Najlepiej sprzedawały się mieszkania kosztujące przeciętnie 7,7 tys. zł za mkw. Delikatny wzrost stawek w 2010 r. w stosunku do 2009 r. odnotowaliśmy jedynie w segmencie mieszkań wybudowanych w ciągu ostatnich pięciu lat. Teraz średnia cena transakcyjna mkw. takiego lokum wynosi ok. 8,5 tys. zł, podczas gdy przed rokiem była o 100 zł niższa – wylicza Marcin Jańczuk z Metrohouse.
W 2010 r. spadały ceny apartamentów oraz lokali o dużych powierzchniach w starych blokach, szczególnie tych oddalonych od centrów. – O ile jeszcze przed rokiem wiele takich mieszkań kosztowało 7 – 8 tys. zł za mkw., obecnie ich ceny spadły do 6 – 7 tys. zł za mkw., a więc o ok. 15 proc. – wylicza Marcin Drogomirecki z portalu Oferty.net. Dodaje, że na rynku pojawiło się sporo różnej wielkości mieszkań nowych, często wykończonych i dość drogich, bo za ok. 9 – 11 tys. zł za metr.
Natomiast domy w ciągu roku potaniały o ok. 10 proc. – To jednak wciąż za mało, by spodziewać się na tym rynku zwiększonego ruchu. Ceny budynków jednorodzinnych nadal są zbyt wysokie w porównaniu do dużych, eleganckich mieszkań w Warszawie. A to powoduje, że osoby zastanawiające się nad tym, czy kupić mieszkanie, czy dom, wybierają to pierwsze rozwiązanie – dodaje.
[srodtytul]Transakcje z upustem[/srodtytul]
W minionym roku w trakcie negocjacji można było zwykle uzyskać kilkuprocentową bonifikatę od ceny wywoławczej. Jednocześnie atrakcyjne kawalerki i dwa pokoje sprzedawały się często za stawkę ofertową.
Jak podaje Edyta Krakowiak z Warszawskiej Giełdy Lokali i Nieruchomości, najwyższe upusty, sięgające nawet 25 proc., dotyczyły lokali powyżej 80 mkw.
Im większe i droższe lokum, tym szansa na wyższy rabat. Np. pośrednicy WGLiN uczestniczyli w ubiegłym roku w transakcji, gdzie obniżka wyniosła... 1 mln zł. W Powsinie udało się sprzedać pół bliźniaka o pow. 330 mkw. za 1,4 mln zł, podczas gdy jego stawka wywoławcza, sprzed dwóch lat, wynosiła 2,4 mln zł. – Jednak w tym przypadku o tak dużym upuście w znacznej mierze zadecydowały duże wady w rozkładzie budynku – zauważa Edyta Krakowiak.
Spore obniżki (15 proc.) uzyskiwali również nabywcy szeregowców o pow. ponad 220 mkw., poza Warszawą oraz po prawej stronie miasta. – Stawki ofertowe domów w Warszawie lewobrzeżnej i budynków wolnostojących w bliskim sąsiedztwie Warszawy lewobrzeżnej wprawdzie w ostatnim roku nie spadały, ale jeśli właścicielowi zależało na szybkiej sprzedaży, musiał się liczyć z co najmniej kilkunastoprocentowym upustem – zauważa Krakowiak.
[srodtytul]Nowsze droższe[/srodtytul]
Marta Kosińska z portalu Szybko.pl zapewnia, że podaż mieszkań z drugiej ręki w 2010 roku była bardzo wysoka. Natomiast łatwiejszy, w porównaniu z 2009 rokiem, dostęp do kredytów zwiększył popyt na rynku.
– Banki modyfikowały swoją politykę kredytową: spadały marże, pojawiały się atrakcyjne promocje, bez obostrzeń funkcjonował program „Rodzina na swoim”, a wskaźniki cenowe kwalifikujące mieszkania do objęcia dopłatami do kredytów wzrosły – zwraca uwagę Marta Kosińska.
Klienci szukali najczęściej mieszkań o pow. 40 – 60 mkw. Średnia powierzchnia kupowanego w Warszawie mieszkania wyniosła 54 mkw., tyle samo co w 2009 r. Zatem znalezienie odpowiedniego dwupokojowego lokum lub niewielkiego mieszkania trzypokojowego wcale nie było łatwe, nawet mimo wysokiej podaży. Tymczasem trudno było znaleźć kupca na lokale o pow. ponad 80 mkw., zwłaszcza w budynkach stawianych w starszej technologii.
– Transakcje sprzedaży takich mieszkań stanowiły 10 proc. obrotu. Jak zwykle pewnym problemem dla sprzedających była chęć znacznej negocjacji ceny przez kupujących. W praktyce okazywało się jednak, że przeciętne negocjacje nie były wyższe niż 2 – 5 proc. ceny ofertowej – zauważa Marcin Jańczuk.
Dodaje, że klienci wydawali w 2010 r. nieco więcej na mieszkanie niż rok wcześniej. – W 2009 r. średnio było to 426 tys. zł., a w ubiegłym roku kwota ta wzrosła o 8 tys. zł. Pewnym wytłumaczeniem wzrostu przeciętnej ceny nabywanego mieszkania może być fakt, że częściej wybierano lokale wybudowane w ostatnich latach. Co piąta transakcja dotyczyła lokum powstałego po 2005 r. – wyjaśnia Marcin Jańczuk.
Z jego obserwacji wynika, że klienci poszukują mieszkań, które nawet na niewielkim metrażu umożliwiają ciekawą aranżację. Do łask wracają niewielkie lokale trzypokojowe. – Jeszcze do niedawna trzy pokoje na pięćdziesięciu kilku metrach uważane były za relikt wielkiej płyty. Obecnie takie oferty znajdziemy u deweloperów jako odpowiedź na zapotrzebowanie klientów – twierdzi Jańczuk.