Autorzy senackiego projektu ustawy, który ma wprowadzić polską wersję tzw. prawa do śniegu uzasadniają go potrzebą budowy infrastruktury narciarskiej, ale z projektu pozwalającego wbrew woli właściciela nieruchomości na zabudowanie jej obiektami sportowymi jasno wynika, że nie tylko gór i nie tylko nart on dotyczy.

Lada dzień swoje stanowiska do projektu nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami powinny przygotować komisje senackie. Oceniły go już stowarzyszenia, samorządowcy, ministerstwa, Sąd Najwyższy, NSA i senaccy legislatorzy. Fakt, że gorączkowa dyskusja na jego temat przetacza się głównie przez góry wskazuje na to, że reszta Polski przyjęła w dobrej wierze tłumaczenia autorów, że projekt dotyczy budowy infrastruktury narciarskiej.

W czasach, gdy z powodu ocieplenia klimatu zamyka się w Alpach stacje narciarskie, grupa polskich senatorów z Zygmuntem Frankiewiczem w roli sprawozdawcy proponuje zmianę ustawy o gospodarce nieruchomościami, której głównym celem, jak tłumaczą w uzasadnieniu jest „stworzenie stabilnych ram prawnych, które umożliwią rozwój nowoczesnej infrastruktury narciarskiej i turystyki zimowej w Polsce. (…) zagwarantowanie istnienia już funkcjonujących stacji turystyczno-narciarskich i uchronienie ich przed zamknięciem. Coraz liczniejsze są przykłady, gdy na skutek braku zgody jednej lub kilku osób trasa narciarska zostaje zamknięta (np. Gubałówka, Butorowy Wierch, Maciejowa itp.), a gestorzy prawie wszystkich stacji narciarskich w Polsce i włodarze gmin, w których te ośrodki się znajdują, obawiają się podobnego scenariusza, stąd pilna potrzeba ustawowego uregulowania problem” – napisano w uzasadnieniu.

Listę argumentów za przyjęciem nowelizacji zamyka potrzeba zwiększenia aktywności fizycznej obywateli na „świeżym powietrzu”.

Czytaj więcej

Kurorty zimowe szykują się na zmiany klimatu: Mniej śniegu, więcej gości

Co ważniejsze: prawo własności czy prawo do zarabiania pieniędzy? 

Senatorowie tłumaczą, że wzorują się na między innymi austriackim „prawie do śniegu”. Proponują wprowadzić nowy cel publiczny: budowa, utrzymanie i eksploatacja obiektów sportowych, w tym kolei liniowych, wyciągów narciarskich, tras zjazdowych i biegowych realizowanych przez podmioty niepubliczne. Cel ten prywatne firmy mają realizować dzięki ustanowieniu przez wójta, burmistrza czy prezydenta służebności na gruncie, na którym inwestycja ma być zrealizowana. Służebność może być ustanawiana maksymalnie na 30 lat, jeśli zostaną spełnione trzy warunki. Zgodność inwestycji z planem miejscowym albo z decyzją o lokalizacji inwestycji celu publicznego, podjęcie przez radę gminy uchwały potwierdzającej, że interes publiczny przeważa nad interesem właściciela lub użytkownika nieruchomości oraz wyrażenie zgody przez właścicieli lub użytkowników wieczystych co najmniej 75 proc. powierzchni nieruchomości, na których ma być ustanowiona służebność. Inwestor zanim złoży wniosek o wydanie takiej decyzji musi podjąć rokowania z właścicielem nieruchomości, ale jeśli w ciągu dwóch miesięcy nie uda się zawrzeć umowy, droga do złożenia wniosku jest otwarta. Wydanie decyzji powoduje wygaśnięcie umów najmu, dzierżawy czy użyczenia zawartych przez właściciela nieruchomości, zanim ustanowiono mu wbrew jego woli służebność.

Pod pewnymi warunkami właściciel i użytkownik wieczysty mogą zażądać od inwestora, aby nabył ich własność lub prawo użytkowania. Należy im się też odszkodowanie i wynagrodzenie za korzystanie z nieruchomości od inwestora.

Zdaniem Federacji Obrony Podhala, która skupia komitety protestacyjne z różnych gmin, wedle proponowanych zmian, każda atrakcyjna z punktu widzenia dewelopera nieruchomość, w tym zabudowana budynkiem mieszkalnym czy użytkowana jako teren np. rolny, a nawet stanowiąca teren chroniony, może podlegać wywłaszczeniu, bo tak oceniają tę służebność zainteresowani, na cel biznesowy (budowa wyciągów narciarskich, tras bobslejowych, torów saneczkowych, terenów do jazdy quadem, motocyklem itp. z zapleczem usługowym w postaci hoteli, parkingów, basenów, stref SPA itp.) w ramach krótkiej procedury, realizowanej na wniosek inwestora, na swobodnie wybranym przez niego gruncie stanowiącym prywatną własność innej osoby, która nie wyraża zgody na inwestycję w proponowanym kształcie, bądź nie akceptuje proponowanej zaniżonej ceny za wykup gruntu.

Czytaj więcej

Inwestycje na specjalnych prawach. Rząd przyjął nową ustawę

Deweloper zrobi co chce dzięki senackiej specustawie 

Federacja Obrony Podhala nazywa senacki projekt specustawą dla prywatnych biznesmenów potrafiących różnymi sposobami przekonać do siebie lokalnych urzędników.

