Hotele mają już świąteczną i noworoczną ofertę. Ile to kosztuje? Sprawdziliśmy jako klienci. Nowy Rok najchętniej powitalibyśmy w górach. Jeden z luksusowych zakopiańskich hoteli w sercu Tatr kusi sylwestrowymi pakietami. – Pobyt od 30 grudnia do 3 stycznia (cztery noclegi) w dwuosobowym pokoju kosztuje 5990 zł – usłyszeliśmy w hotelowej recepcji. – Organizujemy m.in. kulig (30 grudnia, z grillem i kapelą góralską) i bal sylwestrowy.

Ofertę sprawdziliśmy też w innym znanym hotelu w Zakopanem. Pytamy o bezpieczeństwo. – Jest bardzo bezpiecznie, wszystko dezynfekujemy, cały personel chodzi cały czas w maseczkach. Właśnie przeszliśmy niezapowiedzianą kontrolę sanepidu. Nie ma żadnych zastrzeżeń – mówi pracownik hotelu. – Mamy jeszcze wolne miejsca na święta – zachęca.

Świąteczny pobyt dla dwóch osób od 23 do 26 grudnia (trzy noce) w pokoju superior kosztuje 4115 zł. Można liczyć m.in. na wigilijną kolację w restauracji, upominek (zestaw kosmetyków). W pokoju będzie choinka do samodzielnego ozdobienia. W lobby na żywo zagra muzyka. Sylwester w tym hotelu jest już wyprzedany. Wolnych miejsc nie ma już na początku grudnia.

Ile kosztują imprezy nad morzem? W jednym z luksusowych sopockich hoteli za dwie noworoczne noce zapłacimy 2545 zł. Będzie bal i DJ. W tym hotelu można też spędzić święta. Trzydniowy pobyt wyceniono na 3135 zł.

Padną rekordy

– Bardzo dużo hoteli w Polsce wystartowało z ofertą świąteczną i sylwestrową. Wierzymy, że dla części z nich, w szczególności tych w górskich regionach wypoczynkowych (Zakopane, Bukowina Tatrzańska etc.), ale również dla części obiektów nadmorskich, będzie to bardzo dobry sezon – mówi Alex Kloszewski, partner Hotel Professionals i Hotel Professionals Management Group. – Część hoteli miejskich w takich miastach jak Warszawa, Wrocław czy Kraków w obawie przed rosnącą falą zakażeń może przyjąć odmienną strategię i zrezygnować z organizacji dużych wydarzeń, zastępując je bardziej skromnymi pakietami – dodaje.

O zaawansowanych przygotowaniach do końcówki roku mówi też Katarzyna Tencza, dyrektor działu hotelowego w firmie doradczej Walter Herz.

– Pakiety świąteczne i sylwestrowe są dostępne zwykle kilka miesięcy przed terminem. W tej chwili praktycznie nie ma już wolnych miejsc w hotelach w okresie sylwestra, zarówno w najpopularniejszych miejscowościach wypoczynkowych – i górskich, i nadmorskich. Ceny również biją historyczne rekordy – podkreśla ekspertka Walter.

Zapewnia, że hotele są bardzo bezpieczne. – W większości z nich wprowadzono rygorystyczne procedury i środki ostrożności – mówi. – Ograniczono m.in. liczbę osób, które mogą przebywać w strefach rekreacyjnych, wprowadzono konieczność przemieszczania się w maseczkach.

Bartosz Turek, analityk HRE Investmenst, komentuje, że jeśli bieżący sezon nie zostanie odwołany, to powinien być bardzo udany.

– Wciąż nie wiadomo, czy rząd nie wprowadzi jakichś restrykcji, które zaprzepaszczą starania hotelarzy czy właścicieli pensjonatów – tłumaczy. – Jeśli ograniczeń nie będzie, to zarówno rezerwacje, jak i stawki dostępnych wciąż pokoi pokazują, że przychody hotelarzy pod koniec roku mogą być znacznie wyższe niż przed epidemią. Porównywanie stawek, jakie mają obowiązywać w grudniu z tymi sprzed roku nie ma sensu. Wtedy bowiem ograniczenia związane z rozwojem epidemii nie pozwalały w prosty sposób odpoczywać poza domem. Tajemnicą poliszynela jest, że mimo wszystko część rodaków postanowiła odwiedzić w górach np. członków nowo odkrytej rodziny, płacąc za wynajem miejsca parkingowego pod budynkiem. Porównując aktualne stawki za wynajem z tymi sprzed dwóch lat, okazuje się, że ceny w najpopularniejszych lokalizacjach wzrosły nawet o 20–30 proc. – podkreśla.

