Naczelny Sąd Administracyjny przesądził, że zakład produkujący kostkę brukową w środku wsi działał nielegalnie. Oznacza to, że jego właściciel musi go zamknąć. Mieszkańcy zyskają wreszcie święty spokój.
Spór w tej sprawie trwał wiele lat. Wytwórnia kostki została uruchomiana w budynku po dawnej odlewni metali kolorowych. Obiekt długo stał pusty i niszczał. W końcu kupił go Krzysztof Sz. Razem ze wspólnikiem postanowił wytwarzać w nim kostkę betonową. Przeprowadził remont i ruszył z produkcją.
Zakład przeszkadzał okolicznym mieszkańcom. Produkcja kostki nie należy bowiem do cichej działalności. Interweniowali w nadzorze budowlanym.
Do fabryczki przyjechał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego i przeprowadził kontrolę. Wykazała, że doszło do nielegalnej zmiany sposobu użytkowania budynku. Właściciel budynku nie dopełnił formalności budowlanych pozwalających legalnie produkować kostkę.
Krzysztof Sz. bronił się, że jeszcze nic nie produkuje, że dopiero nastąpił rozruch. Formalności dopełnił, ale pisma ze zgłoszeniami do starosty gdzieś się zapodziały i nie może ich pokazać.
Nadzór nie dał temu wiary. Ustalił, że o żadnym rozruchu nie może być mowy, skoro Krzysztof Sz. handluje już kostką. Inspektor nadzoru nakazał więc demontaż linii produkcyjnej i przywrócenie budynku do stanu pierwotnego.
Krzysztof Sz. odwoływał się, i to wielokrotnie. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach zajmował się jego sprawą dwa razy. Za pierwszym razem chodziło o rozstrzygnięcie czysto formalne, za drugim o merytoryczne.
Właściciel fabryczki bronił się, że budynek był pierwotnie wykorzystywany do produkcji i składowania urządzeń metalowych, w tym urządzeń służących do produkcji kostki brukowej. Oznacza to, że nie naruszył prawa.
Ani WSA, ani NSA nie przyznały mu racji. Zdaniem tych sądów zgromadzone dowody świadczą przeciwko Krzysztofowi Sz. Prawo budowlane nakazuje zgłoszenie zmiany sposobu korzystania z budynku, jeżeli dochodzi do zmian m.in. norm bezpieczeństwa, BHP etc. Właściciel fabryczki tego nie zrobił. Nie dość, że nie dopełnił formalności, to jeszcze się tłumaczył, że zapodział pisma. Tymczasem z dowodów zgromadzonych w sprawie wynika, że żaden wniosek ze zgłoszeniem zamiaru zmiany sposobu użytkowania nie trafił do urzędu powiatowego.
sygnatura akt: II OSK 249/15