W drapaczu chmur Intempo w prowincji Alicante w Hiszpanii deweloper zaplanował 269 mieszkań. Inwestycja miała być symbolem nadziei i pomyślności. Znakiem dla reszty świata, że kraj wychodzi z kryzysu.
Wysokościowiec powstawał z przeszkodami. Bank Caixa Galicia , który finansował inwestycję, wpadł w długi. Finansowanie przejął Sareb,który skupuje tzw. złe długi.
Wtedy okazało się, że według pierwotnego planu wieżowiec miał mieć 20 pięter. Wskutek chciwości dewelopera, który postanowił sprzedać jak najwięcej mieszkań, obiekt został przeprojektowany: zaplanowano aż 27 dodatkowych pięter.
W całym tym finansowym zamieszaniu zapomniano o przeprojektowaniu całego systemu wind, które mają wozić dwa razy więcej mieszkańców. 47-piętrowy drapacz chmur wymaga też więcej miejsca dla dźwigów i urządzeń silnikowych. A na to nie ma przestrzeni. Teraz małe windy jeżdżą tylko do 20 piętra.
Wysokościowiec miał być oddany w grudniu tego roku. Ale termin oddania stanął pod wielkim znakiem zapytania. Inwestorzy głowią się teraz, jak ratować sytuację. Problem potęguje fakt, że architekci przygotowujący projekt, zrezygnowali z pracy.