Odrabianie strat

Koronawirus mocno uderzył w branżę hotelową. Hotel Professionals szacuje, że od marca 2020 roku straty właścicieli nieruchomości hotelowych w Polsce to ok. 1 mld euro. – Niestety, straty są właściwie nie do odrobienia – ocenia Alex Kloszewski. – Od wybuchu epidemii sektor mierzył się z koniecznością zamknięcia lub znacznego ograniczenia działalności hoteli w sumie przez ponad sześć miesięcy. Przeważająca większość obiektów wznowiła działalność w maju i czerwcu tego roku, osiągając wzrost przychodów. Z naszej wiedzy wynika, że bezpośrednio w wyniku epidemii nie „upadł" w Polsce żaden znaczący hotel, choć faktycznie są obiekty – mniejsze, gorzej zlokalizowane, które nie przetrwały tej próby – zwraca uwagę.

A Katarzyna Tencza wskazuje, powołując się na dane Centralnego Wykazu Obiektów Hotelarskich, że w Polsce działa ponad 2,8 tys. hoteli.

– Szacujemy, że z powodu pandemii zamknęło się kilkadziesiąt obiektów zlokalizowanych głównie w mniejszych miejscowościach, które w przeważającej większości także przed pandemią miały problemy z płynnością finansową – mówi.

Walter Herz straty branży szacuje na setki milionów złotych. – Ich odrabianie zajmie wiele lat. Znacznie większe szanse na odbudowanie rentowności i szybsze wyrównanie strat mają hotele w miejscowościach turystycznych niż hotele miejskie – ocenia ekspertka Walter Herz.

Pandemia pokrzyżowała też plany budujących nowe obiekty. – Podobnie jak w innych krajach Unii Europejskiej, realizacja ok. 50 proc. nowych inwestycji hotelowych została opóźniona, zawieszona lub całkowicie zaniechana. W Polsce również widzimy opóźnienia w realizacji części projektów, wynikające głównie z braku możliwości pozyskania finansowania bankowego – tłumaczy Alex Kloszewski.

Głód podróży

Także Katarzyna Tencza mówi o mocnym wyhamowaniu rozwoju sektora hotelowego przez pandemię.

– Ze względu na niepewną sytuację branży, a także trudności z dostępem do finansowania, znaczną część inwestycji hotelowych, których realizację planowano w perspektywie kilku najbliższych lat, przesunięto w czasie – przyznaje ekspertka Walter Herz. – Część z tych obiektów nigdy już jednak nie powstanie. Intensywny rozwój rynku akademików, a także mieszkań na wynajem, spowodował zainteresowanie inwestorów nowymi alternatywami i przekierowanie wielu projektów hotelowych do tych segmentów – zauważa.

Pytana o przyszłość branży hotelowej Katarzyna Tencza mówi, że bardzo dobra sytuacja w miejscowościach turystycznych w mijającym sezonie jesiennym, a wcześniej letnim, a także odbudowujące się w ostatnich miesiącach zapotrzebowanie na bazę noclegową w miastach biznesowych wskazują, że przed branżą hotelową rysują się bardzo dobre perspektywy. – Jako klienci hoteli odczuwamy bardzo duży głód podróży, szczególnie tych typowo turystycznych, co pokazują m.in. statystyki dotyczące ostatnich miesięcy – tłumaczy.

A Alex Kloszewski prognozuje, że (zakładając, że nie będzie kolejnych lockdownów) obłożenie hoteli w Polsce w 2022 roku powinno osiągnąć poziom ok. 58 proc.

– Pamiętajmy jednak, że w 2019 roku średnie obłożenie wyniosło ok. 76 proc. – przypomina ekspert Hotel Professionals. – Nasz sektor będzie więc potrzebował jeszcze jednego roku – 2023 – aby dorównać wynikom sprzed wybuchu pandemii – przewiduje.