– W ostatnich tygodniach wzrosło zainteresowanie kredytami w wysokości od 200 do 300 tysięcy zł. Wynika ono z wprowadzenia programu „Mieszkanie dla młodych", w którym ustalone są limity cenowe mkw. kupowanego mieszkania – mówi Jacek Kur, doradca finansowy w Expander Advisors. – Kwota kredytu potrzebna na 50-metrowy lokal wynosi w Warszawie około 260 tys. zł. Przy mieszkaniu 60-metrowym potrzebne byłoby i ok. 300 tys. zł

Jacek Kur dodaje, że najczęściej wybierane są mieszkania o metrażu nieprzekraczającym 60 mkw. Dopłata z programu „MdM" – 10 lub 15 proc. w zależności od liczby osób w rodzinie – traktowana jest jako wkład własny.

Nie dla młodych

Z danych Expander Advisors wynika, że klienci zgłaszający się po kredyt w ramach „MdM" mają od 25 do 30 lat.

– Osoby pomiędzy 30. a 35. rokiem życia zazwyczaj wcześniej kupiły już mieszkanie i nie mogą skorzystać z rządowego finansowania. Natomiast osoby młodsze, poniżej 25. roku życia, często nie mają wystarczającej zdolności kredytowej i historii zatrudnienia, by otrzymać kredyt hipoteczny – wyjaśnia Jacek Kur.

Doradca dodaje, że ostatnio zgłasza się też więcej chętnych na kredyt w wieku powyżej 35 lat. Takie osoby starają się głównie o pieniądze na dokończenie budowy domu, gruntowny remont mieszkania lub rozpoczęcie budowy na własnej działce. – Powodem większego zainteresowania może być zbliżająca się wiosna i możliwość rozpoczęcia prac budowlanych. Najlepszym momentem o staranie się o kredyt jest właśnie przełom stycznia i lutego, ponieważ bank będzie gotowy na wypłatę pieniędzy na początku kwietnia – mówi Jacek Kur.

Leszek Zięba, ekspert firny Aspiro, podkreśla, że młodych ludzi, którzy najbardziej potrzebują mieszkań, niestety w większości przypadków nie stać na taką inwestycję.

– Dwudziestoparolatki wchodzące na rynek pracy nie mogą raczej liczyć na wynagrodzenie, które w krótkim czasie pozwoli im odłożyć środki na odpowiednio wysoki wkład własny i na poniesienie dodatkowych kosztów związanych z kupnem mieszkania, takich jak koszty notarialne, okołokredytowe, wydatki na wykończenie i umeblowanie mieszkania – wyjaśnia Leszek Zięba.

Potwierdza, że liczniejszą grupę kredytobiorców stanowią 30-latki. Mają bowiem już pewne doświadczenie zawodowe, odłożone środki, a często posiadają mieszkanie, które chcą zamienić na większe lub lepiej położone.

Chcą, ale nie mogą

Z obserwacji Aspiro wynika, że wiele osób zainteresowanych kredytem mieszkaniowym chciałoby skorzystać z pomocy państwa w nabyciu własnego mieszkania, więc pyta o warunki „MdM". – Program ma jednak wiele ograniczeń, np. dopłata obowiązuje tylko na rynku pierwotnym, mieszkanie musi mieć odpowiednią wielkość i cenę za mkw., a kredytobiorcy muszą mieć do 35 lat i nie mogą wcześniej posiadać własnego lokum. Dlatego często zdarza się, że pomimo zainteresowania „MdM" klient nie kwalifikuje się do udziału w programie – mówi Leszek Zięba.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Jacek Kur dodaje, że ostatnio osoby sięgające po kredyt częściej wybierają nowe mieszkania. Na rynku wtórnym sprzedający usztywnili ceny, co odstrasza potencjalnych nabywców. Dodatkowo wprowadzenie „MdM" powoduje zainteresowanie rynkiem pierwotnym. Z drugiej strony kredytów z dopłatami faktycznie udzielały tylko dwa banki.

– Są to na razie jedynie PKO BP oraz Pekao SA. Kilka kolejnych instytucji podpisało umowy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, lecz nie spieszą się z wprowadzeniem tego kredytu do oferty. A zainteresowanie programem „Mieszkanie dla młodych" jest duże. Wiele osób pyta o niego i rozpoczyna poszukiwania mieszkań, które spełniają kryteria „MdM". Nie wiemy jednak, czy uda im się znaleźć odpowiedni lokal, który będzie mieścił się w limitach cenowych. Dziś deweloperzy kuszą reklamami mieszkań z ceną poniżej limitu „MdM", ale po wizycie w biurze sprzedaży klienci namawiani są na droższe mieszkanie – opowiada Jacek Kur.

