– Lipiec upłynął bez nowych wstrząsów gospodarczych, które mogłyby skłonić banki do zaostrzenia polityki kredytowej. Ba, część zdecydowała się na niewielkie poluzowanie kryteriów oceny zdolności kredytowej. Nie była to duża zmiana, ale wystarczyła, by zwiększyć przeciętną zdolność kredytową singli i bezdzietnych par – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. – A nawet niewielkie zmiany mogą wyraźnie zwiększyć ofertę mieszkań dostępnych dla kupujących na kredyt – podkreśla.
Czytaj więcej
Przybywa mieszkań wycenionych na ponad 20 tys. zł za metr, ubywa tańszych – wynika z analiz BIG DATA RynekPierwotny.pl.
Jak duży kredyt dostanie Polak
Z analizy platformy Rankomat.pl obejmującej oferty banków wynika, że lipiec przyniósł dalszą poprawę sytuacji singli i bezdzietnych par, ale nie rodzin z dzieckiem. Zdolność kredytowa dwóch pierwszych grup wzrosła, podczas gdy rodzin spadła trzeci miesiąc z rzędu.
Eksperci szacują, że przeciętnie zarabiający singiel z dochodem ok. 6 tys. zł netto, mógł liczyć średnio na 447,3 tys. zł kredytu mieszkaniowego, czyli o 4 proc. więcej niż miesiąc wcześniej.
Zdolność kredytowa bezdzietnej pary z dochodem 8 tys. zł netto wzrosła z 550,1 tys. zł do 555,9 tys. zł (o 1 proc.). Jedynie w przypadku rodziny z dzieckiem, osiągającej dochód 10 tys. zł netto, odnotowano niewielki spadek – z 636,9 tys. do 631,9 tys. zł, czyli o 1 proc.
– Mimo ostatnich wahań sytuacja wszystkich gospodarstw domowych jest znacznie lepsza niż na początku 2025 r. – podkreśla Marek Wielgo. – Zdolność kredytowa singli jest dziś o 18 proc. większa niż w styczniu ubiegłego roku, bezdzietnych par o 17 proc., a rodzin z dzieckiem o 11 proc.
Czytaj więcej
Średnia cena nowych mieszkań w Trójmieście wzrosła w ciągu trzech lat niemal o 35 proc., w Katowicach – o ok. 15 proc. – podaje Tabelaofert. Lokale...
Oferta mieszkań dla singla
Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w lipcu na wszystkich siedmiu rynkach wzrosła oferta mieszkań dostępnych dla singli osiągających dochód ok. 6 tys. zł netto. (Dysponowali oni także wkładem własnym na sfinansowanie jednej piątej kosztów transakcji).
Największą ofertę nadal miały Łódź i miasta Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, gdzie przeciętnie zarabiający singiel mógł wybierać odpowiednio spośród ok. 6 tys. i 5,7 tys. mieszkań deweloperskich.
Największe zmiany zaszły na rynkach, które do tej pory były dla tej grupy nabywców najmniej dostępne. W Krakowie liczba mieszkań mieszczących się w budżecie singla wzrosła z 0,4 tys. do 0,7 tys. (o 75 proc.), w Warszawie z 0,9 tys. do 1,2 tys. mieszkań (42 proc.), we Wrocławiu z 1,1 tys. do 1,4 tys. (29 proc.), a w Poznaniu z 1,8 tys. do 2,2 tys. (o 25 proc.).
– Lipcowe dane pokazują, że nawet relatywnie niewielka zmiana zdolności kredytowej może wywołać bardzo duże zmiany w dostępności mieszkań dla singli. Dotyczy to zwłaszcza miast, w których jeszcze niedawno oferta mieszkań mieszczących się w ich budżecie była bardzo ograniczona – komentuje Marek Wielgo.
Czytaj więcej:
Średnią cenę ofertową mieszkań ciągną w górę luksusowe apartamenty wyceniane na kilkadziesiąt tysięcy złotych za metr. Lokale dla przeciętnego klie...
