło o brak zabezpieczenia przewodów przed uszkodzeniem mechanicznym. Często też nie grodzono ani nie oznaczano stref niebezpiecznych. Lista przewinień jest znacznie dłuższa.

W sumie w 2018 r. inspektorzy wydali blisko 30 tys. decyzji, z których ponad 21,6 tys. nakazywało natychmiastową eliminację bezpośrednich zagrożeń dla życia lub zdrowia.

Taka statystyka nie dziwi Michała Wasilewskiego, koordynatora Porozumienia dla Bezpieczeństwa w Budownictwie, organizacji zrzeszającej 16 największych firm budowanych na rynku

– Niestety, średnio rocznie dochodzi również do 70 śmiertelnych wypadków na budowach. Wielu z nich można było uniknąć – uważa Michał Wasilewski.

– Budowa powinna posiadać plan bezpieczeństwa i ochrony zdrowia (bioz) sporządzony na bazie informacji od projektanta. Ma z niego wynikać m.in., czy na tym terenie jest zlokalizowana sieć gazowa oraz w jaki sposób powinny być przeprowadzone prace budowlane, by nie doszło do uszkodzenia. Taki plan musi odebrać inspektor nadzoru inwestorskiego. Tymczasem często w bioz podaje się, że brak zagrożeń. A potem dochodzi do wypadku i giną ludzie – tłumaczy Michał Wasilewski.

Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl widzi też inny problem: bariery językowej.

– Zasady bezpieczeństwa są zazwyczaj przestrzegane, ale wciąż nie wystarczająco, a im budowy mniejsze, tym gorzej. Na placach budów dominują już imigranci zarobkowi ze wschodu, co utrudnia – choćby przez braki językowe – utrzymanie odpowiedniej dyscypliny pracy w kwestii bezpieczeństwa czy też przeprowadzanie odpowiednich szkoleń z zakresu BHP – twierdzi Jarosław Jędrzyński.

Prof. Zbigniew Kledyński, prezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa uważa, że dzięki szkoleniom i różnego rodzaju programom podejmowanym przez pracodawców odczuwalny jest pewien postęp w dziedzinie bezpieczeństwa pracy w budownictwie.

– Liczba śmiertelnych wypadków w tej branży w ostatnich latach ma tendencję spadkową, chociaż wciąż jest wysoka, bliska 100 wypadkom rocznie. Tutaj ciągle potrzeba dużo pracy nad poprawą stanu jest wciąż dużo – przyznaje prof. Zbigniew Kledyński.

Niedawno Sąd Okręgowy w Łodzi skazał na dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata kierownika budowy za niedopełnienie obowiązków wynikających z przepisów o bezpieczeństwie i higienie pracy. Chodziło o wypadek na budowie lakierni profili aluminiowych w Radomsku. Kładący płytki ceramiczne wpadł do niezabezpieczonego szybu windy z wysokości 5,9 m.

Odpowiada tylko kierownik?

Największa odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa na gospodarzu placu budowy, czyli kierowniku budowy.

– Przygotowuje plan bezpieczeństwa i ochrony zdrowia właściwy dla budowy, którą kieruje. Często współdzieli odpowiedzialność z kierownikami robót, ale za całość odpowiada on. Nie oznacza to oczywiście, że za wszystkie wypadki na budowie odpowie kierownik, ale na pewno jego odpowiedzialność będzie badana i oceniana w pierwszej kolejności – wyjaśnia prof. Zbigniew Kledyński.

Według Michała Wasilewskiego problem jednak w tym, że nie tylko kierownik budowy powinien odpowiadać za bezpieczeństwo na budowie.

– Polskie prawo budowlane źle wdrożyło unijną dyrektywę Rady 92/57/EWG z 24 czerwca 1992 r. dotyczącą minimalnych wymagań bezpieczeństwa i ochrony zdrowia na tymczasowych lub ruchomych budowach. Nakłada ona obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa na budowie nie tylko na kierownika budowy, ale i inwestora. W tym celu powinien powołać koordynatora ds. bezpieczeństwa – mówi Michał Wasilewski.

– Tymczasem polskie przepisy przewidują, że takiego koordynatora powołuje się tylko, gdy jest dwóch inwestorów. To zasadniczy błąd, kierownik budowy nie ma wpływu na budżet BHP, o tym decyduje inwestor – uważa Michał Wasilewski.

Cięcia odbijają się na bezpieczeństwie

Państwowa Inspekcja Pracy również zauważyła problem braku odpowiedzialności prawnej inwestora. Chodzi o bezpieczeństwo pracy zarówno na etapie projektowania inwestycji, jak i w trakcie jej realizacji.

Ze sprawozdania głównego inspektora pracy za 2018 r. wynika, że ma to swoje poważne skutki. Okazuje się, że obniżanie wartości kosztorysowej robót budowlanych leżące w interesie inwestora wpływa na bezpieczeństwo. Bowiem brak jakiejkolwiek odpowiedzialności po jego stronie za bezpieczeństwo robót, wymusza szukanie oszczędności przez wykonawców. Skutkuje to obniżeniem poziomu ochrony pracujących na budowie, a w konsekwencji wpływa na poziom wypadkowości.

Według GIP pracodawcy, podobnie jak w poprzednich latach, tłumaczyli nieprzestrzeganie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy trudnościami ekonomicznymi, spowodowanymi niewywiązywaniem się inwestorów ze zobowiązań finansowych, konkurencyjnymi cenami innych wykonawców, a także rotacją pracowników (konieczność kolejnych szkoleń BHP, badań lekarskich, wyposażania w środki ochrony indywidualnej, odzież i obuwie robocze). Z tych względów oraz przy braku instrumentów rynkowych zachęcających do inwestowania w poprawę bezpieczeństwa pracy małe firmy niechętnie decydują się na wprowadzanie nowych, bezpieczniejszych rozwiązań technicznych.

Na wielu budowach nie przestrzega się podstawowych zasad bezpieczeństwa. Eksperci nie mają wątpliwości. Wielu wypadków, tak jak tego w Szczyrku, można było uniknąć.

Kiepski plan i cudzoziemcy

Pozostało 96% artykułu
Nieruchomości
Panattoni buduje spekulacyjnie na Pomorzu
Nieruchomości
Za mieszkania płacimy coraz więcej
Nieruchomości
Echo po konferencji: bycze nastawienie do rynku mieszkaniowego
Nieruchomości
Eksperci o potencjalnym fiasku programu „Na start”
Nieruchomości
Echo Investment i Archicom zwiększają skalę
Nieruchomości
Mieszkań na przeciętną kieszeń jest coraz mniej