Czyszczenie miasta z reklam

Stołeczny konserwator zabytków wytacza ciężkie działa przeciwko nielegalnym banerom na Trakcie Królewskim, Saskiej Kępie, Ochocie i Żoliborzu. Zapowiada grzywny i nakazy rozbiórki reklam

Publikacja: 29.01.2010 07:41

Nieudana próba szokowania naprzeciw kościoła św. Anny. Taką siermiężną płachtę z reklamą dezodorantu

Nieudana próba szokowania naprzeciw kościoła św. Anny. Taką siermiężną płachtę z reklamą dezodorantu, która nawiązywała do fallicznego skojarzenia, powiesiła w 2008 r. firma Prestige Media

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Konserwator może interweniować w sprawie [link=http://www.zyciewarszawy.pl]dzikich reklam[/link], które przysłaniają wpisane do rejestru zabytków budynki, pierzeje ulic i osiedla. Na pierwszy ogień idzie Trakt Królewski.

– Jeśli na reklamę nie ma pozwolenia konserwatora zabytków, taka tablica będzie musiała zniknąć. Nawet jeśli wspólnota zawarła z firmą reklamową umowę – mówi naczelnik Małgorzata Gmiter z Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków. – A jak nie zostanie zdjęta, nałożymy grzywnę.

Według urzędników, [link=http://www.zyciewarszawy.pl]samowoli[/link] reklamowej w mieście jest zatrzęsienie. Jeden ze sklepikarzy przy Krakowskim Przedmieściu ustawił za szybą reklamę, która podpierała się na wymyślnej konstrukcji z... puszek z piwem. W jakim celu? W razie kontroli reklamę można szybko schować.

– Inicjatywa konserwator jest bardzo cenna – przyznaje naczelnik miejskiego Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej Tomasz Gamdzyk. – Nie będzie to proces szybki ani łatwy. Konserwator zabytków ma jednak instrumenty prawne, żeby szyldy uporządkować – ocenia.

Chodzi o możliwość nakazu demontażu niechcianej reklamy i obarczenia [link=http://www.zyciewarszawy.pl]zarządcy budynku[/link] karami finansowymi.

Stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka zdecydowała, że do 15 lutego potrwa sprawdzanie, czy najemcy z Traktu Królewskiego mają pozwolenie konserwatora zabytków na wieszanie tablic reklamowych.

Jak podkreśla Tomasz Gamdzyk, Trakt Królewski to i tak obszar wyjątkowy: nie ma tam billboardów (w 2008 roku firma AMS została zmuszona do usunięcia tzw. scrolla sprzed XIX-wiecznego pałacyku Lesserów w Al. Ujazdowskich). Z reklam wolno stających stają tylko tzw. city-lighty, słupy ogłoszeniowe i panele na kioskach, które powstały jednak wyjątkowo według projektu zaakceptowanego przez ratusz.

Po kontroli Traktu Królewskiego urzędnicy konserwator zabytków mają rozjechać się po innych historycznych miejscach, które podlegają ochronie. Między innymi sprawdzą fragmenty Saskiej Kępy, Śródmieścia, Ochoty i Żoliborza. Jak przyznają urzędnicy, tam panuje już prawdziwa „dzicz reklamowa”. Urzędników interesują przede wszystkim wielkoformatowe siatki, w drugiej kolejności zaś billboardy.

Akcja odbywa się w porozumieniu z wojewodą Jackiem Kozłowskim, który nadzoruje egzekwowanie „antyreklamowego” rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury z grudnia.

[i]Więcej w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/442751_Czyszczenie_miasta_z_reklam.html]Życiu Warszawy[/link][/i]

Konserwator może interweniować w sprawie [link=http://www.zyciewarszawy.pl]dzikich reklam[/link], które przysłaniają wpisane do rejestru zabytków budynki, pierzeje ulic i osiedla. Na pierwszy ogień idzie Trakt Królewski.

– Jeśli na reklamę nie ma pozwolenia konserwatora zabytków, taka tablica będzie musiała zniknąć. Nawet jeśli wspólnota zawarła z firmą reklamową umowę – mówi naczelnik Małgorzata Gmiter z Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków. – A jak nie zostanie zdjęta, nałożymy grzywnę.

Internet i prawo autorskie
Bruksela pozwała Polskę do TSUE. Jest szybka reakcja rządu Donalda Tuska
Prawnicy
Prokurator z Radomia ma poważne kłopoty. W tle sprawa katastrofy smoleńskiej
Sądy i trybunały
Nagły zwrot w sprawie tzw. neosędziów. Resort Bodnara zmienia swój projekt
Prawo drogowe
Ten wyrok ucieszy osoby, które oblały egzamin na prawo jazdy
Dobra osobiste
Karol Nawrocki pozwany za książkę, którą napisał jako Tadeusz Batyr