Używane były górą

Z danych banku PKO SA wynika, że średni wiek klienta pożyczającego na mieszkanie to 36 lat, a 80 proc. kredytobiorców to osoby w wieku 25–40 lat. – Ponad połowa – 55 proc. – kredytów udzielanych dotąd na mieszkanie zaciągniętych zostało na zakup lokalu na rynku wtórnym. Pozostała część to kredyty na lokum na rynku pierwotnym – około 29 proc., oraz na budowę domu systemem gospodarczym – 16 proc. – wylicza Wojciech Pantkowski, dyrektor zarządzający departamentem klienta detalicznego w Pekao SA. Dodaje, że średnia wartość udzielonego kredytu wynosi prawie 200 tys. zł, choć widoczne są różnice w wysokości kwoty, w zależności od tego, czy nieruchomość jest położona w dużym mieście, na peryferiach miasta czy w małych miejscowościach lub wsiach.

Także z analiz Agnieszki Nachyły z Banku Zachodniego WBK wynika, że średnia kwota kredytu hipotecznego oscyluje wokół 200 tys. zł. – Ponad 80 proc. klientów jest zainteresowanych kwotą nie większą niż 300 tys. zł. W mniejszych miejscowościach są to kredyty do 100 tys. zł, a w dużych miastach – pomiędzy 200 a 300 tys. zł – dodaje Agnieszka Nachyła.

Klienci BZ WBK najczęściej dysponują wkładem własnym rzędu 10–30 proc. wartości nieruchomości. Zdecydowaną większość wśród kredytobiorców stanowią osoby w wieku 30–40 lat, z dochodem uzyskiwanym na podstawie umowy o pracę. – Najczęściej finansują kupno lokalu na rynku wtórnym. Rynek pierwotny i budowa domu mają wyraźnie niższy udział w ogólnej puli kredytów – dodaje Agnieszka Nachyła.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, g.blaszczak@rp.pl

Opinia:

Elżbieta Kopka | ekspert firmy Invigo

Cena pieniądza na rynku pozostaje bez zmian, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami zarówno EBC, jak i RPP. Można się jednak spodziewać podwyżek marż w bankach.

Na rynku hipotecznym obowiązują od kilku tygodni od dawna zapowiadane zmiany. Banki definitywnie przestały udzielać kredytów bez wkładu własnego. Pojawił się jednocześnie kolejny program rządowego wsparcia przy zakupie własnego lokum – ale tylko na rynku pierwotnym – „Mieszkanie dla młodych". Mimo nadziei wiązanych przez rynek z nowym programem, tylko dwa banki były gotowe od początku 2014 roku do obsługi klientów w ramach MdM.

Ile tzw. średniak może dziś pożyczyć na mieszkanie? Według najnowszych danych GUS wysokość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w Polsce ?wynosi około 3897 zł, czyli około 2782 zł na rękę.

Osoba, która nie ma żadnych innych zobowiązań, może dziś liczyć na 257 tys. zł kredytu. Warto wspomnieć, że kwota potencjalnego kredytu jest wyższa o przeszło 8 tys. zł w porównaniu ze średnim kredytem, jaki można było uzyskać ?w grudniu 2013 r.

Maksymalna rata, jaką kredytobiorca może opłacać miesięcznie, wynosi 1432 zł w przypadku kredytu w złotych i 1146 zł w przypadku kredytu walutowego. Niewielki limit na karcie kredytowej czy w koncie oraz 300 złotych miesięcznej raty innego kredytu (np. gotówkowego) znacznie obniżają zdolność kredytową, ale nadal można pożyczyć 200 tys. zł.

Natomiast rodzina złożona z rodziców oraz dwójki dzieci, osiągająca przeciętne miesięczne wynagrodzenie w wysokości 5564 zł netto na stałą umowę o pracę – przy założeniu, że nie ma żadnych innych zobowiązań – może otrzymać kredyt w maksymalnej wysokości 542 tys. zł. Przy średniej cenie transakcyjnej metra kwadratowego mieszkania w Warszawie, która wynosi 7290 zł za mkw., za tę kwotę kredytu rodzina może sobie pozwolić na zakup około 74 -metrowego mieszkania.

Dodatkowe obciążenia domowego budżetu (np. raty niewielkich kredytów gotówkowych) lub limity w kontach, znacznie obniżą wysokość potencjalnego kredytu. ?Jednak nawet przy pewnych ograniczeniach rodzina z dwójką dzieci z powodzeniem może starać się  o kredyt w wysokości 485 tys. zł.