Walutowe kredyty hipoteczne cieszyły się największą popularnością w latach 2007 – 2008. Zdecydowany prym wiodły wtedy te denominowane we franku szwajcarskim, których sprzedaż w szczytowym momencie – w III kwartale 2008 r. – wynosiła ponad 70 proc. wszystkich nowo udzielanych kredytów.
Jak wysokie są raty i saldo zadłużenia dłużników hipotecznych?
Komentuje Jacek Kasperczyk, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl:
- Ogromna popularność kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich wynikała z faktu, że rata takich zobowiązań okazywała się o kilkaset złotych niższa od ich złotowych odpowiedników, co mocno oddziaływało na wyobraźnię kredytobiorców.
Jeśli chodzi o pozostałe kredyty hipoteczne denominowane w walutach obcych, to udzielane one były jeszcze w tamtym czasie w euro i dolarach amerykańskich. Przy czym w tej drugiej walucie stanowiły one tylko ułamek całego rynku hipotecznego w Polsce.
Obecnie tylko kredytobiorcy frankowi płacą wyższą ratę kredytową od tej, jaką mieli na początku okresu spłaty. Osoby zadłużone na mieszkania w złotych, euro i dolarach płacą obecnie niższe raty niż w chwili zaciągania zobowiązań.
Przykładowo: dla kredytu w wysokości 300 tys. złotych zaciągniętego w styczniu 2006 r., z 30-letnim okresem spłaty, różnica na racie wynosi od 227 zł (dla kredytu w euro) przez 386 zł (dla kredytu w złotych) do 537 zł (dla kredytu w dolarach). Wynika to z obniżek rynkowych stóp procentowych, które miały miejsce w Polsce, Europie i Stanach Zjednoczonych.
Ciekawie wygląda także suma dotychczas zapłaconych rat wszystkich walutowych kredytobiorców. Walutowcy ponieśli niższe koszty obsługi swoich zobowiązań niż ich złotowi koledzy.
Szczególnie widoczne jest to w przypadku kredytów ze stycznia 2006 r.: klienci oddali do banku od 28 tys. zł (przy kredycie w euro) do nawet 46 tys. zł (przy kredycie w dolarach amerykańskich).
Jeśli chodzi o przewalutowanie kredytów hipotecznych, to taka operacja nie jest opłacalna dla żadnego z omawianych przypadków. Niemniej jednak, gdyby dopuścić myśl o takiej operacji, to najmniejsze koszty przewalutowania ponieśliby eurowicze ze stycznia 2009 r. Aktualne saldo ich zadłużenia jest tylko o niecałe 2 tys. złotych wyższe od osób spłacających kredyty w złotych.
- szczegółowe wyliczenia w tabeli obok