Tak wynika z danych węgierskiego urzędu statystycznego. - Zaskakiwać może dynamika zmian - mówi Bartosz Turek, analityk Lion's Banku. - Warto dodać, że od szczytu hossy w 2008 roku do dołka przeciętna wycena używanego mieszkania spadła na Węgrzech o 30 proc. W przypadku nowych nieruchomości przecena wyniosła 13,4 proc. - podaje analityk.
Dodaje, że zeszłoroczne zmiany były bardziej widoczne także na rynku mieszkań z drugiej ręki. - Lokale używane zdrożały w ciągu roku prawie o 9 proc., a nowe jedynie o 2 proc. - wskazuje Bartosz Turek.
I podkreśla, że o ożywieniu świadczyć może także rosnąca liczba transakcji - w 2014 r. o 17 proc. - oraz wzrost liczby udzielanych pozwoleń na budowę. - Zanim jednak efekty będą widoczne w postaci faktycznie oddawanych do użytkowania nieruchomości, przyjdzie poczekać jeszcze kilkanaście miesięcy - zastrzega analityk Lion's Banku, zwracając jednocześnie uwagę, że rynek pierwotny na Węgrzech jest znacznie mniejszy niż w Polsce.
- Na przykład w pierwszym kwartale tego roku węgierscy deweloperzy oddali do użytkowania jedynie 1572 mieszkania. Nad Wisłą w tym samym czasie powstało 18,5 tys. mieszkań deweloperskich - podaje Bartosz Turek. - Trudno się więc dziwić, że zgodnie z szacunkami Otthon Centrum jedynie 2,8 proc. transakcji dotyczy na Węgrzech mieszkań nowych. Inaczej więc niż w Polsce segment ten ma marginalne znaczenie dla obrazu całego rynku - podkreśla.
Zdaniem Bartosza Turka o ożywieniu na węgierskim rynku nieruchomości może też świadczyć fakt, że rentowność wynajmu mieszkań w Budapeszcie jest wysoka i wynosi nawet 8 proc. Tak wynika z danych portalu GPG, na które powołuje się Lion's Bank.