Pro
Nowe mieszkania dla par
Nieco inaczej wygląda sytuacja bezdzietnych par osiągających dochód ok. 8 tys. zł netto. – Choć ich przeciętna zdolność kredytowa wzrosła, nie we wszystkich metropoliach przełożyło się to na większą dostępność mieszkań – mówi Marek Wielgo. – Największa oferta nadal czekała na takie gospodarstwa domowe w Łodzi i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, gdzie dostępnych było po ok. 8 tys. mieszkań.
Jednocześnie właśnie w Łodzi liczba mieszkań dostępnych dla bezdzietnych par spadła z 8,3 tys. do 8 tys. (o 3 proc.). Podobnie było w Trójmieście, gdzie oferta skurczyła się z 2,8 tys. do 2,7 tys. mieszkań (o 2 proc.), mimo poprawy zdolności kredytowej tej grupy kupujących.
W pozostałych metropoliach odnotowano wzrosty. W Warszawie oferta zwiększyła się z 3,6 tys. do 3,9 tys. mieszkań (o 10 proc.), w Poznaniu z 3,9 tys. do 4,2 tys. (7 proc.), a w Krakowie z 3 tys. do 3,2 tys. lokali (5 proc.).
– Wzrost zdolności kredytowej nie musi oznaczać większej dostępności mieszkań. Dużo zależy od tego, jakie lokale trafiają do sprzedaży. Jeśli przybywa droższych mieszkań, to nawet większa zdolność kredytowa kupujących może nie przełożyć się na większy wybór lokali w ich zasięgu finansowym – komentuje Marek Wielgo.
Najmniej korzystnie wygląda sytuacja rodzin z dzieckiem. W lipcu oferta mieszkań w ich zasięgu skurczyła się. – Mówimy jednak o spadkach z bardzo wysokich poziomów. Rodzina dwa plus jeden nadal miała do wyboru znacznie więcej mieszkań niż singiel czy bezdzietna para. W Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii dostępnych było ok. 9 tys. mieszkań, w Łodzi blisko 8,8 tys., a w Warszawie ponad 6 tys. lokali – zaznacza analityk portalu RynekPierwotny.pl.
Czytaj więcej
Klienci mogą przebierać wśród mieszkań na ukończonych osiedlach. Ich oferta jest rekordowa, a ceny bywają niższe niż budowanych lokali.
Nie zmienia to faktu, że w sześciu z siedmiu analizowanych metropolii oferta mieszkań dostępnych dla rodzin była w lipcu mniejsza niż miesiąc wcześniej. Największe spadki odnotowano w Łodzi i Trójmieście – o 4 proc. W Warszawie i Wrocławiu oferta zmniejszyła się o 2 proc. Wyjątkiem był Poznań, gdzie liczba mieszkań dostępnych dla rodzin wzrosła z 5,1 tys. do 5,3 tys., czyli o 5 proc.
– Rodziny wciąż mają relatywnie duży wybór mieszkań, ale od kilku miesięcy obserwujemy niepokojący trend – mówi ekspert.
Co proponują banki kupującym mieszkania
Analitycy założyli, że klienci mają 20-proc. wkład własny, wybierają kredyt hipoteczny z okresowo stałym oprocentowaniem. Prezentowane wartości są średnią zdolnością kredytową wyliczoną na podstawie ofert analizowanych przez Rankomat.pl. W praktyce różnice między bankami są bardzo duże. W lipcu przeciętnie zarabiający singiel mógł liczyć na kredyt od niespełna 370 tys. zł do niemal 500 tys. zł, a rodzina z dzieckiem, mająca 10 tys. zł netto dochodu, od ok. 564 tys. zł do blisko 700 tys. zł.
– Sam wybór banku mógł oznaczać różnicę odpowiadającą wartości kawalerki w części mniejszych miast – zauważa Marek Wielgo. – W praktyce najbardziej hojna oferta nie zawsze okazuje się najkorzystniejsza dla klienta. Banki gotowe pożyczyć więcej często rekompensują sobie większe ryzyko wyższymi kosztami kredytu. Dlatego przy wyborze finansowania warto patrzeć nie tylko na maksymalną kwotę kredytu, lecz również na jego całkowity koszt.