Kazimierz Marcinkiewicz nie jest w swoim postępowaniu odosobniony. Związkiem ze sporo młodszą od siebie aktorką Catheriną Zetą Jones chwalił się swego czasu Michael Douglas. Z podobnego upodobania zasłynął amerykański miliarder Donald Trump. Lektura polskich tabloidów i internetowych serwisów plotkarskich sprawia wrażenie, że zjawisko to przybrało na sile wśród polskich celebrities. Przykładem jest m.in. Cezary Pazura, Janusz Józefowicz czy Piotr Rubik. Co na ten temat mówią uczeni?

[srodtytul]Żona niczym trofeum[/srodtytul]

– Jest to zjawisko typowe dla mężczyzn o wysokim statusie społecznym. Rzadko się zdarza, by wybitni profesorowie akademiccy mieli za partnerki swoje rówieśniczki. W USA istnieje ukute dla nich określenie "żona trofeum" – mówi prof. Bogdan Wojciszke z Instytutu Psychologii PAN i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Młodsza małżonka świadczy o sukcesie. Zwłaszcza jeśli jest którąś z kolei. Nie każdy może sobie przecież pozwolić na utrzymanie więcej niż jednej rodziny. To na tyle trudne, że choć ponad 80 proc. społeczeństw na świecie dopuszcza poligamię, w praktyce decyduje się na nią tylko co dziesiąty mężczyzna. Według Wojciszke fakt częstszego wiązania się polskich panów z dużo młodszymi partnerkami wynika z tego, że stali się wystarczająco zamożni.

A co mają z tego kobiety? Jak wynika z badań amerykańskiego psychologa ewolucyjnego Davida Bussa w oczach płci pięknej najważniejszym przymiotem potencjalnego męża są zasoby, tj. pieniądze i władza. Jest to zjawisko ponadkulturowe. Podobnych odpowiedzi udzieliło 5 tys. pań z 37 krajów.

– W starożytnym Rzymie najbardziej pożądani byli mężczyźni w wieku 40 – 55 lat. Kobiety, wiążąc się z nimi, nabywały jednocześnie status społeczny małżonka. Podobnie jest dzisiaj – tłumaczy prof. Bogusław Pawłowski z Katedry Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz kierownik Zakładu Antropologii PAN. Małżeństwo z nobliwym partnerem daje poczucie bezpieczeństwa. Jest ono istotne nie tylko dla samej wybranki, ale i jej potomstwa.

Motorem tych obyczajów jest również biologia. – Młodsza partnerka zwiększa szanse mężczyzny na odniesienie reprodukcyjnego sukcesu, do którego podświadomie dążymy – mówi Pawłowski. W toku ewolucji panowie nauczyli się oceniać zdolności rozrodcze kobiet po wyglądzie. W rezultacie najbardziej podobają im się młodsze. To z nimi najchętniej wiążą się nie tylko 20-letni mężczyźni, ale też 40-latkowie.

Jak opowiada antropolog, można sobie wyobrazić, że kiedyś w naszej ewolucji byli wśród mężczyzn tacy, którym podobały się starsze kobiety. Związek z nimi nie gwarantował jednak potomstwa. W rezultacie ich geny nie zostały przekazane następnemu pokoleniu. A jeśli DNA w jakimś stopniu odpowiada za preferencje, nie przetrwał pociąg do starszych pań.

Odwrotne obyczaje cechują inne naczelne np. szympansy. Dominujące samce preferują starsze samice, które już urodziły. Daje to pewność, że są płodne i mają matczyne doświadczenia, dzięki którym szanse na przeżycie ich dzieci są większe. Co więcej, szympansice mogą się rozmnażać niemal do końca życia – w warunkach naturalnych nie wchodzą w okres menopauzy.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

[srodtytul]Dopasowani w łóżku[/srodtytul]

Płodność kobiety dramatycznie spada około czterdziestki. Mężczyzna jeszcze wiele lat może zostać ojcem. Co prawda jak wynika z badań prof. Zbigniewa Izdebskiego na temat seksualności Polaków, po 50. roku życia, co trzeci cierpi na kłopoty z erekcją. Można jednak temu zaradzić. – Mamy dzisiaj tak dużą gamę leków, że nie stanowi to problemu – mówi seksuolog.

Starszy mężczyzna i młoda kobieta mogą być w łóżku dopasowaną parą. – Dwudziestolatka wchodzi w życie seksualne. Dopiero pod tym względem dojrzewa. Jej poziom rozbudzenia może być podobny jak u mężczyzny w wieku 40 – 50 lat – uważa prof. Izdebski. Ale jeśli podobny związek oparty jest tylko na seksie, istnieje spore zagrożenie jego rozpadu. Potrzeby kobiety będą z czasem rosły, a możliwości jej partnera malały.

Czy to przypadek, że życie u boku nowej wybranki panowie rozpoczynają około czterdziestki? Może przyczyną jest kryzys wieku średniego? Uczeni tłumaczą to inaczej. Jeśli mężczyzna ma żonę i dzieci, to są one już odchowane na tyle, że nie potrzebują opieki ojca.

– Mówienie, że to mężczyźni porzucają żony jest podtrzymywaniem nieprawdziwego, deprecjonującego kobiety stereotypu – uważa Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta. Zgodnie z nim mężowie porzucają, a żony tylko odchodzą. Tymczasem odpowiedzialność za związek spoczywa na obydwu stronach. Jeśli obie strony się rozwijają, dbają o związek i okazują sobie szacunek, to nie ma powodu do rozstania.

Najczęstszym powodem odchodzenia mężczyzn jest poczucie zaniku więzi emocjonalnej z partnerką. Czują się niedoceniani, współżycie seksualne wygasa, a żona przestała się rozwijać – robić coś, co by ją dobrze sytuowało społecznie. Wtedy poznanie młodej kobiety może się stać początkiem nowego związku. On z racji swojego wieku i statusu zyska upragnione uznanie. Staje się kochankiem, czuje się atrakcyjny, zaczyna dbać o siebie – lecz przede wszystkim staje się mentorem.

[srodtytul]Porzucone abstynentki[/srodtytul]

Jego żona ma pokusę wejścia w rolę ofiary. – To wygodna pozycja. Uwalnia od odpowiedzialności, a tym samym wyklucza wyciągnięcie wniosków z tej lekcji – uważa Eichelberger.

Porzucane kobiety są wypychane z rynku matrymonialnego. Mają małe szanse na znalezienie drugiego partnera. Mężczyźni wcześniej odchodzą z tego świata. W rezultacie jak wynika z badań Izdebskiego, brak partnera jest najczęstszym powodem abstynencji seksualnej wśród pań po pięćdziesiątce.

Część związków ich mężów się udaje. Niektórzy próbują wracać do żon. Choćby dlatego, że z racji różnicy wieku i idącym za tym odmiennym sposobem postrzegania świata, nie rozumieją się z nową partnerką. Jak dowodzą badania, to poczucie intymności, a więc przyjaźń i wsparcie, daje największą satysfakcję ze związku. Namiętność z czasem wygasa.