W świetle konsultacji społecznych dotyczących inwestycji związanych z Centralnym Portem Komunikacyjnym (CPK) wywłaszczenia budzą powszechne emocje społeczne. Protestują już nie tylko mieszkańcy Baranowa, Wiskitek i Teresina. Szerokim echem odbija się również niezgoda mieszkańców gmin, przez które przebiegać mają „szprychy" CPK, czyli linie szybkiej kolei.

Najgłośniej swoje niezadowolenie wyrażają Katowice, Mikołów, Rybnik, Święta Katarzyna, Siechnice, Ziębice, Jaktorów i Żyrardów. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią inwestycji strukturalnych?

Skala problemu

Rozmiar planowanych inwestycji związanych z CPK po raz pierwszy w historii Polski pozwala na tak powszechną dyskusję o wywłaszczeniach. Jest to doskonały moment na dekonstrukcję dwóch powszechnie panujących w społeczeństwie mitów o wywłaszczeniach.

Po pierwsze, uważa się, że problem jest marginalny, dotyczy niewielkiej liczby obywateli i z pewnością nie dotknie „mojej rodziny". Po drugie, jeśli już padnie na mnie, to sam fakt wprawdzie nie jest przyjemny, ale po wszystkim zostanie solidna porcja nieplanowanej gotówki. A jak jest w rzeczywistości?

Do tej pory wywłaszczenia kojarzyły się głównie z budową autostrad i dróg ekspresowych w oparciu o normy tzw. specustawy drogowej. Jednak do przymusowego zajęcia nieruchomości dochodzi również przy budowie szeregu dróg lokalnych, poszerzeń, rozbudów, budów chodników, ścieżek rowerowych, zatoczek autobusowych itd.

Obecnie w debacie publicznej najczęściej pojawia się hasło CPK. Należy jednak pamiętać o tym, że wywłaszczenie to pozbawienie lub ograniczenie prawa własności, a pozwala na nie kilkanaście różnych ustaw. Za pomocą instytucji wywłaszczenia realizuje się cele publiczne polegające na budowie, przebudowie, rozbudowie i ochronie m.in.: dróg, kolei, lotnisk, portów, kopalń, sieci gazownictwa, wodno-kanalizacyjnych, energetycznych, cmentarzy, obiektów militarnych, przeciwpowodziowych, a na końcu – również związanych z ochroną środowiska lub kultury.

Wywłaszczenie w mniejszy lub większy sposób obejmuje rocznie kilkadziesiąt tysięcy właścicieli nieruchomości oraz ich rodzin. A co w temacie rzekomych korzyści uzyskiwanych przez wywłaszczonych?

W znamienitej większości przypadków nie da się obronić tezy, że osoba wywłaszczona uzyskuje korzyść majątkową. Wręcz przeciwnie, dochodzi do uszczuplenia majątku, ponieważ odszkodowanie nie kompensuje całości szkód. Odszkodowanie ogranicza się do wypłaty kwoty będącej odpowiednikiem rynkowej wartości utraconego prawa.

Ustawodawca nie przewidział żadnych kwot tytułem innych szkód, takich jak niekorzystny podział nieruchomości, utrata wartości nieruchomości, utrata dochodów, likwidacja gospodarstwa rolnego lub przedsiębiorstwa. Sądy w swoim orzecznictwie podnoszą, że ustawodawca nie zakłada w tej sytuacji odszkodowania pełnego, tylko odszkodowanie słuszne, które nie musi pokrywać wszystkich szkód. Odszkodowanie wypłacane jest długo po wywłaszczeniu. Niejednokrotnie okres oczekiwania trzeba liczyć w latach.

Założenia ustawodawcy nie pozwalają na odbudowę utraconego domostwa. Środki mają być wystarczające, by odkupić podobną nieruchomość używaną, a i ten cel nie zawsze jest możliwy do zrealizowania.

Procedura wywłaszczeniowa

Większość inwestycji realizowana jest bez uwzględnienia czynnika ludzkiego. Prawo jest rygorystyczne, a urzędnicy realizują je z troską o zabezpieczenie interesu inwestora. Nikt nie prowadzi realnego dialogu z ludnością. Cała procedura wywłaszczenia i ustalenia odszkodowania odbywa się w postępowaniu gabinetowym, które dla stron jest niezrozumiałe. Ofiary inwestycji publicznych nie mają wiedzy, a co za tym idzie – realnych narzędzi obrony własnych interesów. Taka sytuacja sprzyja inwestorom i organom, dla których właściciele nieruchomości są tylko utrudnieniem procesu.

W związku z planowaną realizacją CPK oraz inwestycji towarzyszących procedowane są zmiany szeregu ustaw. Zasadniczym celem procedury legislacyjnej nie jest niestety poprawa losu wywłaszczonych, a jedynie usprawnienia procesu inwestycyjnego.

To czas i miejsce odpowiednie na podjęcie szeroko zakrojonej debaty publicznej. Powinna ona dotyczyć spraw pryncypialnych, jakimi jest relacja celów publicznych vs. ochrona prywatnej własności. Suweren nie może przecież założyć, że żaden z obywateli nie chce brać odpowiedzialności za dobro ogółu. Obywatele oczekują realizacji celów infrastrukturalnych, ale bez odbywającego się na nich gwałtu, z zachowaniem zasad słuszności. Czas odświeżyć zawartą kiedyś umowę społeczną i dostosować ją do obecnych realiów.

Mirosław Ochojski – prezes INLEGIS Kancelarie Prawne, przewodniczący Rady Fundacji INLEGIS.