„Tego typu uregulowania, tak głęboko ingerujące w prawo własności nie są potrzebne uczciwemu biznesowi, który potrafi wynegocjować obopólne zasady współpracy z właścicielami nieruchomości (…) jak przykładowo w Zakopanem – Harenda, w Bukowinie Tatrzańskiej, Jurgowie, Czarnej Górze i w innych miejscowościach” czytamy w stanowisku FOP. Jego autorzy dodają też, że nie ma prostej analogii między polskim projektem, a austriackimi przepisami, bowiem te ostatnie dotyczą gruntów położonych w Alpach na wysokości powyżej 1000 lub 2000 m.n.p.m., gdzie z uwagi na uwarunkowania geograficzno-klimatyczne, nie jest na tych terenach co do zasady możliwe prowadzenie jakiejkolwiek innej racjonalnej działalności gospodarczej, rolnej, czy leśnej. Tymczasem polski projektodawca nie czyni żadnych ograniczeń i daje biznesowi pełną swobodę wyboru terenu, na którym chce postawić infrastrukturę sportową”.

Czytaj więcej

Lepsze muszą być stoki i drogi

W górach Byrcyn mówi Bachledzie „nie”

Projekt ma też swoich obrońców, którzy w rozwoju narciarstwa widzą szansę na nowe miejsca pracy i dochody. Przypominają, że każda złotówka wydana na wyciągu przez narciarza to kolejne 5 złotych na noclegi, jedzenie i inne usługi. Dlatego projekt popiera stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne.

„Obecny brak pewności inwestycyjnej powoduje paraliż bazy narciarskiej i wielomiliardowy drenaż kapitału turystycznego z Polski do krajów takich jak Austria, Szwajcaria czy Francja, gdzie podobne regulacje funkcjonują od lat” – pisze stowarzyszenie. Wśród korzyści, jakie ma przynieść projektowane prawo wymienia też przeciwdziałanie depopulacji w regionach narciarskich i większe wpływy z podatków dla gmin.

Konwent Tatrzański (samorządy powiatu tatrzańskiego) stoi na stanowisku, że proponowany kierunek zmian legislacyjnych zasługuje na poparcie, jednak projekt ustawy wymaga uzupełnienia o rozwiązania zapewniające właściwą równowagę pomiędzy interesem publicznym związanym z rozwojem infrastruktury narciarskiej a konstytucyjnie chronionym prawem własności. Podobnie ocenia projekt Porozumienie Gmin Górskich, burmistrz Rabki-Zdroju oraz Stowarzyszenie Gmin Uzdrowiskowych RP.

Zwolennikami projektowanych przepisów są też Polskie Koleje Linowe i Andrzej Bachleda Curuś, który w piśmie do marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej pisze: „Od lat na terenie całej Polski borykamy się z planowaniem i budową różnego rodzaju ośrodków narciarskich. (…) przykładem naszej jaskrawej niemożności stanowi Gubałówka i jej trasy (…) zagrodzone od 20 lat przez rodzinę Byrcynów, których głównym argumentem jest „nie, bo nie!” Do listu autor dołącza informację o badaniach wykonanych dla Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych. Wynika z nich, że 70 proc. badanych uważa, że inwestycje w infrastrukturę narciarską powinny być traktowane, jak cel publiczny.

Czytaj więcej:

Administracja Trudna droga po odszkodowanie za wadliwą decyzję administracyjną

Pro

Minister finansów i gospodarki ostrzega: to może dotyczyć każdego

Propozycja senacka nie przekonała natomiast ministerstw. Minister finansów i gospodarki wskazuje, że obiekty należące do infrastruktury narciarskiej stanowią jedynie przykładowe wyliczenie obiektów sportowych, o których mówi projekt.

„Przy tak sformułowanym celu publicznym możliwe będzie ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości na potrzeby realizacji wszelkich komercyjnych obiektów sportowych, a nie wyłącznie obiektów należących do infrastruktury narciarskiej. Lokalizacja takich obiektów nie jest przy tym w żaden sposób ograniczona terytorialnie, mimo że uzasadnienie sugeruje zastosowanie przyszłych regulacji do obszarów górskich poprzez przywołanie przykładów tras narciarskich (Gubałówka, Butorowy Wierch, Maciejowa)” zwraca uwagę Michał Baranowski, wiceminister rozwoju i technologii. Źle też oceniają projekt minister rolnictwa, Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, eksperci senackiego biura legislacyjnego i prezes Sądu Najwyższego Lista zastrzeżeń jest długa. Najważniejsze dotyczą niezgodności z konstytucją. Po pierwsze, art. 21 chroni własność, po drugie nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje (art. 31 ust. 2 zdanie drugie), co wyklucza narzucenie jednostce przez władze publiczne sposobu korzystania z jej własności.

„Nie wydaje się, by ograniczenie prawa własności nieruchomości na rzecz inwestorów stacji narciarskich mogło znaleźć uzasadnienie w wartościach konstytucyjnych” – czytamy w ekspertyzie Biura Legislacyjnego Senatu.

Etap legislacyjny: projekt skierowany do komisji senackich

9,3 proc.

o tyle wzrosła w Polsce liczba turystów krajowych w 2025 roku

12 proc.

o tyle wzrosła liczba turystów zagranicznych, którzy odwiedzili Polskę w 2025 roku